wtorek, 21 marca 2017

AURIGA - FLAVO C - SERUM PRZECIWZMARSZCZKOWE

Wczoraj o godzinie 11:29 Słońce przeszło przez punkt Barana i tym samym rozpoczęła się nam astronomiczna wiosna, dzisiaj natomiast zaczęła się nam już wiosna kalendarzowa. Myślę, że to świetna okazja, żeby poopowiadać na blogu o produkcie, po który zawsze bardzo chętnie sięgam właśnie na wiosnę.


Co roku, zaraz po okresie jesienno-zimowym, czyli tzw. okresie grzewczym, moja skóra jest bardzo przesuszona i mocno poszarzała. Na domiar złego, dużo łatwiej wtedy u mnie o różnego rodzaju alergie, swędzące plamki, czy zaczerwienienia. Nie trudno się domyślić, że jest to oczywiście wynik przesuszonego powietrza (nie tylko od grzejników, ale również od wszechobecnej ostatnio klimatyzacji) oraz braku słońca. W takich sytuacjach sięgam zawsze po sprawdzony przeze mnie kosmetyk, czyli serum przeciwzmarszczkowe Auriga Flavo-C z witaminą C 8%. Podkreślam tutaj procent, ponieważ dostępna jest również wersja Forte 16%, natomiast nie miałam okazji jej jeszcze użyć i recenzja dotyczy wersji 8%.



★ OBIETNICE PRODUCENTA

Spektakularne rozświetlenie skóry, dodanie skórze blasku, wygładzenie i spłycenie zmarszczek, prewencja przeciwzmarszczkowa dzięki ograniczeniu działania wolnych rodników, wzmocnienie naczyń krwionośnych. Szczególnie polecane dla osób od około 25-go roku życia, aby opóźnić pojawienie się pierwszych zmarszczek; w przypadku już istniejących zmarszczek oraz innych oznak starzenia się skóry, takich jak utrata elastyczności, plamy barwnikowe; dla palaczy oraz osób przebywających często w klimatyzowanych pomieszczeniach; w warunkach miejskich, aby wzmocnić procesy naprawcze skóry; w przypadku skóry zniszczonej słońcem. 


Mając na uwadze, że większość z punktów wymienionych w opisie producenta dla kogo skierowane jest serum, pasuje do mnie, nie mogłam przejść koło niego obojętnie. Pierwsza buteleczka trafiła w moje ręce wiosną 2014 roku i od tego czasu kupuję je regularnie. Buteleczka, którą widzicie na zdjęciach to moje trzecie opakowanie.

W aptekach dostępne są pojemności 15 ml i 30 ml. Ja zawsze kupuję 30 ml, ponieważ starcza mi wtedy aż do lata, czyli mniej więcej na 3 miesiące stosowania. Po takim okresie moja skóra jest w naprawdę dobrej, zadowalającej mnie kondycji. Warto też nadmienić, że obie wersje sprzedawane są w białych szklanych butelkach z pipetką, która dozuje nam odpowiednią ilość preparatu. U mnie sprawdza się proporcja jednej pipetki na całą twarz i skórę szyi.


Serum ma bardzo specyficzny ziołowo-naturalny zapach i uprzedzam, że nie każdemu przypadnie do gustu. Mnie się nawet podoba, więc stosowanie go jest dla mnie przyjemnością. Co prawda zaraz po aplikacji skóra ma tendencję do klejenia się, ale trwa to jakieś 20 min. Po tym czasie śmiało można już aplikować krem. Serum wchłania się nie pozostawiając tłustej warstwy, więc teoretycznie można go stosować rano i wieczorem. No ale kto z nas ma rano 20 minut na to aż serum się wchłonie? Ja ograniczam się do używania go jedynie na noc i jestem z efektów zadowolona.

★ ZA CO LUBIĘ SERUM AURIGA FLAVO-C?

Odpowiedź jest banalnie prosta - za efekty jakie zapewnia mojej skórze. Efekty zauważalne od razu, już przy pierwszej aplikacji to napięta, miła w dotyku skóra. Po kilku dniach pory stają się mniej widoczne, skóra jest lepiej nawilżona, a napięcie jeszcze bardziej odczuwalne. Po około miesiącu koloryt skóry staje się bardziej wyrównany, a twarz staje się rozjaśniona i promienna.

Śmiało mogę stwierdzić, że serum zapewnia mojej skórze zdrowy wygląd.



★ CZY POLECAM FLAVO-C?

Oczywiście, że TAK. Jest to naprawdę dobry kosmetyk, który za każdym razem zapewnia mi takie efekty, jakie producent nam obiecuje. Moja skóra naprawdę je lubi i odwdzięcza mi się pięknym wyglądem. Oczywiście kusi mnie jeszcze wersja 16%, ale nie jestem pewna czy moja skóra potrzebuje aż takiej dawki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz