poniedziałek, 20 lutego 2017

AZZEDINE - ALAÏA PARIS EDP

Perfumy to nieodłączny element mojego porannego rytuału - wprost nie wyobrażam sobie wyjść rano z domu nie spryskawszy się wcześniej jednym z moich zapachów. Czułabym się nieswojo, podobnie, jak wtedy gdy w pośpiechu wybiegnę, zapominając założyć zegarek. Ten odczuwalny brak czegoś drażni mnie przez cały dzień - zapewne większość z was wie o czym mówię. Mimo to, na blogu o perfumach piszę naprawdę bardzo rzadko (klik, klik i klik). Dlaczego? Ponieważ wychodzę z założenia, że tematyka perfum jest bardzo specyficzna i do opowiadania o nich trzeba mieć szczególny talent, którego ja po prostu nie posiadam. Wolę więc nie wychylać się za bardzo przed szereg i w tematach perfumiarskich zazwyczaj siedzę cicho.

Dlaczego więc postanowiłam się przełamać i napisać o zapachu Alaïa? Ano dlatego, że jest to zapach dla mnie szczególny i z zamiarem napisania o nim nosiłam się już od miesięcy...



Alaïa Paris to pierwszy zapach od Azzedine Alaïa, wprowadzony na rynek w 2015 roku. Azzedine Alaïa jest jednym z najbardziej prestiżowych projektantów mody, który ubierał w swoje kreacje chociażby Madonnę czy Naomi Campbell. Swoją twórczością pokazuje nam kim jest kobieta Alaïa: aktywna, modna, kobieca, pewna siebie, grająca swoim ciałem i ubraniami niby wyjątkowymi narzędziami. 

Nuta głowy to doznanie świeżości: różowy pieprz i nuta górskiego powietrza.
Nutę serca tworzy doznanie kwiatowe: frezja i peonia.
Nuta głęboka jest doznaniem nagiej skóry: nuty zwierzęce (skóra), fiołek wonny i piżmo.


Flakon perfum wykonany jest z bardzo ciężkiego, czarnego szkła. Ozdobiony charakterystycznym dla projektanta wzorem (pierwszy raz pojawił się na skórzanym gorsecie już w latach 90-tych), wyciętym laserowo w szkle. Chyba nie muszę mówić, że wygląda to wprost zabójczo.
Korek butelki to szpulka złotych nici, wykonana z zamaku i różowego złota, w kolorze Alaïa nude - nasycony różowy beż, przywodzący na myśl skórę. Jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych kolorów projektanta, jego talizman i obsesja. Moim skromnym zdaniem całość prezentuje się fenomenalnie.


Przechodząc stricte do zapachu, muszę od razu zaznaczyć, że perfumy absolutnie nie są uniwersalne i na pewno nie spodobają się każdemu. Uważam również, że nadają się do noszenia wyłącznie w okresie jesienno-zimowym, zwłaszcza gdy za oknem panuje już głęboki mrok. W zapachu bowiem nie znajdziemy ani odrobiny lekkości, łagodności czy ciepła. Przeciwnie, ja czuję wręcz cmentarny chłód, garbowaną skórę i świeżą bawełnę (zapewne jest to piżmo). To połączenie sprawia, że zapach jest dosłownie nieziemsko wyrafinowany, a kobieta go nosząca staje się chłodna i niedostępna w odbiorze.


Marcin Budzyk o zapachu Azzedine Alaïa pisze na swoim blogu - "Alaia to woń pozbawiona kobiecości, antyseksualna i odpychająca". I z jednej strony zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale jednocześnie za każdym razem gdy je noszę, słyszę z ust mężczyzn dziesiątki komplementów. Co ciekawe tak naprawdę mało kto koło zapachu przechodzi obojętnie. Po blisko roku używania śmiało mogę powiedzieć, że Azzedine Alaïa bezpośrednio wpływają na to jak otoczenie mnie postrzega. Czy znacie jakiś zapach, który daje podobny efekt? Ja nie.


Bardzo szybko perfumy stały się moimi ulubionymi. Według mnie wszystko w nich jest doskonałe - zniewalająca kompozycja, trwałość (na mojej skórze trzymają się do samego końca, czyli wieczornej kąpieli; na ubraniach trzymają się tygodniami) oraz oczywiście przepiękny flakon. Uwielbiam je nosić, czuję się w nich pewnie i wręcz pławię się w tym luksusie. Na ten moment nie zamieniłabym ich na żadne inne.


Nie muszę chyba pisać już czy polecam te perfumy, bo moja odpowiedź jest oczywista. Jednak biorąc pod uwagę to, jak specyficzny jest ten zapach, przed zakupem zachęcam do przetestowania go w perfumerii. Pod żadnym pozorem nie kupujcie ich na prezent, ponieważ istnieje bardzo duża szansa, że będzie on nietrafiony. Jeśli natomiast zapach wpasuje się w wasz gust, zakochacie się bez opamiętania. Dokładnie tak jak rok temu zakochałam się ja...

Perfumy możecie zakupić w sieci perfumerii Douglas, zarówno stacjonarnie, jak i online. Przy okazji aktualnie w sklepie internetowym jest całkiem fajna promocja - Beauty SALE na Douglas.pl.

16 komentarzy:

  1. Ojej jakie fajne, a zarazem proste opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najładniejsza butelka z całej mojej kolekcji perfum.

      Usuń
  2. Zgadzam się, co do tego zapachu, że albo się podoba, albo nie. Aczkolwiek jak dla mnie dotyczy to właściwie wszystkich zapachów. ;-) Uwielbiam perfumy, ale zawsze kiedy dostaję jakieś w prezencie, jest on nietrafiony. Chyba jeszcze nigdy nie trafiono w moje upodobania (możliwe, że po prostu wymagająca jestem ;-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem okropnie wybredna jeśli chodzi o perfumy (chyba mam to po mamie). Z tego właśnie powodu nikt mi ich nigdy nie kupuje na prezent... Ale sama jestem sobie winna ;)

      Usuń
  3. Uwielbiam tego typu zapachy :)

    AMA NDA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej zachęcam do powąchania przy okazji jakiś zakupów ;)

      Usuń
  4. Moje ulubione perfumy zawsze mają w sobie różowy pieprz! Koniecznie muszę je wypróbować :)

    https://aleksandramarynowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Cmentarz, grabarz ... to ja podziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cmentarz w dobrym tego słowa znaczeniu...? Hahaha

      Usuń
  6. Mają piękny flakon :) Muszę je koniecznie powąchać, Twój opis zapachu bardzo mnie zachęcił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że zamierzony cel został osiągnięty. Ten zapach jest tak niesamowity, że naprawdę warto przy okazji jakiś zakupów złapać za tersterek i wypróbować :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Nie tylko się prezentują, ale cudne to one po prostu są!

      Usuń
  8. Nie słyszałam jeszcze o tym zapachu, ale mocno mnie zaintrygowałaś!:)

    OdpowiedzUsuń