Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PUDEŁKA KOSMETYCZNE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PUDEŁKA KOSMETYCZNE. Pokaż wszystkie posty
PUDEŁKO LIFERIA - PAŹDZIERNIK '16

15.11.16

PUDEŁKO LIFERIA - PAŹDZIERNIK '16

Ciepłe i upalne dni już za nami i nadchodzi chłodniejszy aksamitny sezon. Zbliża się okres, kiedy w ciągu dnia na swojej skórze wyraźnie odczuwasz lekki dotyk słońca, a wieczory otulają twoje ciało lekkim chłodem i znakomicie nadają się na romantyczne spotkania trwające aż do północy.

Takimi słowami przywitała mnie zawartość październikowego pudełka Liferia. Mając już wcześniej do czynienia z pudełkami Glossybox oraz ShinyBox, wiedziałam czego mniej więcej mogę się spodziewać. Po otwarciu zobaczyłam charakterystyczny dla wszystkich boxów pergamin, pięknie przewiązany wstążką. Całość utrzymana w jednolitym fuksjowym kolorze bardzo do mnie przemawia.


PUDEŁKO BEGLOSSY BY HEBE - EDYCJA MAJ 2015

4.6.15

PUDEŁKO BEGLOSSY BY HEBE - EDYCJA MAJ 2015

Oj dawno na moim blogu nie pojawiło się żadne pudełko beGLOSSY. Jakby się zastanowić, to tak naprawdę nigdy żadne pudełko beGLOSSY u mnie nie zagościło, ponieważ za czasów jak jeszcze boxy mnie jarały to miały one nazwę Glossybox... No cóż, czasy się zmieniły i dzisiaj z uśmiechem na twarzy mogę Wam pokazać najnowsze pudełko sygnowane siecią drogerii Hebe. Cały myk polega na tym, że wszystkie produkty z pudełka możecie znaleźć w najbliższej Wam drogerii tejże właśnie sieci.


PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA STYCZEŃ 2014

31.1.14

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA STYCZEŃ 2014

Ostatnio na moim blogu niewiele było na temat pudełek i nazbierało mi się troszkę zaległości. Dzisiaj chciałam Wam pokazać ostatnie pudełko, które zostało wypuszczone w styczniu tego roku. Bardzo podoba mi się koncepcja Glossy, które w grudniu i w styczniu wypuszcza pudełka w innym kolorze niż różowe.


1. BENEFIT COSMETICS The POREfessional
Wygładza zmarszczki i minimalizuje pory, skóra po jego zastosowaniu natychmiast wygląda jedwabiście gładko. Doskonały jako baza pod makijaż dla każdego rodzaju cery.
Cena produktu: 149 zł / 22 ml
Pojemność w GlossyBoxie: 3 ml

2. BIOLIQ Krem pod oczy przeciwdziałający procesom starzenia
Wyraźne redukuje zmarszczki wokół oczu oraz skutecznie zapobiega powstawaniu nowych. Likwiduje obrzęki i cienie oraz wzmacnia i regeneruje delikatną skórę wokół oczu.
Cena produktu: 16 zł / 15 ml
Pojemność w GlossyBoxie: 15 ml

3. LIRENE Balsam do ciała Golden Charm
Balsam pozwala poczuć prawdziwą magię złotych drobinek na skórze, która rozbłyśnie szlachetnum blaskiem. Zmysłowy zapach podkreśla naturalne kobiece piękno.
Cena produktu: 17 zł / 200 ml
Pojemność w GlossyBoxie: 75 ml

4. PANTENE PRO-V Nature Fusion Oil Therapy
Eliksir z olejkiem arganowym zapewnia 24-godzinną ochronę przed uszkodzeniami oraz odżywienie dla zdrowo wyglądających włosów, bez ich obciążenia.
Cena produktu: 22 zł / 100 ml
Pojemność w GlossyBoxie: 100 ml

5. 100% SPA BY KARMAMEJU Konjac Sponge Natural
Karmameju Konjac Sponge złuszcza i głęboko oczyszcza skórę twarzy, jednocześnie regenerując ją oraz stymulując przepływ krwi.
Cena produktu: 40 zł


Przyznam Wam szczerze, że styczniowe pudełko GlossyBox ani mnie ziębi, ani grzeje. Fajnie, że wreszcie będę mogła przetestować gąbkę konjac, która chodzi mi po głowie od jakiś pół roku. Podoba mi się również spray do włosów, ale to dlatego, że planowałam teraz w jakiś się zaopatrzyć. No i to tyle. Krem pod oczy skierowany jest do osób powyżej 35 roku życia, więc to trochę strzał w kolano, a oprócz tego mamy miniaturkę bazy Benefit - miło - oraz balsam do ciała z drobinkami - mam pełnowymiarowy więc meh. Podsumowując jak dla mnie pudełko po prostu nijakie.

A jak się Wam podoba styczniowy box? Który produkt z pudełka wydaje się Wam najciekawszy?
PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA WRZESIEŃ 2013

9.12.13

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA WRZESIEŃ 2013

Fala zaległości usilnie próbuje mnie zalać na śmierć, ale się nie daję, bo przecież silna kobieta ze mnie. Mimo wszystko trochę mi wstyd, że dopiero teraz przychodzę do Was z notką na temat wrześniowego Glossyboxa, ale w końcu lepiej późno niż wcale.
Wrzesień to taki przejściowy miesiąc między latem a jesienią. Jeszcze trochę wspominamy wakacje, ale opalenizna już powoli blednie, a my zaczynamy myśleć o ciepłych swetrach i kubkach z gorącymi napojami. Dzięki najnowszej edycji Glossybox „Sugar&Spice” z łatwością wprowadzisz się w jesienny nastrój, a produkty z nutką jesiennych smaków i zapachów rozbudzą Twoje zmysły.
No a jak to jest w rzeczywistości? Czy „Sugar&Spice” faktycznie wprowadza nas w jesienny nastrój?


W swoim wrześniowym pudełku znalazłam (podkreślam swoim, ponieważ było kilka wersji):
  • masło do ciała The Body Shop z serii Honeymania o pojemności 50 ml
  • peeling do ciała z glinką marokańską marki Yves Rocher o pojemności 30 ml
  • odżywkę do codziennego stosowania Artego o pojemności 25 ml
  • ujędrniające serum pod oczy Cosmeting Skin Solution o oszałamiającej pojemności 5 ml
  • pełnowymiarowy eyeliner we flamastrze marki Be a Bombshell
  • próbkę wody toaletowej Just Cavalli o pojemności 1,2 ml


Zacznę od tego, że moim zdaniem dostałam najfajniejszą wersję pudełka z wszystkich, które widziałam na blogach, czy też wśród znajomych. Ale to jeszcze nie czyni tego boxa w moim rozumowaniu "fajnym". Nieporozumieniem jest dla mnie dawać do jednego pudełka balsam do ciała The Body Shop o pojemności 50 ml, a do drugiego żel pod prysznic John Masters Organics o pojemności 30 ml. No tak się nie robi i nie dziwię się ogólnemu oburzeniu z tego wynikającemu.


Oprócz masła we wrześniowym pudełku znalazłam peeling do ciała z mojej ulubionej serii Yves Rocher - Tradition de Hammam, po który bardzo chętnie sięgnę wybierając się na jakiś dłuższy wyjazd, ponieważ pojemność 30 ml jest do tego stworzona.


Odżywka Artego to dla mnie takie meh, ponieważ miałam już z nią do czynienia, chyba nawet w lipcowym pudełku pojawiła się jakaś wariacja. Jasne, że przyda się gdzieś na siłownię, czy weekendowy wypad, ale to kolejna miniaturka, która ani mnie ziębi, ani grzeje.


Z początku serum pod oczy bardzo mnie ucieszyło, zwłaszcza że od zawsze borykam się z problemem cieni wokół oczu, które nasilają się w okresie jesienno-zimowym, jednak mój zapał skutecznie ostygł po zobaczeniu ceny pełnowymiarowego opakowania. Niestety jako krakus-sknera nie dam za kosmetyk pod oczy 190 zł (15 ml).


Nie ma co czarować, eyeliner jest zdecydowanie największym plusem pudełka. Napaliłam się na niego jak szczerbaty na suchary i capnęłam od razu na wyjazd do Budapesztu. Pisak spisywał się dobrze przez pierwsze dwa dni, po czym wysechł. I nie, nie - dobrze go przechowywałam, nie zostawiłam go nigdzie otwartego. Po prostu mi zdechł. A szkoda, bo faktycznie efekt można było nim osiągnąć całkiem przyjemny.


Próbeczek perfum nigdy za mało, więc są przeze mnie zawsze mile widziane w każdym pudełeczku. Just Cavalli zdecydowanie nie jest zapachem dla mnie, ale na pewno znajdzie się niejedna wielbicielka takich nut.

Podsumowując wrześniowe pudełeczko oceniam jako poniżej przeciętnej, ekipa Glossybox mogła się bardziej postarać. A jak Wam się podoba pudełko? Może jestem zbyt krytyczna, a pudełko spełnia Wasze oczekiwania?
PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA LIMITOWANA DZIEŃ MATKI 2013

18.9.13

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA LIMITOWANA DZIEŃ MATKI 2013

W połowie maja wspominałam na blogu o akcji organizowanej przez Glossybox z okazji Dnia Matki, a mianowicie o wysyłkach pudełka skierowanego własnie do naszych mam. Akurat w tamtym okresie moja mama przebywała jakieś 500 km ode mnie, postanowiłam więc jej takiego boxa sprezentować.


Koszt tego pudełka był troszkę wyższy niż standardowego, tzn. 99 zł. Z opisu wynikało, że w środku miały się znaleźć produkty o wartości około 300 zł, więc wydawać by się mogło, że stówka to wcale nie jest cena wygórowana, zwłaszcza że mamy w tym również koszty pakowania i wysyłki kurierskiej. Czy tak było rzeczywiście?


Zdecydowanym plusem pudełka był lekki krem wygładzający do twarzy Monu Professional Skincare Skin Protector. Mojej mamie bardzo przypadł do gustu, ponoć świetnie nadaje się jako baza pod makijaż. Mnie niestety nie dane było go wypróbować... Według karteczki zamieszczonej w pudełku taka 50 ml tubka kosztuje 100 zł. Niestety nigdzie go w sklepie nie widziałam.


Drugim produktem, który znalazł się w boxie była kredka do oczu Kajal Intense marki Elite Models. No i to był strzał w dziesiątkę, ponieważ moja mama uwielbia kredki i takie kolory (wiem, bo ciągle podkradła mi jumbo Sephory). Kajal według opisu kosztuje około 45 zł.


Trzeci produkt wywołał sporo dyskusji i niezadowolenia. Mowa o serum nabłyszczającym Silky Sexy Hair Frizz Eliminator skierowanym dla osób posiadających gęste i grube włosy. Fakt, że ze strony ekipy Glossybox było to dość odważne posunięcie, ponieważ słowianki na ogól mają włosy cienkie, ale akurat moja mama należy do wąskiej grupy posiadaczek siana na włosach, więc nie było żadnego problemu. Spray ma pojemność 125 ml i kosztuje około 85 zł.


Najgorszym produktem z pudełka (zarówno w mojej jak i mojej mamy opinii) był błyszczyk do ust Super Lip Gloss marki Bellapierre Cosmetics w kolorze dziwnej, niezdrowo wyglądającej pomarańczy. Co prawda odcień nie jest intensywny i na ustach bardziej przypomina koral, ale myślę, że mało kto z takiego odcienia byłby zadowolony. Koszt takiego cuda to podobno około 65 zł.


W pudełku jak widać znalazło się sporo kolorówki i kolejny produkt również należy do tej kategorii - prasowany cień do powiek MeMeMe Cosmetics. Cień wypadł mi z pudełka i cały się potłukł, więc niestety jesteście zmuszone oglądać go w takim okropnym stanie. Ale spoko, sprasowałam go metodą alkoholową i ma się całkiem dobrze. Koszt takiego cienia to około 25 zł.


Na koniec żarcik pudełka, czyli gąbeczki do nakładania podkładu, które rzekomo mają kosztować 50 zł za 6 sztuk. Niczym nie różnią się od gratisowych gąbeczek z Inglota, więc tej pozycji po prostu nie będę komentować. Mogli sobie je spokojnie darować, nie byłoby lekkiej żenady.


Podsumowując pudełko z perspektywy mojej mamy bardzo fajne, ponieważ praktycznie wszystkie produkty trafiają w jej gusta. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu spodobałby się dobór produktów, więc jak na pudełko brane "w ciemno" oceniam je po prostu przeciętnie.
PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA LIPIEC 2013

2.9.13

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA LIPIEC 2013

Skoro już jesteśmy w temacie pudełek Glossybox (wczoraj mogłyście przeczytać o edycji sierpniowej) to skorzystam z okazji i nadrobię od razu jeszcze wakacyjną edycję lipcową, której hasło przewodnie to Wielki Błękit.

Po otwarciu kartonika czekała nas niespodzianka, ponieważ lipcowe pudełko jest utrzymane w tonacji morsko-błękitnej, a nie jak zawsze pastelowo-różowej. Bardzo podoba mi się, że wnętrze pudełka, czyli papier i wstążka również współgra z tą kolorystyką.


GlossyBox Wielki Błękit to:
  • Artego Odżywka nawilżająca Aqua Plus - odżywka wzbogacona o olej z nasion drzewa amazońskiego, który nawilża włosy, nadaje połysk i zdrowy wygląd (miniaturka 25 ml / pełny produkt 200 ml - 31,50 zł)
  • Beautybird Żel do stóp Fly High! - odświeża, chłodzi i regeneruje zmęczone stopy, szczególnie polecany po wysiłku fizycznym, czy też w długi letni dzień (pełny produkt 75 ml - 36 zł)
  • Avon Żel-krem Anew Aqua Youth - żel-krem na dzień i na noc 20+ (pełny produkt 50 ml - 50 zł)
  • Nails inc. Lakier w kolorze Brook Street - charakteryzuje się doskonałą trwałością i wyjątkowym połyskiem, a przy tym łatwo i dokładnie pokrywa płytkę paznokcia (miniaturka 4 ml / pełny produkt 10 ml - 55 zł)
  • Tołpa dermo face hydrativ nawilżający krem-żel odprężający pod oczy - nawilża, uelastycznia i łagodzi podrażnienia, rozjaśnia cienie, eliminuje oznaki zmęczenia i stresu (pełny produkt 10 ml - 32 zł)
  • Glossybox chłodząca maska na oczy


Może i Avon nie jest marką ekskluzywną, a żel do stóp strasznie pachnie kamforą, ale generalnie z pudełka jestem jak najbardziej zadowolona. Po bardzo przyjemnych doświadczeniach z nawilżającym kremem odprężającym Tołpa, chętnie sięgnę po krem pod oczy z tej samej serii, a miniaturka lakieru do paznokci ma idealną wielkość i śliczny kolor. Cieszy mnie też, że nie ma kolejnych miniatur szampon + odżywka / żel pod prysznic + balsam, które zdarzają się moim zdaniem zbyt często.


Podsumowując z pudełka jestem zadowolona, śliczne opakowanie i kolory boxa bardzo cieszą oko. Mam duże oczekiwania co do kremu pod oczy i odżywki Artego. Miniaturka lakieru będzie idealna do podróżnej kosmetyczki. Natomiast krem Avon zdecydowanie poleci dalej do ludzi.
PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA SIERPIEŃ 2013

1.9.13

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA SIERPIEŃ 2013

W tym miesiącu z lekkim spóźnieniem, ale jeszcze w granicach rozsądku i dobrego smaku, post o sierpniowym Glossyboxie. O tyle, o ile z ostatnich pudełek byłam bardzo zadowolona (zwłaszcza z boxa czerwcowego), tak sierpniowe można określić mianem najgorszego pudełka roku.


Hasło przewodnie pudełka to tym razem "pocałunek słońca", bo w końcu "lato wszędzie". Ale zawartość pudełka ma tyle wspólnego z latem, co zima ze strojem kąpielowym. Poniżej lista produktów sierpniowego Glossyboxa wraz z kilkoma słowami komentarza ode mnie.

1. Anatomicals Spray Misty For Me, czyli odświeżająca mgiełka do twarzy (pełny produkt o wartości około 35 zł za 100 ml) - no z mgiełką to to niewiele ma wspólnego, leje się z niego jak z pistoletu na wodę, ale za to ma ładne opakowanie
2. Aussie Miracle Moist Shampoo (miniaturka) - mam pełnowymiarowe opakowania, produkty niezłe, ale szału nie ma
3. Aussie 3 Minute Miracle Reconstruktor (miniaturka) - no jak wyżej, bomba silikonowa na włosy
4. Avon Tusz do rzęs Mega Effects (pełny produkt o wartości około 30 zł za 9 ml) - co to k..a jest? Leży i czeka, aż wypiję odpowiednią ilość alkoholu i będę miała odwagę go wypróbować
5. Yasumi Express Shaker Mask + Soft Shaker (pełny produkt o wartości około 20 zł) - jeszcze rozumiem jedno dziwactwo na pudełko, ale dwa? Nie mam pojęcia po co ten shaker, ani jak się do tego zabrać, w życiu bym czegoś takiego nie kupiła
6. Glossybox Pędzel do bronzera i różu (pełny produkt o wartości około 30 zł). - tu już sobie ktoś z nas zażartował, bo to prędzej miotełka do czyszczenia klawiatury, niż pędzel. Wstyd wrzucać coś takiego do pudełka i jeszcze pisać, że to ma wartość 30 zł


Jestem totalnie zawiedziona tym pudełkiem, uważam, że ekipa Glossybox trochę sobie z nas zażartowała. Nieładnie. Mam nadzieję, że wrześniowym pudełkiem naprawią nadszarpnięty wizerunek.
PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA CZERWIEC 2013

14.6.13

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA CZERWIEC 2013

Czerwcowe pudełko zatytułowane Powiew lata przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Z ręką na sercu muszę Wam powiedzieć, że jest to najlepsze pudełko, jakie kiedykolwiek otrzymałam. I nie tylko ja pieję z zachwytu, ale wraz ze mną cała urodowa blogosfera.


Z tego co się orientuję tym razem pojawiły się dwa warianty pudełka, różniące się tylko jednym pełnowymiarowym produktem. W pierwszym wariancie znajdziemy cień do powiek Make-up Studio, natomiast w drugim balsam do ust Coco Rose marki Figs&Rouge. Oprócz tego każde pudełko zawiera suchy szampon Batiste o zapachu Tropical, olejek rozświetlający Pat&Rub (pisała o nim swego czasu Angel), czarną kredkę do oczu 2w1 Jelly Pong Pong, pojedynczy cień Make-up Studio oraz profesjonalną zalotkę.


Oprócz wspomnianych wyżej produktów wszyscy klienci VIP (osoby, które wykupiły półroczną subskrypcję pudełek) otrzymali maszynkę do golenia Pro Skin marki Gilette Venus. I pomyśleć, że jeszcze wczoraj myślałam o zakupie nowej maszynki na lato ;)


Jak się Wam podoba czerwcowy Glossybox? Który produkt najbardziej Was zaciekawił?
PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA STYCZEŃ 2013

10.6.13

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA STYCZEŃ 2013

Wiem, wiem, otchłań piekielna powinna mnie pochłonąć za to, że nie mam ostatnio czasu na pisanie bloga, a jeśli już nawet znajdę czas to nie mam weny. Korzystając z tego, że mam dostęp do kompa i chwilę dla siebie odgrzebałam stare notki i próbuję coś sklecić. Dzisiaj więc mam dla Was bardzo zaległą notkę dotyczącą pudełka Glossybox, które przyszło do mnie (o matko, jak ten czas leci) w styczniu tego roku. Wiem, naprawdę wiem, że mamy czerwiec.


Ta edycja pudełka zawierała akurat 2 produkty pełnowymiarowe, 3 produkty w wersji mini oraz jeden prezent od ekipy Glossybox. Bardzo podoba mi się inicjatywa gratisów, zawsze miło coś dostać, nawet jeśli są to papierki do muffinków, czy gumki do włosów.

Pierwszy pełnowymiarowy produkt to krem do skóry odwodnionej i przesuszonej MediExpert marki Siquens o pojemności 30 ml. Koszt takiego kremu to około 30 zł. Wiem, że oprócz wersji, którą otrzymałam ja, w pudełkach można też było znaleźć krem przeciwko niedoskonałościom oraz serum liftingujące.


Drugim pełnowymiarowym produktem, który otrzymałam w styczniowym pudełku był róż Kryolan dla Glossybox w odcieniu Glossy Pink. Róż ma gramaturę 2,5 g i rzekomo warty jest około 50 zł. Fakt, że jest świetnie napigmentowany, jak to na róże Kryolan przystało, ale wydaje mi się, że cena jest trochę przesadzona.


Trzecim produktem, tym razem już w wersji mini, a raczej mikro jest maseczka do pielęgnacji końcowej BC Pol Miracle marki Schwarzkopf z linii profesjonalnej. Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 100 ml kosmetyki, natomiast ja otrzymałam szalone 5 ml. Produkt pełnowartościowy kosztuje około 90 zł.


Kolejne dwa produkty to żel pod prysznic i balsam do ciała Innamorata marki Blumarine. Przyznam szczerze, że do tej pory nie spotkałam się z kosmetykami tej firmy, nawet w tych droższych perfumeriach patrząc na ceny tych kosmetyków (żel 130 zł/200 ml, balsam 150 zł/200 ml).


Oba produkty dałam mamie na wyjazd do sanatorium, więc może uda mi się wyciągnąć od niej jakaś minirecenzję, zwłaszcza że chwaliła mi je przez telefon ;)


Jako gratis otrzymałam maseczkę do spania. Jeszcze nie wiem jak ją wykorzystam, bo samolotem latam tylko na wakacje i z powrotem, ale znając mnie to coś wymyślę.


Podsumowując jak dla mnie pudełko "dupy nie urywa", jak to mawia dzisiejsza młodzież. Zdecydowaną perełką styczniowego Glossybox'a jest róż Kryolan, który na stałe zagościł w mojej kosmetyczce ze względu na matowe wykończenie i oczywiście śliczny kolor.

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA MAJ 2013

19.5.13

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA MAJ 2013

Majowe pudełko, z tego co rozumiem, z założenia miało być edycja szczególną, ponieważ jego hasło przewodnie to "perełki glossybox". Cała zabawa polegała na tym, że ekipa glossybox wybrała dla nas swoje ulubione produkty i to właśnie one znalazły się w naszych pudełkach. Pomysł sam w sobie bardzo fajny, niestety w praktyce okazał się być moim zdaniem pomysłem chybionym.


W majowym pudełku otrzymaliśmy klasycznie pięć produktów, z czego aż dwa są produktami pełnowymiarowym. Ostatnio glossybox przyzwyczaja nas do nieco większego rozmachu i rzadko kiedy otrzymujemy tylko jeden pełnowymiarowy kosmetyk. Z tego co się orientuję w tym miesiącu pojawiły się aż 4 warianty pudełka i zdecydowanie to które otrzymałam ja uważam za wariant najciekawszy.


Pierwszy produkt to La Roche-Posay Oczyszczający żel Effaclar o pojemności 15 ml. Myślę że starczy mi na jakieś 4-5 użyć. Opakowanie pełnowymiarowe ma pojemność 200 ml i kosztuje, w zależności od miejsca zakupu od 20 do 40 zł.


Drugim produktem jest tint do policzków i ust Model Co Cheek + Lip Tint w odcieniu Rosy Red. Opakowanie ma pojemność 10 ml i jak się domyślacie jest to produkt pełnowymiarowy. Koszt takiego tinta to około 70 zł.


Trzecim produktem, który spodobał mi się najbardziej z całego boxa jest Organique Pianka do kąpieli o zapachu Pomarańczy. Pojemność słoiczka to 100 ml i również jest to opakowanie pełnowymiarowe. Pianka kosztuje 16 zł.


Kolejny produkt to Santaverde Aloe Vera Creme Medium, czyli średnio-nawilżający krem do twarzy o pojemności 5 ml. Osobiście mam już dość glossyboxowych kremów do twarzy, a taka pojemność jest po prostu śmieszna. Największe pff z pudełka.


Ostatnim produktem jest miniaturka nowego zapachu Roberto Cavalli Acqua o pojemności 5 ml. Miniaturowy flakonik bardzo cieszy oko, a sam zapach strasznie przypadł mi do gustu (dostałam wcześniej jego próbkę przy okazji zakupów w Sephorze). Prawdopodobnie kupię minimum 30 ml, bo jest to zapach wręcz idealny na lato.


Jak zawsze oprócz kosmetyków w pudełku znalazła się karteczka z opisem kosmetyków, materiały reklamowe oraz kupon na 40 zł do sklepu Zalando (szkoda że przy zakupach aż za 200 zł).


Jak się Wam podoba majowe pudełko? Który produkt wydaje się Wam najciekawszy?

Przy okazji serdecznie zapraszam Was na moją wyprzedaż kosmetyczki na allegro gdzie znajdziecie sporo ciekawych kosmetyków takich jak meteoryty Guerlain, pędzel Real Techniques, czy róże MAC.
PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA KWIECIEŃ 2013

11.4.13

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA KWIECIEŃ 2013

Rano nie zdążyłam jeszcze dobrze wejść do firmy, a już na recepcji Pani Bożenka powitała mnie z uśmiechem wręczając mi kwietniowego Glossybox'a. Kurier rozwożący pudełka dzisiaj był wyjątkowo wcześnie (nawet wcześniej ode mnie! ale ćśś, nie mówcie szefowi). Plus sytuacji jest taki, że po raz pierwszy naprawdę nie wiedziałam co znajdę w środku i rozpakowywanie paczki było strasznie ekscytujące.


Ponoć motywem przewodnim pudełka jest "ćwicz w sobie piękno", czyli promowanie ruchu i zdrowego trybu życia, jednak patrząc na zawartość jakoś nie do końca to do mnie przemawia. Fakt, że w pudełku znajduje się nawilżający dezodorant w kulce, ale jest to jedyny produkt nawiązujący dla mnie do aktywności fizycznej. Wspomniany dezodorant to jeden z dwóch pełnowymiarowych produktów - 75 ml, za które normalnie zapłacimy około 15,00 zł.


Drugim pełnowymiarowym produktem jest intensywne serum rewitalizujące marki Bioliq - 30 ml o standardowej cenie 28,00 zł. Zgodnie w obietnicami producenta serum powinno a/ nawilżyć naszą skórę oraz poprawić jej jędrność, b/ pomóc wymodelować jej owal oraz c/ wyrównać koloryt rozjaśniając przebarwienia. Brzmi obiecująco.

Oprócz pełnowymiarowych produktów w pudełeczku znalazły się również trzy duże miniatury, dwa kupony oraz gratis od ekipy Glossybox. Pierwszą miniaturą jest cukrowy peeling do ciała Topaz Glamour marki Yasumi o pojemności 50 g. Warto zaznaczyć, że pełnowymiarowe opakowanie to 220 g, a jego cena wynosi 45,00 zł. Peeling jest tak kuszący, że zamierzam go wypróbować jeszcze dzisiaj.


Drugą miniaturką jest nawilżająca emulsja do stóp marki Charmine Rose o pojemności 50 ml, czyli połowa tubki pełnowymiarowej. Za 100 ml kosmetyku trzeba zapłacić około 40,00 zł. Przyznam się bez bicia, że ten kosmetyk jara mnie zdecydowanie najmniej w całego box'a.

Ostatni kosmetyk z pudełka to miniaturka kremu do ciała marki Love Me Green o pojemności 30 ml. Fajna matowa tubka przyciąga uwagę, więc mam nadzieję, że pełnowymiarowe opakowanie (200 ml - 129,00 zł) również tak się prezentuje. Producent obiecuje nam, że po zastosowaniu kremu nasza skóra stanie się jedwabiście gładka, nie zostawiając jednocześnie tłustego filmu.


Oprócz kosmetyków w box'ie znalazł się gratis w postaci 5 neonowych gumek do włosów, które kiedyś do czegoś niewątpliwie się przydadzą. Co prawda jeszcze nie wiem kiedy i do czego, ale na pewno coś wymyślę.

O kuponach, które były dołączone chyba wspominać nie warto, bo pierwszy to -40 zł na dowolny zabieg w Yasumi, ale przy minimalnej wartości 80 zł, a drugi to -40 zł na produkty Love Me Green przy zamówieniu na minimum 200 zł.

Jak się Wam podoba zawartość kwietniowego Glossyboxa? Który produkt podoba się Wam najbardziej?
PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA GRUDZIEŃ 2012

28.3.13

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA GRUDZIEŃ 2012

Święta Wielkanocne już za chwilę, a ja nadal w klimatach Bożonarodzeniowych... Dzisiaj przygotowałam dla Was zaległą notkę na temat grudniowego pudełka Glossybox. Co prawda zdjęcia wiszą mi na blogerze już od końca grudnia, ale jakoś nie było nam do siebie po drodze. Nie mniej jednak sprawa jest o tyle aktualna, że ekipa Glossybox zorganizowała wyprzedaż pudełek z poprzednich edycji w formie pakietów DUO (więcej możecie o akcji przeczytać TU), więc jeśli ktoś nie załapał się na jakieś pudełko jeszcze ma okazję.


Grudniowe pudełeczko otrzymało bardzo klimatyczny design, w postaci słodkiego świątecznego papieru i czerwonej wstążki. To własnie chyba przez te detale Glossyboxy moim zdaniem są najlepszymi pudełkami dostępnymi na polskim (i nie tylko) rynku.


W środku standardowo otrzymujemy karteczkę z listą produktów przypadających nam na dane pudełko. Tym razem jest to jeden pełnowymiarowy produkt, cztery miniaturki i dwa sygnowane marką Glossybox prezenty.


Pierwszym produktem grudniowego pudełka jest krem z roślinnymi komórkami macierzystymi marki CLARENA o pełnej nazwie Stem Cells Cream. Otrzymujemy miniaturę (nie mylić z miniaturką) o pojemności 30 ml, przy czym pełne opakowanie to 50 ml, a jego koszt to 142 zł.


Drugi produkt to suchy szampon marki BATISTE o zapachu wiśni i pojemności 50 ml, czyli wielkości w sam raz do walizki podróżnej. Pełny produkt, czyli 200 ml kosztuje 15,90 zł.


Trzecim produktem jest płyn micelarny do oczyszczania, demakijażu i tonizacji skóry każdego rodzaju marki YASUMI o nazwie Micellar Liquid 3 in 1. Otrzymujemy 50 ml miniaturkę, natomiast pełne opakowanie to 170 ml, które kosztuje 29 zł. Moim skromnym zdaniem jest to najfajniejszy element grudniowego box'a.


Kolejny kosmetyk to drenujący koncentrat antycellulitowy marki TOŁPA. Ciekawostką jest to, że z założenia ma redukować cellulit, stymulować spalanie tkanki tłuszczowej oraz wygładzać nierówności skóry podczas snu. Za drogeryjną 200 ml butelkę zapłacimy 70,00 zł, natomiast my otrzymujemy 75 ml.


Ostatnim kosmetykiem w grudniowym pudełku jest tzw. lip duo firmy MODEL CO, czyli po prostu szminka i błyszczyk w ciekawym dwustronnym opakowaniu z wbudowanym lusterkiem. Wartość produktu to 120 zł za 3,8 g szminki i 2,3 ml błyszczyka.


Odcień lip duo jest uniwersalny, można go zaliczyć do kategorii nude, dzięki czemu będzie pasować prawie każdemu. Dobry wybór biorąc pod uwagę różnorodność adresatów pudełek. Co do właściwości produktu się nie wypowiem, ponieważ spodobał się mojej mamie tak, że po zrobieniu zdjęć nie widziałam go nigdy więcej...


Zastrzeżenie mam natomiast do standardowej ceny produktu, opiewającej na kwotę ponad 100 zł. Zdecydowanie ten kosmetyk na ekskluzywny nie wygląda, mało tego - nawet nie wiem gdzie można by go kupić. Podchodzę więc do tego wszystkiego nieco sceptycznie. Jeśli widziałyście gdzieś produkty Model Co, konieczne dajcie znać w komentarzu.


Wcześniej wspomniane gratisy to ogrzewacz do rąk oraz bileciki do świątecznych prezentów. Te drugie niestety już dawno wylądowały na prezentach, stąd też brak zdjęć. Ogrzewacz towarzyszył mi przez kilka dobrych tygodni, po czym się najnormalniej rozleciał. Tak czy inaczej grudniowe gratisy bardzo mi się spodobały.


Podsumowując ta edycja bardzo przypadła mnie (i mojej mamie) do gustu. Najfajniejszym elementem boxa jest micel oraz suchy szampon - naprawdę warty wypróbowania! Podliczyłam, że łączna wartość pudełka to około 250 zł.


Jak się Wam podobało grudniowe pudełko? Któryś produkt przypadł Wam szczególnie do gustu?
Copyright © vexgirl