MENU

14.11.13

PODSUMOWANIE WRZEŚNIA I PAŹDZIERNIKA - NOWOŚCI, ZAKUPY I ZDJĘCIA Z WYCIECZEK

Za nic ostatnio nie mogę się wbić w normalny rytm blogowania, co chwilę coś mnie od tego odciąga - a to choroba, a to sprawy na uczelni, kilkudniowe wycieczki, czy praca. Dzisiejszy post miał być opublikowany już tygodnie temu, stąd nie do końca zaktualizowane paczki ostatnich dni. Obiecuję wrzucić na dniach resztę.

Przechodząc już do konkretów, chciałam Wam pokazać co nowego przybyło do mnie we wrześniu i na początku października, a o dziwo troszkę się tego uzbierało. Pierwsza paczuszka to nowa linia The Body Shop o nazwie Honeymania, o której pisałam tu.


Do przetestowania otrzymałam w sumie trzy produkty - peeling do ciała i balsam do ust z serii Honeymania oraz nową pomadkę do ust w kolorze soczystej czerwieni. O tyle, o ile raczej ust na co dzień nie maluję ze względów czysto praktycznych, tak ten egzemplarz wyjątkowo przypadł mi do gustu.


Kolejne zdobycze to trzy nowe odcienie lakierów Essie. Skusiłam się na różowiutki off the shoulder, który chodził za mną już od kilku miesięcy oraz dwa kolorki z nowej jesiennej kolekcji - the lace is on, czyli stonowana, opalizująca fuksja oraz znany już chyba wszystkim for the twill of it, czyli benzyniak z zielonym-fioletowym połyskiem.


Poniżej możecie zobaczyć jak for the twill of it prezentuje się na moich paznokciach. Jestem w nim absolutnie po uszy zakochana i już teraz żałuję, że kupiłam jedynie miniaturkę, bo pełnowymiarowej buteleczki nie mogę znaleźć już nigdzie.


Z wypadu do Budapesztu (o którym wspominałam w MWiP) przywiozłam sobie substytut pomadki Nivea Pearl & Shine, której nigdzie ostatnio nie mogłam znaleźć. Wycofali ją? Zmieniają design? Ktoś coś wie? Tak czy inaczej jestem zadowolona, bo pomadka Labello ma takie same właściwości pielęgnacyjne, a efekt na ustach jest identyczny. Cenowo również wychodzi podobnie.


Od Nivea otrzymałam do przetestowania ich nowe dziecko, czyli energetyzujący krem na dzień Q10. Grzecznie czeka na swoją kolej, bo na tapecie mam teraz...


...nowość od Dr Irena Eris w postaci nawilżająco-matującego kremu Normamat. Kończę testowania i postaram się w ciągu maksymalnie tygodnia wrzucić jego recenzję.


Jeszcze we wrześniu zdecydowałam się na wypróbowanie konkurenta Tangle Teezer w postaci D-meli-melo. Szczotki używam już prawie dwa miesiące i muszę przyznać, że jest niezła, ale to nie jest to samo co TT.


W końcu i ja przystałam na propozycję Firmoo i postanowiłam wypróbować ich okularki. Co prawda wszędzie ich pełno na blogach, ale mój model jest dość oryginalny, więc mam nadzieję, że z chęcią przeczytacie koleją recenzję Firmoowych okularków.


We wrześniu przyszła do mnie także paczka w ramach Akademii Zmysłów L’Occitane. Szczegółową zawartość pokażę Wam w osobnej notce (ale ja mam mnóstwo do pokazania, napisania i zrecenzjowania...).


Wrześniowe Glossybox poniżej. Na recenzję czeka jeszcze październikowe, a dzisiaj dostałam już listopadowe. Zaległości to straszna sprawa, powoli chyba zaczynają mnie przerastać ;)


Na koniec mam dla Was kilka zdjęć z wycieczki z Budapesztu:












Oraz kilka zdjęć z wypadu do Bolonii:








Podobne Posty:

Copyright © vexgirl