środa, 3 września 2014

TATUOWANIE CIAŁA, CZYLI DŁUGI WYWÓD O MOIM SUBIEKTYWNYM ZDANIU W TEMACIE

Pomysł na tę notkę zrodził się w mojej głowie gdzieś pomiędzy wykonaniem drugiego tatuażu, a planowaniem trzeciego. Międzyczasie powstał także na blogu post dotyczący przekłuwania języka, gdzie co rusz w komentarzach prosiliście o analogiczną notkę właśnie o tatuażach. Jako, że ostatnio moją skórę ozdobił czwarty tatuaż, uznałam, że czas najwyższy zrealizować co zaplanowałam.

Oczywiście na wstępie zaznaczam, że absolutnie nie jestem ekspertem w dziedzinie, nie jestem również osobą wykształconą w tym kierunku, a wszystko co tutaj piszę to wynik rozmów z tatuatorami oraz dotychczasowych doświadczeń, które są totalnie subiektywne. Dodatkowo uważam, że każdy człowiek ma prawo w pełni decydować o własnym ciele (pod bezsprzecznym warunkiem usamodzielnienia się), ponieważ konsekwencje takich decyzji ponosić będzie nikt inny jak on sam. Dlatego też nikogo do tatuowania się nie namawiam, ale również nie będę nikomu tego odradzać. Jest to rzecz gustu, a nie od dziś wiadomo, że takie dyskusje są po prostu bezsensowne. Proszę więc o powstrzymanie się od komentarzy oceniających preferencje innych, a skupienie się raczej na samej istocie tatuażu, co jakby nie patrzeć jest w dzisiejszych czasach swoistą sztuką.


Samo słowo tatuaż pochodzi z języka polinezyjskiego, od wyrazu tatau, czyli naznaczyć coś. Przypuszcza się, że pierwsze tatuaże pojawiły się około 12000 lat p.n.e., jednak ze względu na to, że skóra ulega całkowitej biodegradacji nie mamy w tej kwestii pewności. Pierwotnie tatuaże opierały się głównie na wzorach geometrycznych, spiralach, meandrach, liniach falistych i miały charakter czysto religijny - odstraszały demony i chroniły właściciela przed chorobami i wrogami. Po pewnym czasie stały się również ważnym elementem dekoracyjnym, choć w wielu kulturach mogli sobie na nie pozwolić jedynie nieliczni – najczęściej zasłużeni plemienni wojowie (tereny Nowej Zelandii) lub kobiety, posiadające jakieś szczególne umiejętności (wyspa Borneo). Około 3000 lat p.n.e. tatuaż był znany w Egipcie, na co niezbitym dowodem są odnalezione szczątki mumii tebańskiej oraz kawałki wytatuowanej skóry w Nubii. Co ciekawe wzmianki o tatuowaniu można znaleźć nawet w Biblii - chrześcijanie naznaczali nadgarstki znakiem ryby, krzyża, jagnięcia lub inicjałami Jezusa Chrystusa.

Tatuaż stał się powszechny w okolicach roku 1691, kiedy to angielski żeglarz przywiózł do Londynu wytatuowanego Polinezyjczyka. Kolejnym krokiem było pierwsze studio tatuażu (Anglia, rok 1870), które pośrednio doprowadziło do tego, że wyższe klasy odwróciły się od tatuażu na rzecz klas średnich i niższych (dopiero tutaj pojawia się coś takiego jak tatuaż więzienny!). Wtedy też moda na tatuaż zalewa Europę. Warto dodać, że największym regresem dla sztuki tatuażu jest rzecz jasna okres wojenny.

Metody wykonywania tatuażu nie zmieniły się od setek lat - wykonuje się go poprzez wprowadzenie igłą pod skórę specjalnego barwnika. Zmieniają się jedynie narzędzia, którym go wykonujemy. Dzisiejsze maszynki to całkiem zaawansowane urządzonka, o przeróżnych kolorach i wykończeniach, które działają na zasadzie elektromagnesu. Oprócz tego mamy zestaw igieł - jedne do robienia konturów, inne linii, a jeszcze inne do cieniowania. Więcej informacji możecie uzyskać na tematycznych forach internetowych.

Moim zdaniem ludzie posiadający tatuaż dzielą się na dwie grupy, tj. robię sobie ładną dziarkę (np. delfinek, motylek, czy kominkowa zmielona sowa) i pierońsko żałuję oraz robię znaczący coś dla mnie tatuaż w profesjonalnym studiu i... chcę więcej. Pierwszej grupie nie zamierzam poświęcać swojego cennego czasu, skupimy się zdecydowanie na grupie numer dwa. Co ciekawe zawsze gdy rozmawiam z kimś po raz pierwszy, pada pytanie czy żałuję. Ani raz przez te 6 lat od kiedy noszę tatuaże nie przeszło mi przez myśl, że to był błąd. W życiu zawodowym również nie spotkałam się z jakimikolwiek problemami, a noszę tatuaże na widoku. Zresztą nigdy nie chciałabym pracować w miejscu gdzie taka forma ozdabiania ciała byłaby niemile widziana i nikt nie wciśnie mi kitu, że sytuacja życiowa może mnie do takiej pracy zmusić. Najgorszą rzeczą jaka mnie spotkała to brak akceptacji ze strony rodziców mojego ex. Sprawa do przeżycia, słowo. Poza tym czy naprawdę chcecie otaczać się ludźmi, którzy nie potrafią i nie chcą was zaakceptować przez wasze upodobania? Ja serdecznie podziękuję za takich znajomych.

Drugim pytaniem, które pojawia się bardzo często w kontekście moich dziar to klasyczne jak ja będę wyglądać na starość. W takich sytuacjach najczęściej powołuję się na dość zabawny rysunek autorstwa Unki (klik), który doskonale pokazuje moje podejście do tematu. Soróweczka, ale jeśli już nawet dożyję tego emerytalnego wieku to raczej kilka tatuaży nie umniejszy atrakcyjności mojemu pomarszczonemu i zwiotczałemu ciału. Co więcej uważam, że wytatuowane starsze osoby wyglądają po prostu kozacko (klik) i osobiście zawsze z uśmiecham na twarzy oraz pewną nutką respektu patrzę na nich mijając na ulicach.

Ciekawym zjawiskiem, które zaobserwowałam jest to, że przed tatuażami najczęściej ostrzegają osoby, które nigdy nie miały odwagi sobie żadnego zrobić, a nie posiadacze takowych. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że tatuaż z założenia ma być przede wszystkim dla właściciela, a nie dla potencjalnego widza. Możecie mi wierzyć lub nie, ale za każdym takim rysunkiem na ciele kryje się jakaś historia do opowiedzenia. I to w tatuażach jest najpiękniejsze. Bo nie liczy się to, Drogi Czytelniku czy tatuaż Ci się podoba, czy też może Cię obrzydza. Liczy się to, że patrząc na moje dziary przypominają mi się historie z mojego życia, ludzie którzy wtedy przy mnie byli i wypowiedziane wtedy ważne słowa. To moja recepta na to, żeby pamiętać jak szczęśliwa jestem.
Z natury jestem gadułą, więc mogłabym o tym nawijać jeszcze sporo, ale ze względu na formę pora zrobić sobie przerwę, żeby zapytać czy w ogóle temat Was zainteresował? Jeśli tak, to chętnie w drugiej części podzielę się z Wami bardziej praktyczną stroną, czyli tym jakie miejsce wybrać, jak znaleźć odpowiednie studio oraz jak potem tatuaż pielęgnować. Dajcie proszę znać w komentarzach co myślicie.