poniedziałek, 10 czerwca 2013

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA STYCZEŃ 2013

Wiem, wiem, otchłań piekielna powinna mnie pochłonąć za to, że nie mam ostatnio czasu na pisanie bloga, a jeśli już nawet znajdę czas to nie mam weny. Korzystając z tego, że mam dostęp do kompa i chwilę dla siebie odgrzebałam stare notki i próbuję coś sklecić. Dzisiaj więc mam dla Was bardzo zaległą notkę dotyczącą pudełka Glossybox, które przyszło do mnie (o matko, jak ten czas leci) w styczniu tego roku. Wiem, naprawdę wiem, że mamy czerwiec.


Ta edycja pudełka zawierała akurat 2 produkty pełnowymiarowe, 3 produkty w wersji mini oraz jeden prezent od ekipy Glossybox. Bardzo podoba mi się inicjatywa gratisów, zawsze miło coś dostać, nawet jeśli są to papierki do muffinków, czy gumki do włosów.

Pierwszy pełnowymiarowy produkt to krem do skóry odwodnionej i przesuszonej MediExpert marki Siquens o pojemności 30 ml. Koszt takiego kremu to około 30 zł. Wiem, że oprócz wersji, którą otrzymałam ja, w pudełkach można też było znaleźć krem przeciwko niedoskonałościom oraz serum liftingujące.


Drugim pełnowymiarowym produktem, który otrzymałam w styczniowym pudełku był róż Kryolan dla Glossybox w odcieniu Glossy Pink. Róż ma gramaturę 2,5 g i rzekomo warty jest około 50 zł. Fakt, że jest świetnie napigmentowany, jak to na róże Kryolan przystało, ale wydaje mi się, że cena jest trochę przesadzona.


Trzecim produktem, tym razem już w wersji mini, a raczej mikro jest maseczka do pielęgnacji końcowej BC Pol Miracle marki Schwarzkopf z linii profesjonalnej. Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 100 ml kosmetyki, natomiast ja otrzymałam szalone 5 ml. Produkt pełnowartościowy kosztuje około 90 zł.


Kolejne dwa produkty to żel pod prysznic i balsam do ciała Innamorata marki Blumarine. Przyznam szczerze, że do tej pory nie spotkałam się z kosmetykami tej firmy, nawet w tych droższych perfumeriach patrząc na ceny tych kosmetyków (żel 130 zł/200 ml, balsam 150 zł/200 ml).


Oba produkty dałam mamie na wyjazd do sanatorium, więc może uda mi się wyciągnąć od niej jakaś minirecenzję, zwłaszcza że chwaliła mi je przez telefon ;)


Jako gratis otrzymałam maseczkę do spania. Jeszcze nie wiem jak ją wykorzystam, bo samolotem latam tylko na wakacje i z powrotem, ale znając mnie to coś wymyślę.


Podsumowując jak dla mnie pudełko "dupy nie urywa", jak to mawia dzisiejsza młodzież. Zdecydowaną perełką styczniowego Glossybox'a jest róż Kryolan, który na stałe zagościł w mojej kosmetyczce ze względu na matowe wykończenie i oczywiście śliczny kolor.