sobota, 19 stycznia 2013

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA WRZESIEŃ 2012

Czas mija nieubłaganie szybko, ekipa GlossyBox wczoraj dostarczyła już styczniowe pudełka, a ja jeszcze nic nie napisałam o wrześniowym. O tyle dobrze, że przynajmniej mogę Wam szerzej napisać o produktach z boxa wrześniowego, bo większość już przetestowałam, a nawet zużyłam.


Wrześniowe pudełko zostało odebrane raczej pozytywnie, mimo że jest typowo pielęgnacyjne i nie ma w nim nic z kolorówki, co nie każdemu odpowiada. Mnie osobiście bardzo przypadło do gustu, a w jednym produkcie się wręcz zakochałam. Ale o tym za chwileczkę...
W pudełku znalazło się tym razem pięć produktów, z czego dwa produkty są produktami pełnowymiarowymi, a pozostałe trzy to naprawdę sporych rozmiarów miniatury.


Pierwszy produkt to Ekspresowa odżywka utrwalająca kolor Phytobaume Blask marki Phyto o pojemności 50 ml. Pełnowymiarowy produkt zawiera 150 ml kosmetyku i kosztuje około 50 zł.
Odżywkę stosowałam przez około 3 tygodnie i muszę z ręką na sercu powiedzieć, że wpłynęła na połysk moich włosów - koleżanki pytały mnie czego używam do włosów, że tak ładnie błyszczą, a nic innego w pielęgnacji nie zmieniałam. Minus odzywki jest taki, że troszkę obciąża włosy, więc najlepiej stosować ją co drugie mycie.


Drugim produktem jest Balsam do ciała Pink Chiffon marki Bath & Body Works. Jest to pierwszy produkt pełnowymiarowy - balsam można dostać i pojemności 88 ml (18 zł) i 236 ml (30 zł). Niestety zapach ma tak intensywny i słodki, że nie byłam w stanie go przetestować. Miałam do niego kilka podejść i po powąchaniu za każdym razem grzecznie odstawiałam go z powrotem na półkę... Wiem, że balsam ma swoich zagorzałych zwolenników, ale niestety nie jest to produkt dla mnie.


Trzeci produkt to absolutnie i bezsprzecznie hit tego pudełka, czyli Szafirowy peeling przeciwzmarszczkowy Yoskine marki Dax Cosmetics. Miniatura peelingu zawiera aż 40 ml produktu, natomiast pełnowymiarowe opakowanie zawiera go 75 ml i kosztuje około 30 zł. W tym właśnie produkcie się zakochałam i jak tylko skończę to miniaturkę to na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie. Peeling ma rewelacyjne właściwości ścierające, a przy tym przepięknie pachnie. Konsystencja i wielkość drobinek również bardzo mi odpowiadają. Myślę, że ten produkt zasługuje na osobną recenzję.


Czwartym produktem jest Krem do skóry normalnej marki NUXE o pojemności 15 ml (pełnowymiarowy produkt zawiera 50 ml kremu i kosztuje około 100 zł). Miniaturka w sam raz do zabrania ze sobą na wycieczkę lub do torby na siłownie. O kremie nie wypowiem się zbyt rozlegle, ponieważ stosuję do (nadal) sporadycznie. Mogę Wam powiedzieć tyle, że całkiem dobrze nawilża i jak najbardziej nadaje się pod makijaż.


Piąty i ostatni produkt to pełnowymiarowy Balsam do ust marki Figs & Rouge, którą bardzo sobie cenię. Masełka znałam już wcześniej, więc kolejna wersja bardzo mnie ucieszyła. Balsam dobrze nawilża usta, ładnie pachnie i do tego ma fajne metalowe opakowanie w stylu vintage, które zmieści się absolutnie wszędzie. Balsamik ma 8 ml i kosztuje około 20 zł.


Podsumowując box uważam za bardzo udany i ani trochę nie przeszkadza mi w nim brak kolorówki. W zasadzie z wszystkich produktów jestem zadowolona, ale zdecydowanie najbardziej do gustu przypadły mi peeling i balsam do ust. Mam nadzieję, że GlossyBox będzie trzymać taki poziom.


A Wam podobało się wrześniowe pudełko? Który produkt najbardziej Wam spasował?