czwartek, 25 września 2014

BABSKI FILM "SPÓDNICE W GÓRĘ!" (2014)*

Kto uważnie obserwuje mnie na Instagramie na pewno zauważył, że niedzielny wieczór spędziłam nie inaczej, a w wygodnym i ciepłym łóżku oglądając film „Spódnice w górę. Zainspirowana faktem, że niedawno opublikowany post o moich ulubionych serialach cieszył się niemałym zainteresowaniem, postanowiłam podzielić się z Wami przemyśleniami na temat najnowszej francuskiej produkcji (kinowa premiera 26 września 2014).


Kilka dni wcześniej wybrałam się do kina (oczywiście w środę jak na polaczka-cebulaczka przystało) i zwiastun filmowych spódnic zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Zwłaszcza, że francuskie kino lubię i szanuję. W skrócie film pokazuje historię jedenastu kobiet, które w różnoraki sposób muszą walczyć ze swoimi kompleksami, jednocześnie spełniając swoje fantazje i niecodzienne zachcianki. W filmie można znaleźć kobiety z różnych warstw społecznych i z różnymi osiągnięciami życiowymi. Od takich, które na co dzień są matkami i gospodyniami, do tych spełniających się zawodowo. Chcą być bardziej seksowne, mają dość roli „kury domowej”, walczą z problemami łóżkowymi, dowiadują się o zdradach mężów, itd. A nie ma co ukrywać, przedstawione problemy są bliskie każdej z nas.

Akcja filmu bardzo szybko przenosi się między poszczególnymi problemami bohaterek, co w pierwszych minutach powoduje dość dużą dezorientację i myśl „wtf? co ja pacze?”. Wraz z upływem czasu, kiedy to poznajemy już losy każdej z bohaterek i umiemy odróżnić ich problemy, film staje się zdecydowanie bardziej przyswajalny. W trakcie oglądania zostaniemy zaskoczeni kilkoma zabawnymi tekstami i sytuacjami. Nie brak jest też scen o charakterze erotycznym, ale są one utrzymane w granicach dobrego smaku.


Nie bardzo rozumiem koncepcji hasła promocyjnego filmu - „być kobietą to nie grzech”. Że co? Komu przyszło do głowy, że bycie kobietą może być jakimkolwiek grzechem? Że ja niby jestem gorsza? Trzeba mi podkreślać, że bycie mną to nic złego? Hasło do utylizacji.

Blisko dwie godziny projekcji mijają bardzo szybko, ponieważ ogląda się go bez jakiegokolwiek wysiłku. Choć nie czarujmy się, film zadedykowany jest ewidentnie kobietom, randki z nim w tle odpadają. No chyba, że macie naprawdę wyrozumiałych facetów, którzy dodatkowo nie mają problemów z wyłapywaniem sensu tego typu fabuły. Natomiast na taki seans zdecydowanie warto zaciągnąć do kina najlepszą przyjaciółkę i spędzić z nią świetne typowo babskie dwie godziny.

Podsumowując „Spódnice w górę” to po prostu ciekawy film o kobietach, dla kobiet.

* artykuł zawiera lokowanie produktu

12 komentarzy:

  1. To teraz koniecznie muszę się wybrać do kina ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam ochotę jechać dzisiaj na Ladies Night do Cinema City, ale nie dam rady za bardzo.
    A koniecznie muszę go jak najszybciej obejrzeć!!!!!!
    Ostatnio byłam z mężem na Sex Tape, uśmiałam się do łez!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam tego filmu! Dzięki za cynk, na pewno sobie obejrzę :)

      Usuń
  3. Chętnie obejrzałabym ten film, choć nie przepadam za francuskimi produkcjami. Temat wydaje się być fajny a film odprężający i zabawny ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaha :D Chyba zaraz sobie go włączę :D Mam chwile wolnego, także mogę sobie pozwolić :) Mam tylko nadzieję, że uda mi się go znaleźć gdzieś w internecie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie opisem ;) Kiedyś oglądałam film 8 kobiet - też francuski, z tym, że w nim chodziło o dojście do tego, kto zabił pana domu - żona, pokojówka, a może młoda laska, która spodziewała się jego dziecka ;] Taka małą dygresja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam. Miejscami ciężki, ale ogólnie mi się podobał.

      Usuń
  6. ogładałaś film na jakiejś stronie internetowej czy pobierałaś?

    OdpowiedzUsuń