piątek, 31 stycznia 2014

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA STYCZEŃ 2014

Ostatnio na moim blogu niewiele było na temat pudełek i nazbierało mi się troszkę zaległości. Dzisiaj chciałam Wam pokazać ostatnie pudełko, które zostało wypuszczone w styczniu tego roku. Bardzo podoba mi się koncepcja Glossy, które w grudniu i w styczniu wypuszcza pudełka w innym kolorze niż różowe.


1. BENEFIT COSMETICS The POREfessional
Wygładza zmarszczki i minimalizuje pory, skóra po jego zastosowaniu natychmiast wygląda jedwabiście gładko. Doskonały jako baza pod makijaż dla każdego rodzaju cery.
Cena produktu: 149 zł / 22 ml
Pojemność w GlossyBoxie: 3 ml

2. BIOLIQ Krem pod oczy przeciwdziałający procesom starzenia
Wyraźne redukuje zmarszczki wokół oczu oraz skutecznie zapobiega powstawaniu nowych. Likwiduje obrzęki i cienie oraz wzmacnia i regeneruje delikatną skórę wokół oczu.
Cena produktu: 16 zł / 15 ml
Pojemność w GlossyBoxie: 15 ml

3. LIRENE Balsam do ciała Golden Charm
Balsam pozwala poczuć prawdziwą magię złotych drobinek na skórze, która rozbłyśnie szlachetnum blaskiem. Zmysłowy zapach podkreśla naturalne kobiece piękno.
Cena produktu: 17 zł / 200 ml
Pojemność w GlossyBoxie: 75 ml

4. PANTENE PRO-V Nature Fusion Oil Therapy
Eliksir z olejkiem arganowym zapewnia 24-godzinną ochronę przed uszkodzeniami oraz odżywienie dla zdrowo wyglądających włosów, bez ich obciążenia.
Cena produktu: 22 zł / 100 ml
Pojemność w GlossyBoxie: 100 ml

5. 100% SPA BY KARMAMEJU Konjac Sponge Natural
Karmameju Konjac Sponge złuszcza i głęboko oczyszcza skórę twarzy, jednocześnie regenerując ją oraz stymulując przepływ krwi.
Cena produktu: 40 zł


Przyznam Wam szczerze, że styczniowe pudełko GlossyBox ani mnie ziębi, ani grzeje. Fajnie, że wreszcie będę mogła przetestować gąbkę konjac, która chodzi mi po głowie od jakiś pół roku. Podoba mi się również spray do włosów, ale to dlatego, że planowałam teraz w jakiś się zaopatrzyć. No i to tyle. Krem pod oczy skierowany jest do osób powyżej 35 roku życia, więc to trochę strzał w kolano, a oprócz tego mamy miniaturkę bazy Benefit - miło - oraz balsam do ciała z drobinkami - mam pełnowymiarowy więc meh. Podsumowując jak dla mnie pudełko po prostu nijakie.

A jak się Wam podoba styczniowy box? Który produkt z pudełka wydaje się Wam najciekawszy?

poniedziałek, 27 stycznia 2014

CO MÓWI O TOBIE TWOJA SZMINKA?

Podczas wczorajszego wieczornego przeglądania blogów natknęłam się na świetny wpis u Cammie, o tym co mówi o nas nasza szminka. Psychotest, który ma odkryć cechy naszego charakteru oczywiście nie jest dosłowny i należy go traktować z przymrużeniem oka, ale jako ciekawostka wydał mi się intrygujący i dość zabawny. Tak więc sprawdźcie, co kształt Waszych szminek o Was mówi (tekst pokradziony Cammie, cytowany z serwisów astromagia.pl oraz ofeminin.pl).

  1. Szminka o ostrym końcu, używana z dwóch stron: jesteś śmiała, pomysłowa i bardzo zmysłowa. Jesteś twórczym typem z żywym temperamentem i silną osobowością, lubisz niespodzianki i kochasz urozmaicone życie. Nie dbasz o konwencje i często działasz przewrotnie. Jesteś ambitna i przebojowa. Chętnie pomagasz innym.
  2. Szminka o zupełnie płaskim końcu: jesteś łatwa we współżyciu, zawsze można się z tobą dogadać, masz łagodny temperament, jesteś urodzoną dyplomatką. Znajomi często pytają cię o radę, bo jesteś dobrym słuchaczem i zawsze potrafisz udzielać dobrych rad. W życiu kierujesz się prostotą. Jesteś zrównoważona i godna zaufania, do tego troskliwa i pełna empatii. 
  3. Szminka ścięta ukośnie z jednej strony: jesteś ambitna, zawsze myślisz pozytywnie. Jesteś przekonana o własnej wartości, a jednocześnie masz wiele wątpliwości dotyczących samej siebie. Zawsze jesteś otoczona kręgiem przyjaciół i adoratorów. Jesteś twarda, uparta i niezwykle silna, ale z drugiej strony impulsywna i wybuchowa. Kochasz ploteczki.
  4. Szminka z wgłębieniem pośrodku: jesteś czuła, troskliwa i powściągliwa. Twoją pasją nie jest życie w blasku fleszy, ale w świecie marzeń, bo on jest piękniejszy niż cokolwiek w rzeczywistości. Szukasz zrozumienia, przyjaźni i intymności, ale także z tego powodu często czujesz się rozczarowana. Potrafisz być nieprawdopodobnie oddana i lojalna.
  5. Szminka zaokrąglona: jesteś delikatna, kobieca i masz silną potrzebę harmonii. W twoim towarzystwie wszyscy czują się dobrze. Jesteś wspaniałą kochanką, doskonałą kucharką i kochającą żoną. W twoim życiu wszystko idzie zgodnie z planem, niczego nie zostawiasz przypadkowi. Jesteś perfekcjonistką i kochasz porządek.
  6. Szminka z wgłębieniem w kształcie krzesełka: jesteś świetnie zorganizowana, przyjacielska i pomysłowa, przez co bardzo lubiana przez otoczenie. Masz mnóstwo zainteresowań, jesteś kreatywna, masz artystyczną duszę. Nigdy nie brakuje ci energii i nie wyobrażasz sobie życia bez towarzystwa.
Pierwsze co zrobiłam po przeczytaniu tego testu to poleciałam do torebki po moją ulubioną pomadkę Celia Nude 602, żeby sprawdzić co ze mnie za typ. W sumie nigdy wcześniej nie przywiązywałam wagi do sposobu użytkowania szminek, ale okazało się, że wszystkie moje egzemplarze wyglądają tak samo!


A jak wyglądają Wasze szminki? Jakimi typami kobiet jesteście?

KONKURS! DO WYGRANIA TRZY BALSAMY DO UST BALMI | WYNIKI

Bardzo dziękuję za wszystkie zgłoszenia w konkursie, bardzo miło było je czytać. Najchętniej nagrodziłabym wszystkich uczestników, ponieważ każda z Was znalazła w 2013 roku jakiś sposób na siebie, a to przecież jest najważniejsze. Niestety nagrodzić wszystkich nie mogę, wybór więc był bardzo trudny. W końcu zdecydowałam się nagrodzić:




Serdecznie gratuluję zwyciężczyniom! Bardzo proszę o adres do wysyłki na vexgirl@gmail.com.

Zapraszam wszystkie czytelniczki bloga do wzięcia udziału w konkursie, w którym można wygrać 1 z 3 balsamów do ust w kostce marki Balmi.

Balmi jest wyjątkowym balsamem do ust, posiada filtr SPF 15 oraz chroni przed promieniowaniem UVA i UVB. Doskonałe właściwości nawilżające jakie posiada zapewniają olejek jojoba i masło shea. Bardzo wydajny (pojemność 7g). Wybierz wersję dla siebie: mięta, kokos, malina lub truskawka.




Żeby wziąć w nim udział należy:
- być czytelnikiem bloga (nic nie musisz obserwować, lajkować, dodawać)
- w komentarzu pod tą notką zamieścić odpowiedź na pytanie: jaki kosmetyk odkryłaś w 2013 roku?
- zapoznać się z regulaminem konkursu

Wśród wszystkich odpowiedzi spełniających w/w wymagania wybiorę 3 zwycięzców, których odpowiedzi spodobają mi się najbardziej. Konkurs trwa od dziś do 24 stycznia 2014 r. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu 27 stycznia 2014 r, a nagrody wysłane pocztą w ciągu 14 dni od otrzymania danych adresowych.





REGULAMIN KONKURSU
1. Rozdanie jest organizowane przez serwis vexgirl.blogspot.com. Realizowane jest na zasadach określonych niniejszym Regulaminem i zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa.
2. Sponsorem nagród jest Balmi Polska.
3. Niniejszy konkurs adresowany jest do wszystkich czytelników bloga.
4. Uczestnicy mają za zadanie zamieścić w komentarzu pod notką odpowiedź na pytanie konkursowe "jaki kosmetyk odkryłaś w 2013 roku?".
5. Zamieszczając komentarz, autor tym samym przyjmuje warunki Regulaminu i wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych ( Dz.U.Nr.133 pozycja 883).
6. Ostateczny termin zamieszczania komentarzy upływa z dniem 24 stycznia 2014 r. Komentarze pozostawione po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
7. Nagrodami w konkursie są trzy balsamy do ust Balmi wraz z gadżetem od sponsora. Nagroda nie podlega zamianie na inną, ani zamianie na ekwiwalent pieniężny.
8. Spośród wszystkich poprawnych odpowiedzi serwis vexgirl.blogspot.com wybierze zwycięzcę. O wygranej zwycięzca zostanie poinformowany za pośrednictwem serwisu vexgirl.blogspot.com.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
10. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem rozpoczęcia konkursu i obowiązuje do czasu jego zakończenia. W sprawach nie określonych w niniejszym Regulaminie zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego oraz innych przepisów powszechnie obowiązujących.

środa, 15 stycznia 2014

CO MOIM ZDANIEM WARTO KUPIĆ NA IHERB.COM

Kto zna mnie choć trochę, wie jak bardzo lubię robić zakupy przez internet (kto nie zna, a chce trochę poznać odsyłam do wpisu 50 faktów o mnie), i nie myślę tu o zakupach samych w sobie, a raczej o ich specyficznej  formie. Niewiele rzeczy tak bardzo nie znoszę jak dzikich tłumów, ścisku i duchoty (często niestety doprawionej jeszcze szczyptą przepoconej odzieży), kiedy to próbuję coś sobie kupić. Dlatego też wszelkiego rodzaju sezonowe wyprzedaże/mega promocje omijam szerokim łukiem. Zakupy internetowe są więc w tym przypadku dla mnie wybawieniem i dokonuję ich tak często jak to tylko możliwe, kupując online nawet spożywkę - o tu.

Jednym z moich ulubionych sklepów internetowych jest amerykański iHerb.com, czyli miejsce gdzie możemy znaleźć około 35 tys. produktów określanych mianem "zdrowych". W praktyce oznacza to, że wszystkie kupowane tam produkty są nietestowane na zwierzętach, przyjazne środowisku, a składy mają względnie naturalne. Oprócz kosmetyków możemy zakupić tam również akcesoria kosmetyczne, suplementy diety, artykuły dla dzieci, czy nawet dla zwierząt. Wybór naprawdę jest ogromny.


Swoje pierwsze zamówienie złożyłam w styczniu 2011 i przez ten okres przetestowałam łącznie ponad 60 różnych produktów. Postanowiłam spośród wszystkich wybrać 12, które szczególnie polecam i nad którymi możecie się zastanowić składając następnym razem zamówienie.

Co moim zdaniem warto kupić na iHerb.com:
  • Avalon Organics, Shampoo, Nourishing Lavender (325 ml) -7,06$ klik
  • Avalon Organics, Conditioner, Nourishing Lavender (312 g) -7,06$ klik
  • Cococare, 100% Coconut Oil (198 g) - 4,57$ klik
  • Real Techniques by Samantha Chapman, Expert Face Brush - 8,99$ klik
  • Real Techniques by Samantha Chapman, Miracle Complexion Sponge - 5,99$ klik
  • EcoTools, Domed Bronzer Brush - 8,50$ klik
  • EcoTools, Recycled Bath & Shower Gloves - 3,40$ klik
  • Jason Natural, 100% Organic Tea Tree Oil (30 ml) - 9,74$ klik
  • Physician's Formula, Happy Booster, Glow & Mood Boosting Blush (7 g) - 11,47$ klik
  • Everyday Minerals, Light Mini Starter Kit (5 Piece) - 29,99$ klik
  • Mill Creek, 99% Aloe Vera Gel (180 ml) - 5,76$ klik
  • Nivea, A Kiss of Shimmer, Radiant Lip Care, SPF 10 (4,8 g) - 2,77$ klik


W pierwszej kolejności szczerze polecam produkty marki Avalon Organics, a w szczególności właśnie lawendową serię nawilżającą. Akurat na te kosmetyki skusiłam się po jednym z filmików katOsu, w którym wychwala lawendową odżywkę (klik).
Jeśli Wasze włosy lubią olej kokosowy polecam ten marki Cococare - 200 g produktu kosztuje około 14 zł. Co prawda nie nadaje się do celów spożywczych, ale niskoporowate włosy bardzo się z nim polubią.
Kolejną marką, na którą warto zwrócić uwagę to Real Techniques, czyli akcesoria kosmetyczne sygnowane samą Samanthą Chapman. Polecam przede wszystkim pędzel do podkładu Expert Face Brush oraz gąbeczkę Miracle Complexion Sponge, która w moim odczuciu jest łudząco podobna do beautyblendera.
Będąc przy pędzlach iHerb słynie z tego, że w swojej ofercie ma szeroką gamę produktów Eco Tools. Osobiście najbardziej polubiłam się z Domed Bronzer Brush, o którym kiedyś pisałam oddzielną recenzję (klik) oraz z peelingującymi rękawicami pod prysznic, bez których życia już sobie nie wyobrażam.
Absolutnie każdy powinien mieć w domu buteleczkę olejku z drzewa herbacianego, który posiada najsilniejsze działanie antyseptyczne i przeciwzapalne ze wszystkich znanych mi olejków eterycznych. Bardzo przypadł mi do gustu ten marki Jason Natural, ponieważ w składzie nie posiada żadnych domieszek, a jego przeciwzapalne działanie zwalczy każdą niespodziankę w 1-2 dni.
Jakiś czas temu w ofercie sklepu pojawiły się kosmetyki marki Physician's Formula. Jeśli lubicie cukierkowe opakowanie, słodkie wzorki to z pewnością znajdziecie coś dla siebie. Mnie bardzo podszedł róż Glow & Mood Boosting Blush, dostępny w 3 różnych odcieniach.
Entuzjastki kosmetyków mineralnych także znajdą tutaj coś dla siebie, mianowicie pełną ofertę marki Everyday Minerals. Jeśli nie miałyście do czynienia z minerałkami polecam na początek zamówić zestaw startowy, tzw. Mini Starter Kit, który zawiera sample 4 podkładów oraz pędzel do aplikacji.
Przedostatnim produktem jest aloes w żelu marki Mill Creek, czyli jeden z najbardziej uniwersalnych kosmetyków jakie dane mi było stosować. Nie będę się tutaj rozpisywać o jego właściwościach, po prostu odeślę Was do postu Cathy (klik).
Na koniec mój ulubiony balsam do ust, czyli Nivea Pearly Shine. Używam jej w zasadzie od czasów podstawówki, a ostatnio coś ciężko mi ją dorwać w drogeriach, więc wrzucam sobie zawsze jeden egzemplarz do koszyka (wychodzi około 8 zł).

Jeśli chodzi o kosmetyki to by było na tyle, i tak dość mocno się rozpisałam. Poniżej wrzucam jeszcze kilka kwestii bardziej organizacyjnych, które mogą się przydać podczas robienia zakupów.

Mając na względzie, że strona internetowa jest w języku angielskim, a nie każdy musi go znać, przygotowałam krótką instrukcję w jaki sposób składać zamówienia. Tutorial cały czas dostępny jest w górnej zakładce bloga. Jeśli macie pytania, pisać śmiało, postaram się pomóc.

Chciałam rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące rzekomo gubionych przesyłek, o czym czasem czytam na różnych portalach. Moim zdaniem jest to jakaś totalna bzdura, ponieważ zamówień złożyłam do tej pory blisko 20 i nigdy żadne zamówienie nie zginęło. Mało tego, raz przyszła do mnie paczka uszkodzona (wspominałam o tym na FB - klik) i iHerb oddało mi pieniążki za całe zamówienie, łącznie z kosztami wysyłki. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu o profesjonalizmie firmy.

Dla wszystkich, którzy planują składać swoje pierwsze zamówienia za kwotę powyżej 40$ mam 10$ zniżki. Wystarczy w odpowiednim polu w formularzu zamówienia wpisać kod WIC591 (pole zaznaczone macie w instrukcji, o której wspomniałam wcześniej) i automatycznie zostanie odliczone 10$ od kwoty zamówienia). Jeśli natomiast złożycie zamówienie za kwotę do 40$, zostanie Wam odliczone 5$.

Kupujecie w tym sklepie? Jakie macie doświadczenia? A może nadal się wahacie? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!

piątek, 10 stycznia 2014

ELEKTRYCZNE SZCZOTECZKI DO TWARZY - CO O TYM SĄDZICIE?

Oczyszczanie twarzy to już nie tylko demakijaż i peeling raz w tygodniu. Od kilku lat głośno mówi się w mass mediach o tak zwanym dogłębnym oczyszczaniu, którego nie uzyskamy zwykłymi domowymi sposobami. Pamiętam, że za czasów mojej podstawówki jedynym zabiegiem, na który chodziło się do kosmetyczki było manualne oczyszczanie twarzy. Później z upływem czasu rozpopularyzowały się takie metody jak mikrodermabrazja, czy peeling kawitacyjny, mające zapewnić nam efekt oczyszczonej, wygładzonej i rozjaśnionej skóry już po pierwszym zabiegu. Mając na uwadze, że my kobiety wolimy jednak takie eksperymenty przeprowadzać w zaciszu swojego domu (i najlepiej jeszcze za połowę tej ceny co w salonie), firmy kosmetyczne rozpoczęły wyścig szczurów na produkcję kosmetyków, które miałyby dawać nam taki sam efekt jak po wspomnianych wyżej zabiegach. Oczywiście z różnym skutkiem. Kolejnym krokiem musiało więc być wynalezienie jeszcze nowszej, jeszcze skuteczniejszej metody. Tym samym na rynek zostały wprowadzone elektryczne szczoteczki do twarzy, które przeznaczone są do codziennego stosowania i na dłuższą metę mają zapewniać nam idealnie oczyszczoną skórę twarzy. No i teraz pojawia się pytanie - zbędny gadżet, czy innowacyjne rozwiązanie?



Nie byłabym sobą, gdybym nie zapragnęła wypróbować takiej metody na własnej skórze. Aktualnie na rynku pojawiły się trzy modele szczoteczek, które przykuły moją uwagę - Clarisonic Mia 2, Foreo Luna™ oraz Philips VisaPure. Cena wszystkich wymienionych tu modeli oscyluje w granicach około 700 zł, czyli niemało. Nie mniej jednak wszystkie szczoteczki zbierają niesamowicie pozytywne recenzje, a użytkowniczki efektami są zachwycone. Znając siebie w końcu się skuszę, ale nie wiem jeszcze na którą...

Miałyście może do czynienia ze szczoteczkami? Co sądzicie o takiej metodzie pielęgnacji twarzy? Warto w nie zainwestować, czy może lepiej sobie darować, a pieniądze przeznaczyć na zabiegi u kosmetyczki?

czwartek, 9 stycznia 2014

DEKALOG CODZIENNEJ PIELĘGNACJI WG. BLOGEREK + WYNIKI KONKURSU

Wraz z 14 innymi blogerkami wzięłam udział w akcji organizowanej przez markę Kolastyna polegającej na stworzeniu Dekalogu Codziennej Pielęgnacji, czyli nic innego jak 15 najważniejszych zasad, którymi powinniśmy się kierować dbając na co dzień o swoją skórę.


Moim zdaniem wszystkie blogerki wykazały się niesamowitą pomysłowością i zaangażowaniem. Każda z nas przygotowała po 10 zasady, którymi osobiście kierujemy się na co dzień, więc warto poskakać sobie po każdym z blogów i przeczytać wszystkie 150 porad. Poniżej możecie przeczytać te 15 najciekawszych.

Wśród nich znalazła się również i moja rada, która brzmiała po prostu "więcej cierpliwości do tego co robisz". Naprawdę bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w projekcie, który sprawił mi niemałą frajdę.


Oprócz dekalogu samego w sobie ogłosiłam również konkurs, w którym mogłyście wygrać jeden z dziesięciu zestawów kosmetyków Kolastyna. Zgodnie z obietnicą mam dzisiaj dla Was wyniki konkursu. Wszystkie Wasze zgłoszenia bardzo mi się podobały, jednak musiałam dokonać wyboru dziesięciu. Nagrody ufundowane przez markę Kolastyna wędrują więc do:
  • Madlen
  • Annabelle Beauty
  • Em El
  • Szufladka
  • Baronowa
  • Sznyda
  • Alieneczka
  • boombaloon.
  • Natasza Miszczuk
  • Ania Malutka

Serdecznie gratuluję! Wyślijcie mi proszę maila z Waszymi danymi adresowymi na vexgirl@gmail.com, w temacie wpisując "konkurs Kolastyna".

środa, 8 stycznia 2014

L`OCCITANE - KREM DO RĄK 20% SHEA BUTTER

Jak wiadomo krem do rąk 20% Shea Butter to flagowy produkt marki L'Occitane. Co prawda marka nie jest w Polsce jeszcze tak popularna jak za granicą, ale praktycznie każdy kto się z nią zetknął kojarzy charakterystyczną metaliczną tubkę kremu i zazwyczaj ma jakieś wyrobione na jego temat zdanie.

Osobiście słyszałam o nim bardzo dużo dobrego, ale jako że ze mnie krakus-centuś i każdy taki zakup muszę przemyśleć milion razy (oczywiście co innego nowa torebka!), tak za każdym razem żal mi było wydać tych 30 zł i w rezultacie nigdy się na niego nie skusiłam. Jednak z pomocą przyszło mi niezastąpione Glossybox i w jednym z pudełek znalazłam 10 ml miniaturę kremu do rąk (pojemność wręcz idealna do mojej wszystkozawierającej torebki).


OBIETNICE PRODUCENTA:
Silnie wygładzająca - bestsellerowa - kombinacja Masła Shea (20%) oraz wyciągów z miodu i słodkiego migdała, zmieszanych z lekkimi i wabiącymi aromatami jaśminu. Ten balsam o przyjemnej konsystencji łatwo rozchodzi się po skórze, pomagając w gojeniu i ochronie suchej oraz przesuszonej skóry. Obecność anty-oksydacyjnej witaminy E zapewnia odżywienie.
Sugerowana cena: 29,90 zł / 30 ml lub 90,00 zł / 150 ml.


MOJA OPINIA:
Po kremy do rąk sięgam przede wszystkim w okresie zimowym, gdy problem przesuszonej skóry moich dłoni daje mi ostro się we znaki. Do tego wiecznie włączona klimatyzacja w pracy i fobia czystych dłoni tylko to komplikują. Silnie nawilżający krem do rąk jest więc podstawowym kosmetykiem jaki w zimie muszę przy sobie mieć. Do tej pory wypróbowałam naprawdę dużo kosmetyków tego typu i ideału nadal nie znalazłam. Bardzo polubiłam się z silnie skoncentrowanym kremem Neutrogera oraz z Hemp Hand Protector marki The Body Shop, ale w dalszym ciągu to nie to. Z radością więc podeszłam do pomysłu przetestowania kremu L'Occitane.


Tubeczka, którą otrzymałam zawiera 10 ml kremu, co moim zdaniem jest pojemnością idealną do torebki, zwłaszcza jeśli kursujemy pomiędzy domem, a pracą i kremu potrzebujemy sporadycznie. O samym opakowaniu nic pisać nie będę, ponieważ jak wspomniałam wcześniej testuję jedynie miniaturkę, a standardowa pojemność prezentuje się nieco inaczej.

Dwie rzeczy absolutnie urzekły mnie z tym kremiku, mianowicie wchłanialność i zapach. Ta pierwsza jest o tyle ciekawa, że krem ma dość treściwą gęstą konsystencję i wydawało mi się, że raczej dobrze się wchłaniać nie będzie. Sporo kremów do rąk pomimo świetnych właściwości odżywczych zdyskwalifikowałam właśnie przez to, że zostawiały nieprzyjemny tłusty film na dłoniach. L'Occitane tutaj miażdży system, ponieważ do kompa możemy zasiąść od razu po wsmarowaniu kremu.

Zapach kremu jest oryginalny, nigdy wcześniej się z takim nie spotkałam. Wiem, że niektórym może przeszkadzać, szczególnie że jest długo wyczuwalny, ale mnie bardzo przypadł do gustu, więc stosowanie go jest czystą przyjemnością.


Do mniej przyjemnych rzeczy zdecydowanie możemy zaliczyć cenę kosmetyku, ponieważ za tubę 150 ml musimy zapłacić aż 90 zł. Wiem, że dla niektórych jest to cena nie do przeskoczenia za krem do rąk, zwłaszcza, że dla porównania Neutrogena kosztuje około 15 zł za 75 ml, a Isana z mocznikiem około 6 zł za 100 ml.

Oprócz ceny nie doszukałam się żadnych innych minusów. Krem świetnie nawilża nawet mocno przesuszoną skórę, wystarczy kilka aplikacji, żeby przywrócić sensowny poziom nawilżenia dłoni i zniwelować popękaną skórę. Do tego jest bardzo wydajny, wystarczy naprawdę niewielka jego ilość. Wisienką na torcie jest to, że efekt nawilżenia utrzymuje się bardzo długo, czuć go nawet po umyciu rąk.


PODSUMOWANIE:
No co tu dużo mówić - krem jest cholernie dobry i cholernie drogi. Jeśli nie żal Wam kasy na taki kosmetyk, śmiało mogę go polecić. Jeśli natomiast tak jak ja skąpicie na krem do rąk, nic innego jak pozostaje Wam szukać dalej.

Marka: L'Occitane
Pełna nazwa: Hand Cream 20% Shea Butter
Przeznaczenie: skóra sucha
Pojemność: 30 ml / 150 ml
Cena: 29,90 zł / 90,00 zł
Ocena: 8/10

Skład: Aqua/Water, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glycerin, Dimethicone, Cetearyl Alcohol, Propylene Glycol, PEG-100 Stearate, Glyceryl Stearate, Polyacrylamide, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Mel/Honey Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Brassica Campestris (Rapeseed Sterols, C13-14 Isoparaffin, Ceteareth-33, Alcohol Denat., Althea Officinalis Root Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Fruit Extract, Laureth-7, Cananga Odorata Flower Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil, Jasminum Officinale (Jasmine) Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Glycine Soja (Soybean) Oil, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Chlorphensin, Methylparaben.

piątek, 3 stycznia 2014

MÓJ DEKALOG CODZIENNEJ PIELĘGNACJI + KONKURS DLA CZYTELNICZEK BLOGA

Wraz z marką KOLASTYNA przygotowałam dla Was projekt polegający na przedstawieniu 10 najważniejszych zasad jakimi kieruję się w swojej codziennej pielęgnacji. Jest to swoisty DEKALOG, którym chciałam się dzisiaj z Wami podzielić. Oczywiście absolutnie nie mam się za eksperta w dziedzinie, jednak myślę, że przez te kilka lat blogowania trochę się dowiedziałam i coś co dzisiaj jest dla mnie oczywistością, komuś mniej doświadczonemu może się przydać. Oprócz dekalogu samego w sobie mam dla Was również konkurs, w którym do zgarnięcia jest aż 10 zestawów kosmetyków marki Kolastyna.



1. Najpierw zacznij od środka.
Zadbaj o swój organizm, czyli w kilku słowach wysypiaj się, zdrowo odżywiaj i pij minimum 2 litry wody dziennie. W pełni zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to tak proste, zwłaszcza mając na głowie szkołę, uczelnię, pracę, dodatkowe zajęcia, dom, czy dzieci, ale pamiętaj, że to twoja inwestycja na przyszłość.

2. Znajdź swój sposób.
Testuj, sprawdzaj, szukaj idealnych rozwiązań dla swojej skóry i siebie. Jeśli konsystencja mleczka ci nie odpowiada, poszukaj alternatywy. Jeśli zapach kremu jest dla ciebie nie do zniesienia oddaj go mamie i kup kolejny, który może się okazać tym idealnym. Na rynku jest tyle kosmetyków, że naprawdę masz w czym wybierać.

3. Nawilżaj swoją skórę.
Bez względu na to jaki masz typ skóry pamiętaj o tym, że musisz utrzymywać odpowiedni poziom jej nawilżenia. I to nie tylko w okresie jesienno-zimowym, ale przez cały rok.

4. Stosuj filtry przeciwsłoneczne.
I to nawet wtedy jeśli nie widzisz za oknem słońca. Stosowanie filtrów przez cały rok chroni twoją skórę przed fotostarzeniem, które prowadzi do utraty kolagenu, co skutkuje utratą jędrności, szarzeniem i kiepskim wyglądem skóry. A przecież każda z nas chce mieć idealnie wyglądającą cerę.

5. Nie rezygnuj z demakijażu.
Nigdy, absolutnie nigdy nie pozwalaj sobie na to, żeby iść spać w makijażu. Choćbyś wracała z imprezy na czworakach pierwsze co to skieruj się do łazienki i zrób porządny demakijaż, który usunie wszelkie zanieczyszczenia z całego dnia.


6. Złuszczaj się.
Pamiętaj o tym, że co najmniej raz w tygodniu powinnaś swojej skórze zafundować peeling, który skutecznie usunie martwy naskórek i pozwoli twojej skórze się zregenerować. Jeśli masz skórę naczynkową jak ja lub wrażliwą, sięgnij po peelingi delikatne, ale nie omijaj tego kroku.

7. Nie zapominaj o szyi i dekolcie.
Wiele z nas często ogranicza się do pielęgnacji twarzy zapominając o tym, że skóra na szyi i dekolcie jest bardzo podobnie zbudowana do skóry na twarzy i potrzebuje takiej samej pielęgnacji. Następnym razem poświęć tym częścią swojego ciała trochę więcej uwagi.

8. Słuchaj siebie.
A dokładniej obserwuj reakcje swojego ciała, przyglądaj się co mu służy, a co może szkodzić. Naucz się jakie składniki twoja skóra lubi, a jakich powinnaś unikać. Nigdy nie stosuj kilku nowych produktów naraz, a raczej systematycznie wprowadzaj nową pielęgnację uważnie obserwując co się dzieje.

9. Więcej cierpliwości.
Nie oczekuj, że nowy krem zdziała cuda w jeden dzień, a olejowanie włosów po tygodniu przyniesie rezultaty. Na wszystko potrzeba czasu, więc włącz sobie "cierpliwość mode", czekaj i przyglądaj się. Czasem naprawdę warto zaczekać.

10. Nie wahaj się nad inwestowaniem w siebie.
Moim zdanie to najważniejszy punkt całego dekalogu, bo jeśli ty sama o siebie nie zadbasz to nikt inny tego za ciebie nie zrobi. Więc zamiast pięciu paczek chipsów w miesiącu kup balsam do ust, nad którym rozmyślasz od pewnego czasu. Zamiast kolejnej pary jeansów kup dobry krem do twarzy. Nie bój się inwestować w siebie swój czas, pieniądze i energię.


KONKURS - WYGRAJ 1 Z 10 ZESTAWÓW KOSMETYKÓW KOLASTYNA!
Zapraszam wszystkie czytelniczki bloga do wzięcia udziału w konkursie, w którym można wygrać 1 z 10 zestawów niespodzianek złożonych z 7 kosmetyków Kolastyny.

Żeby wziąć udział należy:
- być publicznym obserwatorem bloga
- odpowiedzieć na pytanie konkursowe, które brzmi "jaki kosmetyk do pielęgnacji wzięłabyś ze sobą na bezludną wyspę?"
- w komentarzu pod tą notką zamieścić odpowiedź wraz z nickiem, pod którym obserwujesz bloga
- koniecznie zapoznać się z regulaminem konkursu

Konkurs trwa od dziś, tj. 3 stycznia 2014 do 5 stycznia 2014. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu 9 stycznia 2014, a nagrody wysłane w terminie 20 dni kalendarzowych od otrzymania danych adresowych.


REGULAMIN KONKURSU
1. Rozdanie jest organizowane przez serwis vexgirl.blogspot.com. Realizowane jest na zasadach określonych niniejszym regulaminem i zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa.
2. Sponsorem nagród jest marka Kolastyna.
3. Niniejszy konkurs adresowany jest wyłącznie do publicznych obserwatorów bloga.
4. Uczestnicy mają za zadanie zamieścić w komentarzu pod notką odpowiedź na pytanie konkursowe "jaki kosmetyk do pielęgnacji wzięłabyś ze sobą na bezludną wyspę?".
5. Zamieszczając komentarz, autor tym samym przyjmuje warunki Regulaminu i wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych ( Dz.U.Nr.133 pozycja 883).
6. Ostateczny termin zamieszczania komentarzy upływa z dniem 5 stycznia 2013 r. Komentarze pozostawione po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
7. Nagrodą w konkursie jest zestaw kosmetyków marki Kolastyna. Nagroda nie podlega zamianie na inną, ani zamianie na ekwiwalent pieniężny. 
8. Spośród wszystkich odpowiedzi serwis vexgirl.blogspot.com wylosuje zwycięzcę. O wygranej zwycięzca zostanie poinformowany za pośrednictwem serwisu vexgirl.blogspot.com.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.). 
10. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem rozpoczęcia konkursu i obowiązuje do czasu jego zakończenia. W sprawach nie określonych w niniejszym regulaminie zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego oraz innych przepisów powszechnie obowiązujących.