środa, 28 sierpnia 2013

JUSTIN BIEBER - SOMEDAY EDT

Recenzowanie perfum nie należy do najłatwiejszych zadań, poziomu Nez de Luxe nie osiągnę w tym nigdy. Do tej pory na blogu ukazały się jedynie dwie recenzje zapachów (klik / klik), ale jako że spotkały się ze stosunkowo pozytywnym przyjęciem, cykl planuję kontynuować.

W moje łapki wpadł jakiś czas temu produkt nie byle jaki, bo sygnowany sławnym, zwłaszcza przez swoje ostatnie skandale, celebrytą w postaci samego Justina Biebera. Mowa o wodzie toaletowej Someday by Justin Bieber, która na polskim rynku ukazała się pod koniec 2012 roku.


OBIETNICE PRODUCENTA:
Someday Justina Biebera to coś więcej niż perfumy. To osobisty prezent, pochodzący z głębi serca – symbolem tego jest małe, kryształowe serduszko, zawieszone na zgrabnym flakoniku.
Kwiatowo-owocowa kompozycja, będąca ucieleśnieniem młodzieńczej radości i spontaniczności. Kuszące połączenie soczystej mandarynki, chrupiącej gruszki i dojrzałych owoców leśnych. A to wszystko otoczone łagodnym powiewem delikatnego jaśminu i ciepłej wanilii. Słodka pokusa, której nikt nie będzie w stanie się oprzeć.
Nuty zapachowe:
- nuta głowy: mandarynka, czerwone jagody, gruszka
- nuta serca: nuty kwiatowe, jaśmin
- nuta bazy: piżmo, wanilia


MOJA OPINIA:
Pomijając całą kiczowatą otoczkę, która niewątpliwie jest kojarzona z Justinem zapach sam w sobie jest godny uwagi. Ale zanim przejdę do właściwej recenzji, chcę podkreślić, że produkt skierowany jest bardziej do nastolatek i młodych kobiet, niż pań koło 30-tki. I tak właśnie należy Someday traktować.

Opakowanie perfum od razu przywodzi mi na myśl flakony Marca Jacobsa, zwłaszcza słynną Lolę. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że producent silnie inspirował się owym design’em. Do flakonika Someday dołączony jest słodki charms, który na pewno ucieszy oko niejednej dziewczynki. Dla mnie, jako troszkę starszego pokolenia, jest już nieco zbyt błyszcząco-brynalcikowy.



Someday by Justin Bieber jest zapachem słodkim, dziewczęcym i po prostu… płaskim. Nic się w nim nie dzieje, nic się nie rozwija, a o ogonie możemy zapomnieć. Nie mniej jednak jest to zapach przyjemny dla nosa, nienachalny, zupełnie nie erotyczny, czyli idealny dla nastolatki. Z powodzeniem można używać go do szkoły, czy na imieniny babci. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że Someday to idealne pierwsze perfumy.

Trwałość więcej niż przyzwoita, na mojej skórze utrzymuje się praktycznie cały dzień, na ubraniach do tygodnia. Za taką cenę to ze świecą szukać konkurenta.

PODSUMOWANIE:
Może nie jest to zapach dla każdego, raczej skierowany jest do dość wąskiej grupy odbiorców, ale idę o zakład, że wśród grupy docelowej znajdzie niejedną fankę i to nie tylko przez aktualnie panującą modę. Myślę, że będzie również świetnym prezentem dla młodziutkiej kobiety, która dopiero co wkracza w ten finezyjny świat zapachów.

Producent: Justin Bieber
Pełna nazwa: Someday by Justin Bieber
Trwałość: około 10-12 godzin
Pojemność: 30 ml / 50 ml / 100 ml
Cena: 129 zł / 169 zł / 209 zł
Ocena: 6/10

28 komentarzy:

  1. Wyczuwam sporą popularność wśród młodziutkich fanek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszystkie fanki Biebera mają ten zapach ;p

      Usuń
  2. mysle ze zejdą jak cieple buleczki :P zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na święta BN w grudniu 2012 w Douglasach sprzedawały się świetnie ;)

      Usuń
  3. idealny na prezent dla młodej damy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda strasznie kiczowato :)

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam próbki ;) nawet pisałam o nim
    nic specjalnego, cukierkowe dla nastek ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. szczerze to przyznam, że lubię Justina i jestem ciekawa tego zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. on to raczej ma niewiele wspólnego z tym zapachem. Oglądając jego ostatnie poczynania, zapach powinien być zmysłowy, mocny, seksowny, niebezpieczny, zwariowany. Ale wiadomo, że to przysłowiowe 13-latki są jego główną audiencją i maszynką pieniędzy. Może kolejne będą ciekawsze.
      Jeśli już coś kupować sygnowane imieniem gwiazd, to pewnie znajdzie się coś ciekawszego i za mniejszą cenę. Np. gruszkowe od Gwen Stefani. Również lekkie, również kwiatowo-owocowe, ale nie aż tak przewidywalne jak te od JB. Ale gusta gustami, po prostu nie lubię, gdy ktoś kieruje się tylko nazwiskiem czy marką przy zakupie hmmm czegokolwiek ;)

      Usuń
    2. Na te sygnowane Gwen to sama bym się skusiła ;)

      Usuń
  7. Cena za wysoka jak za mało-oryginalny zapach i fakt, że to woda toaletowa. Ale wiadomo, że i tak się sprzeda (sama kiedyś dawno dawno temu byłam zagorzałą fanką - GreenDay'a, i kupowałam sporo "śmieci" sygnowanych ich logo lub jakoś powiązanych) No cóż z tego się wyrasta ;) Szkoda, że my nie mamy takiej nastoletniej gwiazdy, jak to by podkręciło naszą gospodarkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie zapach bardzo się podoba i gdy wykończę kolejny flakonik to zastanowię się nad kupnem:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem flakonik o wiele ładniej wyglądałby bez tej całej zawieszki..:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba nie spodziewałam się po tej perfumie nic specjalnego:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za wyróżnienie. Czuję się zaszczycony.

    Natomiast wracając do sedna.

    Ja o Someday myślę dokładnie to samo, co Ty.

    Zaskakuje mnie natomiast cena, bo grupą docelową są nastolatki, czyli osoby bez wielkiego budżetu. Perfumy Biebera są pozycjonowane w grupie celebryckiej wyższej - z Lady Gagą czy Rihanną (choć zapachowo im nie dorównują), a powinny być gdzieś między Britney Spears a Celine Dion.

    Z drugiej strony, czego się nie robi dla idola. :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam od razu wyróżniony ;)

      Co do ceny to myślę, to myślę, że wynika wyłącznie z aktualnie panującego bieberszału. Jedno trzeba mu przyznać, za to kasę zapach trwały jak cholera ;)

      Usuń
  12. Justin'a Bieber'a? Marc'a Jacobs'a? Serio???:D Przecież te apostrofy na pierwszy rzut oka wyglądają idiotycznie, poza tym skopiowałaś poprawnie odmienione nazwisko z notki od producenta i nie zauważyłaś, że coś jest nie tak? Zasada jest prosta: jeśli w danym wyrazie wymawiasz ostatnią spółgłoskę, to wtedy w odmianie NIE stawiasz apostrofu! Wiem, że teraz apostrofy wciskane są wszędzie, ale to dość kompromitujący błąd. "Justina Biebera", "Marca Jacobsa" - tak jest poprawnie. Polecam do poczytania: http://netgeeks.pl/index.php/2011/12/apostrofy-w-zlych-miejscach/

    OdpowiedzUsuń
  13. mnie niestety nie kusi :)
    chyba to nie ten wiek, jak napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jestem za stara na ten zapach i na gadzety od Justina, bleeeeh ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. akurat dzisiaj będąc w Douglasie z ciekawości wąchałam ten zapach i jak dla mnie jest on mega przesłodzony

    OdpowiedzUsuń
  16. Młodzież pewnie szaleje ... :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam wszystkie 3 zapachy od Justina, uwielbiam je, nie tylko ze względu na to, że jestem fanką Justina :).

    OdpowiedzUsuń
  18. Producenci czasem dodają takie opisy do perfum, że bawią mnie bardziej, niż żarty ;)
    Zapachu nie znam, ale w tej cenie chyba wolałabym znaleźć coś innego, coś bardziej kobiecego :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. własnie ostatnio "psiknęłam się" nimi i faktycznie są bardzo trwałe, ale muszę powiedzieć, że nie tylko flakonik mi się z czymś kojarzy. sam zapach przypomina mi trochę perfumy od avril, bardzo podobny zapach ;)

    OdpowiedzUsuń