czwartek, 15 września 2016

MAKE A WISH...

Śmiało mogę powiedzieć, że uwielbiam oglądać na blogach posty z wishlistami (czy istnieje polski odpowiednik tego wyrazu?). Mówię tu nie tylko o blogach kosmetycznych, ale także tych lifestylowych, informatycznych czy kulinarnych. Takie wpisy są dla mnie ogromnym źródłem inspiracji i jakoś tak pozytywnie mnie nastrajają. Tak więc dzisiaj na blogu nic innego jak moja jasienna wishlista. Może coś podpatrzycie dla siebie :)

1. Czarne buty New Balance - pasują absolutnie do wszystkiego i są niesamowicie wygodne. | 2. Słuchawki, ale koniecznie bezprzewodowe z podrasowanym basem (nie, nie chcę nowych AirPods) | 3. Złoty lub pozłacany naszyjnik z księżycem marzy mi się od miesięcy, ale niestety póki co nie znalazłam tego idealnego... Ktoś, coś? | 4. Nowa-stara koszulka Shameless z napisem "forget that I'm blond". Ta marka jest fenomenalna! | 5. Wakacje z palmami i plażą. Najlepiej daleko i bez internetów. | 6. Lolita Lempicka Le Premier Parfum Eau de Parfum - na jesień jak znalazł. | 7. Kosmetyczka z napisem "face shit" skradła ostatnio moje serce. | 8. Kończy mi się właśnie moje trio do konturowania ze Smashboxa, więc poszukuję czegoś w zamian. Może BeneFit Hoola? | 9. Mięsisty i ciepły sweter na jesienne wieczory. Najlepiej taki, żeby się nie mechacił. Jak znajdę to na pewno dam znać.

Jak podoba wam się moje wishlista na nadchodzące miesiące? Planujecie jakieś szczególne zakupy w nadchodzących tygodniach? 

niedziela, 11 września 2016

JAK CZASEM NIEWIELE TRZEBA...

Marysię poznałam w pierwszej klasie podstawówki. Pamiętam doskonale, że moją uwagę zwróciła już w dniu rozpoczęcia roku szkolnego, kiedy to przemknęła do auli zaraz przed moim nosem. Jako niespełna siedmioletnie dziecko niewiele wiedziałam o poczuciu piękna, ale Marysię sobie zapamiętałam jako zjawiskową. 

Otóż Marysia była drobną blondynką o eterycznej wręcz urodzie, z okrąglutką buzią i wielkimi niebieskimi oczkami. Natomiast to, co rzucało się w oczy najbardziej, to wystające zza luźno puszczonych długich blond włosów uszy. Nie przesadzając, kąt nachylenia tychże uszu w stosunku do głowy wynosił jak nic 80 stopni. Patrząc na Marysię miało się wrażenie, że stoi przed tobą ładniejsza wersja tych słodkich trolli z lat 90-tych. Osobiście uważałam wtedy Marysię za najładniejszą dziewczynę w szkole, ale moje poczucie estetyki od zawsze było nieco spaczone. Oczywiście Marysia była zgoła odmiennego zdania i przez bite 6 lat podstawówki wymyślała coraz to dziwniejsze fryzury, żeby tylko zakryć to co uważała za swój największy mankament. Praktycznie natychmiastowo, patrząc na nią, można było zauważyć, że odstające uszy u Marysi były powodem ogromnych kompleksów i permanentnie złego nastroju. Na nic zdawały się tłumaczenia, że jest bardzo ładna, że ta drobna niedoskonałość dodaje jej uroku, że dzięki temu jej uroda jest unikatowa. Dziewczę kompletnie tego do siebie nie przyjmowało i tylko smętnie, unikając spojrzeń, przemykała pod ścianami korytarzy szkoły.



Kilka dni temu miałam do załatwienia pewną sprawę u notariusza. Wchodzę do kancelarii, kierunek sekretariat, a tam, jakby wcale nie minęło te 17 lat, za biurkiem siedzi sobie uśmiechnięta Marysia. To znaczy niby moja Marysia, ale jakby nie do końca ona. Wiem, że już bardziej Maria, ale to też nie to. Patrzę, nie dowierzam, myślę. Wytężam wzrok. No przecież! Maria nie ma uszu. W sensie odstających. Od słowa do słowa, dowiaduję się, że kilkanaście lat temu poddała się operacji plastycznej uszu. Mówi o tym otwarcie, z uśmiechem na twarzy, bez jakiegokolwiek skrępowania. Więc pytam jak wygląda taki zabieg, czy to boli, czy jest zadowolona (w sumie głupie pytanie, widząc tego jej banana na twarzy). Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że operacja uszu to wcale nie taki straszny zabieg - wykonuje się go w znieczuleniu miejscowym, trwa to około godzinę, a po zabiegu można praktycznie od razu iść do domu (później L4 tylko na 14 dni). Koszt w jej przypadku to 5000 zł. A efekt? Wow. Przegadałyśmy tak z 40 minut i umówiłyśmy się w przyszłym tygodniu na kawę.

Siedzę teraz i tak sobie myślę jak niewiele trzeba, żeby poprawić sobie komfort życia. Bo to, co zafundowała sobie Mary to tak naprawdę nowe lepsze życie. Gdybyście mogli tylko zobaczyć jak szczęśliwa była (bił od niej ten charakterystyczny blask człowieka zadowolonego z własnego życia), na pewno zrozumielibyście co mam na myśli mówiąc "komfort życia". Jeśli więc jest tutaj wśród was osoba, która waha się nad tego rodzaju operacją plastyczną, to mówię wprost - zrób porządny research, znajdź dobrego chirurga plastyka i szarpnij się na to. Patrząc na Marię zrozumiałam dlaczego chirurgia plastyczna jest w tym momencie tak popularną dziedziną medycyny, ostatnio również i w Polsce - poddając się takiemu zabiegowi, w zasadzie w kilka tygodni można całkowicie odmienić swoje życie i nastawienie do świata. Chcecie zobaczyć jak wyglądają efekty takiego zabiegu? Zobaczcie tutaj: www.tourmedica.pl/zabiegi/korekcja-odstajacych-uszu/.

Co myślicie o medycynie estetycznej i samej chirurgii plastycznej? Poddałybyście się zabiegowi? A może macie to już za sobą i możecie podzielić się doświadczeniami?

czwartek, 4 sierpnia 2016

SUPLEMENT DIETY MERZ SPEZIAL NA SKÓRĘ WŁOSY I PAZNOKCIE

Zatęskniło mi się za blogowaniem, zwłaszcza że ostatnio poczułam ukłucie jakiejś zazdrości (pozytywne!) przeglądając najnowsze notki na blogach koleżanek po fachu. Z drugiej strony nie ukrywam, że strasznie ciężko mi ostatnio wygospodarować te dwie godziny na przygotowanie sensownego wpisu. Sama przed sobą usprawiedliwiam się tym, że ostatnio naprawdę sporo podróżuję (co ciekawskich zapraszam na mój Instragram), ale wszyscy tu zebrani dobrze wiemy, że to jednak trochę wymówka.

Obiecując w duchu poprawę, na spokojnie usiadłam i napisałam dzisiejszą notkę. No dobra, z tym na spokojnie to trochę ściemniam, bo za 3 godziny mam samolot powrotny do domu. Tak czy inaczej dzisiejsza notka poszła mi wyjątkowo łatwo, bo temat dla mnie znany i lubiany. Z przyjemnością zapraszam Was na recenzję jednego z moich ulubionych suplementów diety - Merz Spezial Drages.

niedziela, 10 lipca 2016

6 URODZINY BLOGA!

Dzisiaj stuknęło mi dokładnie 6 lat od momentu założenia bloga vexgirl! Wszystkim moim czytelnikom serdecznie dziękuję - za to, że jesteście ze mną, że mnie wspieracie, że komentujecie. Jesteście siłą napędową tego bloga i powodem, dla którego on w ogóle istnieje.

Na dzień dzisiejszy mój blog liczy 2334 obserwatorów, 684 czytelników na bloglovin', 576 fanów na Facebooku, 337 followersów na Instagramie i 84 subskrybentów na feedly. Opublikowanych zostało 883 notek, a komentarzy na blogu nazbierało się mocno ponad 25 tysięcy. Naprawdę mam się z czego cieszyć. Jeszcze raz bardzo Wam wszystkim dziękuję.

środa, 27 stycznia 2016

CO AKTUALNIE WARTO UPOLOWAĆ NA IHERB

Jak już kilkukrotnie na blogu wspominałam, jednym z moich ulubionych miejsc w sieci do robienia zakupów online jest amerykański sklep internetowy iHerb.com. Odwiedzam i zaopatruję się w nim regularnie, śledząc na bieżąco okazje cenowe oraz ciekawe nowości. Buszując wczoraj po sklepie i wyklikując moje zamówienie, wpadł mi do głowy pomysł odświeżenia notki sprzed 2 lat, w której to opisywałam, co warto na iHerb zakupić. Tak więc zapraszam na aktualizację - poniżej 9 produktów, które szczególnie przypadły mi ostatnio do gustu lub mają teraz naprawdę dobrą cenę.

Dodam jeszcze, że sklep iHerb to miejsce, gdzie możemy znaleźć około 35 tys. różnych marek produktów, określanych jako ekologiczne. W praktyce oznacza to, że wszystkie kupowane tam produkty są nietestowane na zwierzętach (osobiście jest to dla mnie bardzo ważny czynnik przy wyborze kosmetyków), przyjazne środowisku, a składy mają mocno naturalne. Oprócz kosmetyków możemy zakupić tam również akcesoria kosmetyczne, suplementy diety, artykuły dla dzieci, czy też artykuły dla zwierząt.