wtorek, 30 kwietnia 2013

27. MIĘDZYNARODOWY KONGRES I TARGI KOSMETYCZNE LNE & SPA W KRAKOWIE + KONKURS

Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & spa to najważniejsze spotkanie profesjonalistów branży kosmetologicznej i spa w Polsce. Prezentuje najnowsze trendy z zakresu kosmetologii i makijażu. Przyciąga ogromną liczbę ekspertów, wystawców i szkoleniowców. Otwarta dla wszystkich część targowa, daje szansę poznania najciekawszych premier kosmetycznych oraz umożliwia spotkania z najlepszymi specjalistami pielęgnacji i stylizacji. Wykłady, konferencje i panele dyskusyjne przedstawiają natomiast najbardziej aktualne zagadnienia z dziedziny kosmetologii i medycyny estetycznej oraz są okazją do dyskusji nad najistotniejszymi problemami dotyczącymi zdrowia skóry. Najlepsze produkty, zabiegi i rozwiązania kosmetologiczne będzie można poznać i przetestować w sobotę (11 maja) i niedzielę (12 maja) w Nowohuckim Centrum Kultury (al. Jana Pawła II 232).


Goście specjalni tej edycji Kongresu to: dr h. c. Peter Jentschura z Niemiec (od ponad 30 lat bada procesy przemiany materii, stworzył autorską metodę skutecznego oczyszczania i regeneracji organizmu: temat jego wykładu: Jak uzyskać wymarzoną figurę dzięki odkwaszaniu?), Fatima Bilgen z Francji (kosmetyczka, mająca za sobą 7 lat studiów z zakresu tradycyjnej medycyny chińskiej; zaprezentuje technikę masażu Gua sha), Arnaud Walleton z Francji (konsultant i szkoleniowiec z zakresu technik sprzedaży specjalizujący się w doradztwie dla branży kosmetycznej; przedstawi temat: Wyznaczniki sukcesu twojego gabinetu – prawdy i mity) oraz dr Marek Szczyt (specjalista chirurgi plastycznej; zaprezentuje najnowsze trendy i osiągnięcia chirurgii plastycznej).

Ja rzecz jasna się wybieram, ponieważ takie wydarzenie ominąć mnie nie może. Najbardziej jestem ciekawa wykładu dr Marka Szczyta, o którym od pewnego czasu słuchać niezwykle dużo (głównie za sprawą programu TVN "Sekrety chirurgii"). Mam ogromną nadzieję, że uda mi się go poznać osobiście ;)

.::*::.

A dziś specjalnie dla moich czytelników mam do rozdania 2 karnety VIP obejmujące zarówno sam Kongres jak i targi kosmetyczne. Jeśli chcecie zdobyć wejściówki wystarczy, że wyślecie do mnie maila na vexgirl@gmail.com, w którym krótko uzasadnicie dlaczego to właśnie Wam powinien przypaść karnet VIP. Dodam tylko, że niczego nie musicie obserwować, niczego nie musicie lubić i udostępniać. Macie czas do piątku włącznie. Wyniki w poniedziałek!

Edit: konkurs wygrały Agata Porębska i Ania Kosiba.

czwartek, 18 kwietnia 2013

PACZUSZKA OD RIMMEL POLSKA

Kilka dni temu blogi urodowe zalała fala notek dotyczących współpracy z marką Rimmel. Ogrom blogów, które zgodziły się na współpracę wynika, moim zdaniem, z warunków współpracy jakie zaproponowała nam marka. Osobiście jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak pozytywnym nastawieniem. Oczywiście również i ja na taką współpracę przystałam i kilka dni temu również i do moich drzwi zapukał listonosz z niemałą paczuszką.


W środku oprócz fenomenalnego pomarańczowego kubka znalazłam aż 7 kosmetyków - tusz do rzęs Scandaleyes Flex Mascara w odcieniu 001 black, kredkę do oczu Scandaleyes Waterproof Kohl Kajal w odcieniu 001 black, żelowy eyeliner Waterproof Gel Eyeliner w odcieniu 001 black, poczwórne cienie Glam'eyes Quad Eye Shadow w wersji 014 bold behaviour, błyszczyk Apocalips Lip Lacquer w kolorze 501 stellar, szminkę Lasting Finish by Kate Lipstick w kolorze 104 rossetto oraz lakier do paznokci 60 Seconds One-coat Nail Polishes w odcieniu 440 sun downer.


Prawda, że zawartość jest imponująca? Póki co użyłam dopiero tuszu i szminki, ale pierwsze wrażenia mam bardzo pozytywne!

czwartek, 11 kwietnia 2013

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA KWIECIEŃ 2013

Rano nie zdążyłam jeszcze dobrze wejść do firmy, a już na recepcji Pani Bożenka powitała mnie z uśmiechem wręczając mi kwietniowego Glossybox'a. Kurier rozwożący pudełka dzisiaj był wyjątkowo wcześnie (nawet wcześniej ode mnie! ale ćśś, nie mówcie szefowi). Plus sytuacji jest taki, że po raz pierwszy naprawdę nie wiedziałam co znajdę w środku i rozpakowywanie paczki było strasznie ekscytujące.


Ponoć motywem przewodnim pudełka jest "ćwicz w sobie piękno", czyli promowanie ruchu i zdrowego trybu życia, jednak patrząc na zawartość jakoś nie do końca to do mnie przemawia. Fakt, że w pudełku znajduje się nawilżający dezodorant w kulce, ale jest to jedyny produkt nawiązujący dla mnie do aktywności fizycznej. Wspomniany dezodorant to jeden z dwóch pełnowymiarowych produktów - 75 ml, za które normalnie zapłacimy około 15,00 zł.


Drugim pełnowymiarowym produktem jest intensywne serum rewitalizujące marki Bioliq - 30 ml o standardowej cenie 28,00 zł. Zgodnie w obietnicami producenta serum powinno a/ nawilżyć naszą skórę oraz poprawić jej jędrność, b/ pomóc wymodelować jej owal oraz c/ wyrównać koloryt rozjaśniając przebarwienia. Brzmi obiecująco.

Oprócz pełnowymiarowych produktów w pudełeczku znalazły się również trzy duże miniatury, dwa kupony oraz gratis od ekipy Glossybox. Pierwszą miniaturą jest cukrowy peeling do ciała Topaz Glamour marki Yasumi o pojemności 50 g. Warto zaznaczyć, że pełnowymiarowe opakowanie to 220 g, a jego cena wynosi 45,00 zł. Peeling jest tak kuszący, że zamierzam go wypróbować jeszcze dzisiaj.


Drugą miniaturką jest nawilżająca emulsja do stóp marki Charmine Rose o pojemności 50 ml, czyli połowa tubki pełnowymiarowej. Za 100 ml kosmetyku trzeba zapłacić około 40,00 zł. Przyznam się bez bicia, że ten kosmetyk jara mnie zdecydowanie najmniej w całego box'a.

Ostatni kosmetyk z pudełka to miniaturka kremu do ciała marki Love Me Green o pojemności 30 ml. Fajna matowa tubka przyciąga uwagę, więc mam nadzieję, że pełnowymiarowe opakowanie (200 ml - 129,00 zł) również tak się prezentuje. Producent obiecuje nam, że po zastosowaniu kremu nasza skóra stanie się jedwabiście gładka, nie zostawiając jednocześnie tłustego filmu.


Oprócz kosmetyków w box'ie znalazł się gratis w postaci 5 neonowych gumek do włosów, które kiedyś do czegoś niewątpliwie się przydadzą. Co prawda jeszcze nie wiem kiedy i do czego, ale na pewno coś wymyślę.

O kuponach, które były dołączone chyba wspominać nie warto, bo pierwszy to -40 zł na dowolny zabieg w Yasumi, ale przy minimalnej wartości 80 zł, a drugi to -40 zł na produkty Love Me Green przy zamówieniu na minimum 200 zł.

Jak się Wam podoba zawartość kwietniowego Glossyboxa? Który produkt podoba się Wam najbardziej?

wtorek, 9 kwietnia 2013

PACZKA IHERB I WIZYTA W BY DZIUBEKA

Właśnie odebrałam paczuszkę z zamówionymi na iHerb rzeczami. Do zarzygania powtarzam, że uwielbiam tam robić zakupy i każda paczka cieszy mnie tak samo mocno (no może z małym wyjątkiem, ale to nie z ich winy). Naprawdę, dziewczyny, jeśli się wahacie to posłuchajcie mnie i przełamcie swoje opory - zamawianie na iHerb to czysta przyjemność. Tym razem paczka doszła do mnie po 13 dniach kalendarzowych.


Podczas zakupów do koszyka wrzuciłam głównie akcesoria EcoTools, dwa pędzelki Real Techniques i płatki do twarzy nasączone olejkiem z drzewa herbacianego. Wszystko prezentuje się super, a rękawice do mycia wyglądają zabójczo! Zaraz szykuję sobie wannę!


W weekend postanowiłam wykorzystać rabat -30% na biżuterię by dziubeka i zakupiłam kilka rzeczy. Na zdjęciu widzicie niestety tylko połowę moich zakupów, ale reszta powędrowała już do osób obdarowanych, czyli mojego brata i bliskiej koleżanki. Najbardziej cieszę się chyba z naszyjnika, do którego byłam najmniej przekonana. Ale tak to z nami kobietami jest.


Nie mogę się przekonać tylko do bransoletki z serduszkiem, którą wzięłam za namową mojego brata - nie jest specjalnie w moim stylu i nie bardzo wiem z czym ją zestawić. Może mi pomożecie? Zostawić, czy oddać?


Przy okazji zapraszam Was na wyprzedaż kosmetyczki, którą organizuję na allegro - wystawiłam perfumy, minerałki, sukienkę Asos i sportowe buciki.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

ŁAGODNA PIANKA OCZYSZCZAJĄCA MARKI EPIONCE

Przyznam Wam szczerze, że nie planowałam pisać na blogu tej notki, jednak ze względu na silny nacisk ze strony agencji reklamowej reprezentującej markę, zostałam niejako do tego zmuszona. Potraktujcie proszę tę mini-recenzję z przymrużeniem oka.

Kilka tygodni temu otrzymałam do przetestowania miniaturkę łagodnej pianki oczyszczającej marki Epionce. W praktyce to 15 ml opakowanie wystarczyło mi na 6 użyć, czyli dokładnie 3 dni stosowania. Produkt oceniam jako dość wydajny, ponieważ po przeliczeniu wychodzi, że pełnowymiarowe opakowanie (170 ml) powinno nam służyć przez około 35 dni, zakładając że myjemy twarz dwa razy dziennie.


Nie mam pojęcia dlaczego ktoś kosmetyk nazwał pianką, bo ani odrobinę się nie pieni, a konsystencją zdecydowanie bardziej przypomina żel, czy nawet pastę. Produkt jest gęsty, aksamitny i całkiem przyjemny w stosowaniu. Niestety nie radzi sobie z mocniejszym makijażem, o kosmetykach wodoodpornych nie wspominając. Znacznie chętniej sięgałam po niego rano w celu odświeżenia buzi, niż wieczorem w celu wykonania demakijażu.

Biorąc pod uwagę, że pełnowymiarowy kosmetyk kosztuje 129 zł, niestety polecić go nie mogę. Możliwe, że przy dłuższym stosowaniu preparat zgodnie z obietnicami producenta odżywia i koi skórę, jednak nie dane mi było to sprawdzić.

Czy któraś z Was miała do czynienia z tym kosmetykiem? Może jesteście w stanie napisać mi o nim coś więcej?

czwartek, 4 kwietnia 2013

O.P.I. MARIAH CAREY COLLECTION - CAN'T LET GO

Dzisiaj chciałam Wam pokazać pierwszy lakier O.P.I. z kolekcji Mariah Carrey o wykończeniu tzw. liquid sand (w kolekcji znalazły się w sumie cztery lakiery o piaskowym wykończeniu). Odcień nosi nazwę Can't Let Go, czyli intensywny fiolet z brokatowymi drobinkami.


Efekt, który możecie zobaczyć na zdjęciach otrzymujemy po nałożeniu dwóch solidnych warstw lakieru. Na szczęście lakier wysycha szybciutko, więc nie musimy przejmować się grubością. Lakiery liquid sand mają to do siebie, że świetnie wyglądają również w zestawieniu z normalnym kremowym lakierem, położonym jako top.


Warto wspomnieć również, że lakier bardzo dobrze trzyma się na pazurkach - dzisiaj mija 4 dzień od nałożenia i dalej wygląda perfekcyjnie. Nie ma odprysków, końcówki dalej się nie pościerały. Jak na O.P.I., które u mnie zazwyczaj szybko schodzą, ten dostaje ode mnie piątkę z plusem.


Kolejne odsłony kolekcji już niebawem. A póki co napiszcie się w komentarzach co myślicie o lakierach liquid sand - mówicie im zdecydowane tak czy raczej nie?

środa, 3 kwietnia 2013

ZALEGŁY PRZEDŚWIĄTECZNY HAUL

Biorąc pod uwagę mój ostatni brak aktywności w blogosferze, zupełnie nie spodziewałam się dostać żadnej paczki przez co najmniej kilka dobrych tygodni. Wyobraźcie sobie jakie było moje zdziwienie kiedy tuż przed świętami kurier zapukał do moich drzwi. I to dwa razy!

Pierwsza paczka, która do mnie dotarła to niespodzianka od firmy Maybelline. Jeszcze nie zdążyłam nacieszyć się pierwszą paczką (pokazywałam ją w tej notce), a tu już czeka na mnie kolejna, jeszcze większa. W środku znalazłam dwa pudry, tusz do rzęs, pięć paletek cieni, trzy błyszczyki oraz...


...przepiękny chabrowy lakier do paznokci. Nie mogłam się oprzeć i od razu wysmarowałam nim próbnik. Wierzcie mi, że zdjęcie nie oddaje całego jego uroku i w rzeczywistości prezentuje się jeszcze lepiej. Jak tylko doprowadzę moje przemrożone łapki do jako-takiego stanu od razu Wam go zaprezentuję na pazurkach.


Część z Was, która miała okazję ostatnio się ze mną spotkać już wie, że w ciągu ostatniego miesiąca zmieniłam image całkowicie. W tym momencie jestem bardzo jasną blondynką (dążącą do platyny) i co za tym idzie moje włosy potrzebują dobrego odżywienia i regeneracji. W piątek wracając po pracy wstąpiłam do pobliskiego sklepu zielarskiego i nabyłam maskę Biovax do suchych i zniszczonych włosów (za 500 ml zapłaciłam 25 zł). Jest to najlepiej działająca na moje włosy silna maska regeneracyjna i polecam ją z czystym sumieniem wszystkim, których włosy potrzebują przysłowiowego ratunku.


Natomiast drugą paczka, którą otrzymałam zaraz przed świętami jest zestaw trzech produktów do włosów marki Aussie. Póki co z marką tą nie miałam nic do czynienia, więc bardzo chętnie wypróbuje. Otrzymałam szampon, odżywkę oraz tzw. rekonstruktor do włosów (nazwa brzmi bardzo obiecująco). testy postaram się rozpocząć na przyszły tydzień, bo za wszelką cenę chcę zdenkować wszystkie napoczęte produkty do włosów zalegające na wannie.


Czy miałyście może do czynienia z produktami Aussie? Możecie coś o nich napisać? A może wiecie gdzie je można zakupić?
Aha i koniecznie napiszcie mi jak się Wam podoba nowy, nieco zmieniony wygląd bloga!