czwartek, 28 marca 2013

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA GRUDZIEŃ 2012

Święta Wielkanocne już za chwilę, a ja nadal w klimatach Bożonarodzeniowych... Dzisiaj przygotowałam dla Was zaległą notkę na temat grudniowego pudełka Glossybox. Co prawda zdjęcia wiszą mi na blogerze już od końca grudnia, ale jakoś nie było nam do siebie po drodze. Nie mniej jednak sprawa jest o tyle aktualna, że ekipa Glossybox zorganizowała wyprzedaż pudełek z poprzednich edycji w formie pakietów DUO (więcej możecie o akcji przeczytać TU), więc jeśli ktoś nie załapał się na jakieś pudełko jeszcze ma okazję.


Grudniowe pudełeczko otrzymało bardzo klimatyczny design, w postaci słodkiego świątecznego papieru i czerwonej wstążki. To własnie chyba przez te detale Glossyboxy moim zdaniem są najlepszymi pudełkami dostępnymi na polskim (i nie tylko) rynku.


W środku standardowo otrzymujemy karteczkę z listą produktów przypadających nam na dane pudełko. Tym razem jest to jeden pełnowymiarowy produkt, cztery miniaturki i dwa sygnowane marką Glossybox prezenty.


Pierwszym produktem grudniowego pudełka jest krem z roślinnymi komórkami macierzystymi marki CLARENA o pełnej nazwie Stem Cells Cream. Otrzymujemy miniaturę (nie mylić z miniaturką) o pojemności 30 ml, przy czym pełne opakowanie to 50 ml, a jego koszt to 142 zł.


Drugi produkt to suchy szampon marki BATISTE o zapachu wiśni i pojemności 50 ml, czyli wielkości w sam raz do walizki podróżnej. Pełny produkt, czyli 200 ml kosztuje 15,90 zł.


Trzecim produktem jest płyn micelarny do oczyszczania, demakijażu i tonizacji skóry każdego rodzaju marki YASUMI o nazwie Micellar Liquid 3 in 1. Otrzymujemy 50 ml miniaturkę, natomiast pełne opakowanie to 170 ml, które kosztuje 29 zł. Moim skromnym zdaniem jest to najfajniejszy element grudniowego box'a.


Kolejny kosmetyk to drenujący koncentrat antycellulitowy marki TOŁPA. Ciekawostką jest to, że z założenia ma redukować cellulit, stymulować spalanie tkanki tłuszczowej oraz wygładzać nierówności skóry podczas snu. Za drogeryjną 200 ml butelkę zapłacimy 70,00 zł, natomiast my otrzymujemy 75 ml.


Ostatnim kosmetykiem w grudniowym pudełku jest tzw. lip duo firmy MODEL CO, czyli po prostu szminka i błyszczyk w ciekawym dwustronnym opakowaniu z wbudowanym lusterkiem. Wartość produktu to 120 zł za 3,8 g szminki i 2,3 ml błyszczyka.


Odcień lip duo jest uniwersalny, można go zaliczyć do kategorii nude, dzięki czemu będzie pasować prawie każdemu. Dobry wybór biorąc pod uwagę różnorodność adresatów pudełek. Co do właściwości produktu się nie wypowiem, ponieważ spodobał się mojej mamie tak, że po zrobieniu zdjęć nie widziałam go nigdy więcej...


Zastrzeżenie mam natomiast do standardowej ceny produktu, opiewającej na kwotę ponad 100 zł. Zdecydowanie ten kosmetyk na ekskluzywny nie wygląda, mało tego - nawet nie wiem gdzie można by go kupić. Podchodzę więc do tego wszystkiego nieco sceptycznie. Jeśli widziałyście gdzieś produkty Model Co, konieczne dajcie znać w komentarzu.


Wcześniej wspomniane gratisy to ogrzewacz do rąk oraz bileciki do świątecznych prezentów. Te drugie niestety już dawno wylądowały na prezentach, stąd też brak zdjęć. Ogrzewacz towarzyszył mi przez kilka dobrych tygodni, po czym się najnormalniej rozleciał. Tak czy inaczej grudniowe gratisy bardzo mi się spodobały.


Podsumowując ta edycja bardzo przypadła mnie (i mojej mamie) do gustu. Najfajniejszym elementem boxa jest micel oraz suchy szampon - naprawdę warty wypróbowania! Podliczyłam, że łączna wartość pudełka to około 250 zł.


Jak się Wam podobało grudniowe pudełko? Któryś produkt przypadł Wam szczególnie do gustu?