poniedziałek, 9 grudnia 2013

PUDEŁKO GLOSSYBOX - EDYCJA WRZESIEŃ 2013

Fala zaległości usilnie próbuje mnie zalać na śmierć, ale się nie daję, bo przecież silna kobieta ze mnie. Mimo wszystko trochę mi wstyd, że dopiero teraz przychodzę do Was z notką na temat wrześniowego Glossyboxa, ale w końcu lepiej późno niż wcale.
Wrzesień to taki przejściowy miesiąc między latem a jesienią. Jeszcze trochę wspominamy wakacje, ale opalenizna już powoli blednie, a my zaczynamy myśleć o ciepłych swetrach i kubkach z gorącymi napojami. Dzięki najnowszej edycji Glossybox „Sugar&Spice” z łatwością wprowadzisz się w jesienny nastrój, a produkty z nutką jesiennych smaków i zapachów rozbudzą Twoje zmysły.
No a jak to jest w rzeczywistości? Czy „Sugar&Spice” faktycznie wprowadza nas w jesienny nastrój?


W swoim wrześniowym pudełku znalazłam (podkreślam swoim, ponieważ było kilka wersji):
  • masło do ciała The Body Shop z serii Honeymania o pojemności 50 ml
  • peeling do ciała z glinką marokańską marki Yves Rocher o pojemności 30 ml
  • odżywkę do codziennego stosowania Artego o pojemności 25 ml
  • ujędrniające serum pod oczy Cosmeting Skin Solution o oszałamiającej pojemności 5 ml
  • pełnowymiarowy eyeliner we flamastrze marki Be a Bombshell
  • próbkę wody toaletowej Just Cavalli o pojemności 1,2 ml


Zacznę od tego, że moim zdaniem dostałam najfajniejszą wersję pudełka z wszystkich, które widziałam na blogach, czy też wśród znajomych. Ale to jeszcze nie czyni tego boxa w moim rozumowaniu "fajnym". Nieporozumieniem jest dla mnie dawać do jednego pudełka balsam do ciała The Body Shop o pojemności 50 ml, a do drugiego żel pod prysznic John Masters Organics o pojemności 30 ml. No tak się nie robi i nie dziwię się ogólnemu oburzeniu z tego wynikającemu.


Oprócz masła we wrześniowym pudełku znalazłam peeling do ciała z mojej ulubionej serii Yves Rocher - Tradition de Hammam, po który bardzo chętnie sięgnę wybierając się na jakiś dłuższy wyjazd, ponieważ pojemność 30 ml jest do tego stworzona.


Odżywka Artego to dla mnie takie meh, ponieważ miałam już z nią do czynienia, chyba nawet w lipcowym pudełku pojawiła się jakaś wariacja. Jasne, że przyda się gdzieś na siłownię, czy weekendowy wypad, ale to kolejna miniaturka, która ani mnie ziębi, ani grzeje.


Z początku serum pod oczy bardzo mnie ucieszyło, zwłaszcza że od zawsze borykam się z problemem cieni wokół oczu, które nasilają się w okresie jesienno-zimowym, jednak mój zapał skutecznie ostygł po zobaczeniu ceny pełnowymiarowego opakowania. Niestety jako krakus-sknera nie dam za kosmetyk pod oczy 190 zł (15 ml).


Nie ma co czarować, eyeliner jest zdecydowanie największym plusem pudełka. Napaliłam się na niego jak szczerbaty na suchary i capnęłam od razu na wyjazd do Budapesztu. Pisak spisywał się dobrze przez pierwsze dwa dni, po czym wysechł. I nie, nie - dobrze go przechowywałam, nie zostawiłam go nigdzie otwartego. Po prostu mi zdechł. A szkoda, bo faktycznie efekt można było nim osiągnąć całkiem przyjemny.


Próbeczek perfum nigdy za mało, więc są przeze mnie zawsze mile widziane w każdym pudełeczku. Just Cavalli zdecydowanie nie jest zapachem dla mnie, ale na pewno znajdzie się niejedna wielbicielka takich nut.

Podsumowując wrześniowe pudełeczko oceniam jako poniżej przeciętnej, ekipa Glossybox mogła się bardziej postarać. A jak Wam się podoba pudełko? Może jestem zbyt krytyczna, a pudełko spełnia Wasze oczekiwania?

13 komentarzy:

  1. Moim zdaniem najfajniejszym produktem jest masło z TBS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na tyle nie zaciekawiło, że wylądowało u koleżanki ;)

      Usuń
  2. Takie sobie to pudełko. Szkoda, że eyeliner taki nietrwały :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo zdanie na temat i pudełka i eyelinera ;)

      Usuń
  3. Zawartość pudełka jest na prawdę interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie w ogóle nie przypadła do gustu ;)

      Usuń
  4. mam to miodowe masełko i w ogóle nie uważam, że to jesienny zapach, myślę, że świetnie się będzie sprawdzało wiosną, to taki przyjemny, kwiatowy zapach... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie miód i pszczółki zdecydowanie bardziej kojarzą się z wiosną niż jesienią ;)

      Usuń
  5. Hmm zawartość całkiem całkiem, muszę pomyśleć w końcu nad zamówieniem glossyboxa :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Działania na zmarszczki u siebie zauważyć prawa nie miałam, ale delikatne rozjaśnienie skóry wokół oczu owszem. Natomiast dalej nie na tyle spektakularne, żeby wydać tyle pieniążków.

      Usuń
  7. eyeliner,perfumy i maselko najbardziej spodobalo mi sie z tego zestawienia

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się nawet podoba, nie jest takie złe :)

    OdpowiedzUsuń