poniedziałek, 9 lutego 2015

CZY ROZMIAR MA ZNACZENIE?

Kilka dni temu buszując po odmętach internetu, natknęłam się na ciekawy artykuł dotyczący chirurgicznego powiększania piersi. Pomimo, że portal w moim odczuciu do szczególnie górnolotnych nie należy, to sam tekst dał mi trochę do myślenia.


Okazuje się, że statystyki British Association of Aesthetic Plastic Surgeons jasno mówią, że liczba zabiegów powiększania piersi w Wielkiej Brytanii spadła w ciągu ostatniego roku o, uwaga! 23 procent! Choć warto zaznaczyć, że nadal jest to najczęściej wykonywana operacja z dziedziny chirurgii plastycznej. Ogólnie zjawisko jest co najmniej ciekawe, ponieważ ledwo co „Vogue” ogłosił rok 2015 rokiem krągłości, a agencje faktycznie coraz częściej zatrudniają modelki o nieco obfitszych kształtach (nie, nie mówię tutaj o plus size, ponieważ to odrębny temat). Skąd więc ta tendencja spadkowa?

Zaczęłam temat rozkminiać, podczytywać artykuły i wiecie co odkryłam? Że nareszcie zaczęliśmy dążyć do naturalności. Przypomnijcie sobie co było popularne jeszcze pod koniec lat 90-tych. Wszechobecne żelowe tipsy, różowe pasemka w tlenionych blond włosach, opalenizna, czy wielka plastikowa biżuteria. Nie zrozumcie mnie źle, absolutnie nie krytykuję tych trendów, ponieważ jest to wynik aktualnie panującej mody, natomiast wtedy modna była sztuczność. Teraz im bardziej naturalne ombre na włosach tym lepiej. Szminki w idealnych dla nas odcieniach nude, paznokcie o stonowanej szarości (wszędzie ten grey!), naturalny kształt brwi. I to bezpośrednio przekłada się na chirurgię plastyczną. Kobietom przestało zależeć na okrągłych piersiach rodem ukradzionych Victorii Beckham, wolą raczej naturalnie wyglądające "B" Shakiry.

Oczywiście nie dajmy się zwieść, prawie 90% kobiet Hollywood, które oglądamy w filmach, czy na okładkach gazet poddały się zabiegom chirurgicznym, a około 70% z nich majstrowało właśnie przy piersiach. Pytanie tylko czy to naprawdę coś złego? Uważam, że wszystko jest dla ludzi, byle tylko z umiarem. Jeżeli komuś jego za małe piersi mają spędzać sen z oczu, to operacja powiększania biustu jest w tym przypadku nawet wskazana. Dlaczego? Ponieważ zmienia nastawienie do siebie, do życia, a to przekłada się na codzienność, czyniąc ją lepszą.

Moja znajoma kiedyś wyglądała jak przysłowiowa deska i mimo świetnej figury zawsze chodziła w ubraniach o 2 rozmiary za dużych. Nie było szans, żeby założyła coś obcisłego. Mimo, że była naprawdę piękną dziewczyną, kompleksy zjadały cały jej urok. I w końcu zapadła decyzja - naturalnie wyglądające B. To co stało się z Anką po operacji jest nie do opisania. Dziewczyna rozkwitła - zaczęła inaczej się ubierać, chodzić na imprezy, zmieniła pracę, zakochała się. I możecie próbować mi wmówić, że to tylko zbiegi okoliczności, ale byłam naocznym świadkiem tej przemiany i śmiało mogę stwierdzić, że nowe piersi przyczyniły się do jej nowego lepszego życia.

Na koniec jeszcze ciekawa wyczytana przeze mnie anegdotka. Francuski badacz Nicolas Guéguen w swojej pracy "Wielkość biustu, a autostop, badania terenowe" notował reakcje kierowców na autostopowiczkę, której piersi były stopniowo powiększane od rozmiaru A do rozmiaru C. Jeśli auta prowadziły kobiety, rozmiar biustu się oczywiście nie liczył. Co innego w przypadku mężczyzn: 15% zatrzymało się, by podwieźć dziewczynę z rozmiarem A, 18 % z B, a 24% z rozmiarem C. Podsumowując nie mówicie mi, że rozmiar nie ma znaczenia ;)

Jesteście za, czy przeciw? Poddałybyście się takiemu zabiegowi? A może wśród czytelniczek znajdzie się osoba, która może podzielić się swoim doświadczeniem?

34 komentarze:

  1. Ja jestem za, jeśli komuś ma to pomóc w samoocenie i ma na to pieniądze to czemu nie. Wszystko jest dla ludzi, ważne tylko żeby nie przesadzić. Nie jestem fanką sytuacji kiedy to dziewczyna robi sobie piersi jak olbrzymie balony i z 3 kilometrów widać, że są sztuczne. Ni to ładne ni to fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z Tobą zgadzam. I właśnie dlatego piszę, że umiar wskazany. ALe wszystko jest dla ludzi.

      Usuń
  2. Ja chyba nie podjęła bym się takiej operacji. Nawet jeśli było by mnie stać... Nie mogła bym chodzić z czymś sztucznym w sobie... Czuła bym ogromny dyskomfort. Ale oczywiście przeciwna nie jestem, bo jeśli ktoś ma taką potrzebę, to czemu nie ;) A co do innych operacji plastycznych, to z chęcią powiększyła bym sobie górną wargę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale powiększając usta również wstrzykujesz coś sztucznego w siebie. Podobnie jest z kremami, tylko na zdecydowanie mniejszą skalę. Także tutaj kwestia podejścia i własnego komfortu.

      Usuń
    2. No niby tak... Choć inaczej czuła bym się z powiększonym biustem, a inaczej z ustami :P Także nie neguję innych, bo jeśli to ma poprawić ich samopoczucie, to czemu nie ;)

      Usuń
    3. W takich sytuacjach ważne jest, żeby znaleźć w sobie odrobinę empatii i pomyśleć jakbyśmy się my czuły posiadając takie kompleksy.

      Usuń
  3. Ja akurat lubię piersi normalne. Kompletnie nie zwracam uwagi na rozmiar. Choćbym miała A, czy E, nie ma to dla mnie znaczenia. :) Jak mąż patrzy na mnie tak słodko to czym się tu przejmować. ;D
    Nie rozumiem jak można mieć z tego powodu kompleksy. Serio! Nie wyglądam ani jak totalna deska, ani jak Pamela, choć i tak uważam, że mam piersi małe. I co z tego? Założę obcisłą bluzeczkę, odpowiedni do całej sylwetki dekolt, ładny wisior i wszystko jedno, czy wylewają się poza bluzkę, czy nie, bo i tak czuję się świetnie. Jakbym swój poziom seksappealu uzależniała od wielkości biustu to pewnie byłabym zakompleksiona jak te wszystkie gwiazdy, które poprawiają się mimo tego, że wyglądają dobrze. Po co wyglądać jeszcze lepiej i jeszcze lepiej (jeśli chodzi o sztuczną zmianę sylwetki, bo to mam na myśli)? Ok, rozumiem, gdyby kobieta piersi nie miała WCALE, chodzi mi o rozmiar kompletne 0. Dobra, mogłaby się czuć źle. Ale kobieta posiadająca A/B, poprawiająca się na C/D/E to dla mnie kompletne nieporozumienie. To samo jest z twarzą. Zrozumiałabym defekt twarzy - okropna blizna, wypadek, poparzenie, całkowita asymetria itp. Ale żeby powiększyć usta, bo nie są tak duże jak te od Siwiec? Paranoja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, piersi a'la Siwiec to jest już dla mnie przesada. Za to z tymi kompleksami to nie jest taka prosta sprawa. Może i Ty masz to szczęście, że nikt nigdy Cię nie wyśmiewał, szykanował, itd., ale jest mnóstwo ludzi którzy nie mieli tyle szczęścia. Do tego dochodzi jeszcze to, że nie mają silnego charakteru i tutaj już łatwo o straszne kompleksy i z tego wynikająca depresję. A skoro wyleczyć może to operacja, to dlaczego nie :)

      Usuń
  4. Niezwykle trudno jest się postawić w sytuacji, która bezpośrednio nas nie dotyczy. Niektórzy naprawdę nie mogą zaakceptować siebie takimi jakimi są i ktoś kto nie doświadczył tego nie może postępowania takiej osoby zrozumieć. Dzisiaj medycyna daje takie możliwości, że każdy może zrobić ze swoim ciałem co tylko mu się podoba. A przecież o gustach się nie dyskutuje... Na dzień dzisiejszy nie ma cechy w moim wyglądzie, którą jakoś bardzo chciałabym zmienić, bo to co nie jest "modelowe" zaakceptowałam. Mam mikre usta ale żyję z nimi już jakiś czas i jakoś nie przeszkadzają mi one w życiu codziennym, nie mam z ich powodu jakichś kompleksów, a otaczają mnie kobiety, które naprawdę mają ładne usta. Nie myślę o tym. Zdaję sobie też sprawę z tego, że usta to nie jest tak duży problem jak dla niektórych kobiet rozmiar piersi bo to one są elementem wpływającym na seksualność kobiety. Nie wiem czy gdybym miała małe piersi zdecydowałabym się na ich powiększenie... Wszystko z umiarem wydaje się być receptą na tego typu problemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz bardzo dobre podejście do tematu, takie zdrowe. Ja bym mogła zoperować sobie nos, ale to tylko bardziej na zasadzie "ot, żeby było ładnie". I właśnie dlatego póki co się nie zdecydowałam. Nie mam potrzeby aż tak ingerować we własne ciało. Oczywiście z wiekiem może się to zmienić, więc nie mówię nie, ale jeszcze nie teraz. Mamy ten komfort, że nie posiadamy szczególnych kompleksów, więc nie pozostaje nic innego, tylko się z tego cieszyć.

      Usuń
  5. Ja odkładam na operację. Mam asymetrię piersi i prawa jest piękna, lewa zaś - obwisła i ohydna, czuję się jakbym miała 50 lat, kiedy na nią patrzę. Dla mnie taki zabieg korekcji asymetrii (wielkości i wyrównanie brodawek sutkowych) to przepustka do upragnionej normalności i atrakcyjności. Teraz mam ogromne opory przed rozebraniem się przed narzeczonym, robię wszystko, by tej piersi nie było widać - kostiumy, długie włosy, w ostateczności po prostu zasłaniam ręką. Ćwiczenia ani kosmetyki nie przyniosły żadnego efektu, więc taki zabieg to dla mnie ostatnia deska ratunku. Oceniać i potępiać będą Ci, którzy nigdy się tak nie czuli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten komentarz, za odwagę jaką się wykazałaś pisząc go. Nigdy nie potępiałabym chęci zrobienia sobie operacji w takiej sytuacji. Zresztą kim jestem, żeby potępiać cokolwiek. Cieszę się, że masz taką możliwość i 3mam kciuki za Twoje szczęście :*

      Usuń
  6. Ładnie zrobione piersi są ładne i jeśli ktoś dzięki temu lepiej się czuje to ok, ale nie powinno być tak, że prawie każda gwiazda jest zrobiona, opowiada w tabloidach, że nie jest a dziewczyny i kobiety nabawiają się kompleksów, w stylu: ona jest taka piękna i cudowna, taka się urodziła, a dlaczego ja nie jestem taka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! A później dziwimy się anoreksjom, kompleksom, czy właśnie zdjęciami ludzi Barbie&Ken. Całe szczęście, że ostatnio coraz więcej mówi się o naturalności, zmarszczkach i rozstępach.

      Usuń
  7. Jeszcze rok temu mając miseczkę C mówiłam swojemu mężowi że marzą mi się większe piersi i że gdybym tylko miała kase bez wachania bym zrobiła operacje a on patrzył na mnie jak na wariatkę i mówił czego ja chcę od własnych piersi jak mam ładne - i od razu myśl co Ci własny facet innego powie?! A dziś gdy jestem w ciąży i z miseczki C zrobiły mi się E w zyciu bym się na to nie zdecydowała! Wiadomo że całe ciało się zmienia ale piersi zmieniły się pierwsze, jest to dodatkowe obciążenie dla kręgosłupa i jeśli chciałabym fajny stanik to muszę zapłacić 200zł. Chyba chodzi w tym wszystkim żeby znać umiar i nie przesadzić, jak ktoś ma 165cm i waży 52 kg to piersi C są wystarczająco duże. Nie mogę się doczekac kiedy piersi mi zmaleją ;) a mój mąż faktycznie wcale nie cieszy się z ich większego rozmiaru. Jeśli tylko komuś zmiana piersi ma pomóc w samoocenie proszę bardzo ale radzę porządnie się zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem ładne okrągłe C to piersi idealne. Ja przy 156 cm wzrostu mam miseczkę D i bardzo chętnie bym się trochę z nich pozbyła. Oczywiście nie powoduje to u mnie żadnych kompleksów, ale mówię o rzeczach czysto praktycznych, typu spanie na brzuchu i wiecznie dyndające długie naszyjniki. A o tym nikt nie mówi! :D

      Usuń
  8. Jeżeli dziewczyna naprawdę źle się czuje w swoim ciele, to owszem może zmienić to poprzez taką operację, ale zawsze jest jakiś strach, że wystąpią jakieś niechciane efekty uboczne. Moim zdaniem najważniejsze jest by akceptować samą siebie taką jak się jest i wiem, że czasem to trudne, bo napatrzymy się na kogoś kto jest od nas ładniejszy, szczuplejszy itd a potem same kompleksy. No ale każdy jest inny, każdy jest doskonały na swój sposób i powinnyśmy się akceptować mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem za tym, żeby nauczyć się akceptować siebie. Można różnymi metodami. Ja słyszałam kiedyś taką mądrą rzecz, że najlepiej kompleksów pozbywa się robiąc ze swojej największej wady, zaletę (oczywiście mówimy o wyglądzie). Bo dzięki temu dany "kompleks" nosimy z dumą, a nie chowamy się po kątach. I powiem szczerze, że to faktycznie skutkuje :)

      Usuń
  9. Dla mnie to głupota! Trzeba żyć z tym jak nas natura stworzyła, a nie próbować zmienić swój wygląd za wszelką cenę (i to bardzo dużą cenę!).
    Zapraszam do mnie :)) http://ksiezniczkaweroniczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz tak mnie zafrapował, że weszłam na Twój profil celem sprawdzenia ile masz lat. Twój wiek zupełnie mnie nie zaskoczył, wręcz potwierdził moje przypuszczenia. Nie będę Ci tutaj robić wykładu, ponieważ nie od tego jestem, ale zastanów się jeszcze raz nad tym co napisałaś w kontekście całego mojego tekstu.

      Usuń
  10. Tu gdzie mieszkam (UK) to powiem Ci że wciąż jest kult sztuczności, nawet nie chodzi o piersi, ale o wszystko - sztuczne paznokcie, które nie są uzupełniane na czas, na twarzy szpachla, chociaż niektóre dziewczyny naprawdę ładne są, a podkład kilka tonów za ciemny i odcina się na szyi, sztuczne włosy, znaczy dopinki, które chamsko widać, no i rzęsy - notoryczne doklejanie rzęs, szczytem szczytów była laska, która miała doklejone 3 paski sztucznych rzęs na jedno oko, że niby to miało być fajne i wyglądać super. Ten kult sztuczności nie mija, on zmienia formę.
    A odnośnie operacji - uważam, że wszystko jest dla ludzi, ale bez przesady, rozumiem powiększenie piersi, czy jakieś tam lekkie poprawienie wyglądu (sama korzystam z kwasu hialuronowego, żeby nie mieć zmarchów i się tego nie wstydzę, choć wiadomo, to nie operacja:D), ale na przykład wypełniacze w policzki, w tyłek, w mięśnie i gdziekolwiek jeszcze się da tak na raz (znaczy u jednej osoby) i upodabnianie się do kogoś innego to już lekka przesada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co mnie najbardziej zszokowało z Twojego komentarza? 3 paski sztucznych rzęs?! Serio?! Ale serio?!?! Haha, ludzie to mają w tych głowach...

      Usuń
  11. Mi bardzo podoba się metoda przeszczepu tłuszczu :D Metoda jest coraz częściej praktykowana- odsysają Ci tłuszczyk z brzuszka, ud czy pośladków a wpompowują w biust, przez co nie tyjesz w miejscach, skąd zostały usunięte komórki tłuszczowe, a masz naturalnie wyglądające piersi, bez sztucznych wypełniaczy ;) Sama chętnie poddałabym się takiemu zabiegowi, bo mam jedną pierś wyraźnie mniejszą od drugiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, uważam, że to kolejny krok w medycynie estetycznej.

      Usuń
  12. Ogólnie wszystko w modzie jest teraz jakieś takie wielkie... wielkie dupy, wielkie cyce, wielkie pontony na ustach. Tylko jakoś o wielkim mózgu nikt nie mówi.. A żeby go ktoś chciał jeszcze użyć, to byłoby super :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wielkie mózgi byłyby zdecydowanie bardziej wskazane. No niestety, ale masz rację.

      Usuń
  13. Gdybym miała na tyle "środków" nie wahałabym się ani chwili i od razu poszłabym na powiększanie piersi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście powiększanie piersi jest coraz tańszym zabiegiem, aktualnie waha się między 5, a 15 tys. zł w zależności od miasta i renomy kliniki.

      Usuń
  14. Jak byłam szczuplejsza miałam B, potem przytyłam i rozmiar zwiększył się do D, zaczynam ćwiczyć, więc liczę się z tym, że moje piersi wraz z utrata wagi wrócą do mniejszego rozmiaru i krótko mówiąc mam to gdzieś. Nie ma to dla mnie znaczenia. Byłam deską, ale nie zdecydowałabym się na taki zabieg. Jednak nie jestem jego przeciwniczką, wychodzę z założenia, tak jak poprzedniczki, że wszystko jest dla ludzi. I jeśli komuś ma pomóc taki czy inny zabieg w zmianie spojrzenia na siebie samą, to czemu nie. Co innego jeśli kobieta chce powiększyć piersi na skutek jakiejś presji osób trzecich- wtedy kategorycznie nie. Najważniejsze, to podejmować decyzję o zabiegach chirurgii plastycznej w zgodzie z samym sobą, a nie dlatego, że partner wolał by bardziej 'cycatą' dziewczynę- jeśli tak jest to warto się zastanowić nad zmianą partnera, a nie piersi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem w sytuacjach kiedy powiększenie piersi wymusza nasz facet, w grę wchodzi jedynie zmiana partnera. Nie ma się co oszukiwać, bo niby jak on wyobraża sobie starzenie się razem?

      Usuń
    2. dokładnie tak! Niestety nie brakuje osób, które zmieniają siebie, swoje ciało ulegając presji partnera.

      Usuń
  15. Wiesz mnie problem malych piersi nie dotyczy, bo ja mam za duze xD Wiec ja bym raczej myslala o operacji zmniejszenia biustu, a nie powiekszenia. Dziwnie sie czuje troche, bo wiekszosc moich kolezanek ZAZDROSCI mi biustu, mowia ze by sie daly pokroic za taki i zebym nigdy w zyciu nie myslala o operacji. Jak dla mnie duzy biust ma duzooo wad: przeszkadza w uprawianiu wielu sportow, obciaza kregoslup, odpowiednie staniki dla duzego biustu sa bardzo drogie. ALE oczywiscie rozumiem ze dla dziewczyn ktore sa 'plaskie jak deska' ich maly biust to moze byc problem, moga miec kompleksy. Uwazam jednak ze kazda z nas decydujac sie na operacje na biuscie, powinna to zrobic dla SIEBIE, nie dla partnera chociazby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam za duże i chętnie, bardzo chętnie nosiłabym ładne i praktyczne B :D

      Usuń
  16. Osobiście takiemu zabiegowi bym się nie poddała. Chociaż muszę zaznaczyć, że nie mam problemu ze swoim biustem, zwłaszcza, że podobają mi się mniejsze rozmiary. Nikogo jednak nie będę krytykować za poddawanie się takim operacjom. Jeśli ktoś ma duży kompleks i całe życie marzy o większym biuście to nie widzę powodu, żeby nie :)

    OdpowiedzUsuń