wtorek, 30 października 2012

O TYM JAK VEXGIRL WYBRAŁA SIĘ DO OKULISTY...

Komputer, sztuczne światło, kurz, czy klimatyzacja mają bardzo negatywny wpływ na nasze oczy. Niestety na co dzień nie myślimy o tym jak negatywne będą skutki przebywania po 12-ście godzin przed komputerem (policzyłam, że potrafię przed monitorem spędzić czasem nawet 16 godzin na dobę!), czy czytanie książki w kiepskim oświetleniu. I nie myślałabym o tym do dziś, gdyby ostatnio oczy nie zaczęły mi się bardzo szybko przemęczać...

Nie zwlekałam długo i z miejsca wybrałam się do okulisty. Póki co tylko -0,25 na jedno i drugie oko, ale okulary od razu zamówiłam z podwójnymi anty-refleksami, żeby chronić wzrok przed wszystkimi negatywnymi czynnikami. 


Drodzy Czytelnicy - zastanówcie się czy nie warto odwiedzić okulisty / salonu, w którym można (często darmowo) zbadać wzrok. To tylko 15 minut, a może naprawdę dużo zmienić. I pamiętajcie, że macie tylko jedną parę oczu na całe życie.

poniedziałek, 29 października 2012

A JUŻ WKRÓTCE...

... konkurs, w którym będzie można wygrać zestaw biżuterii ufundowany przez Sielska Dolina!


Macie pomysł na rodzaj konkursu? Rozdanie? Konkurs na makijaż?

piątek, 26 października 2012

WYNIKI KONKURSU WYGRAJ DUO BRUSH ESSENCE WILD CRAFT LE!

Na początek należą się Wam przeprosiny, ponieważ wyniki te miały pojawić się w środę, a dzisiaj jakby na to nie patrzeć mamy już piątek. Tak więc przepraszam wszystkich, którzy czekali na nie z utęsknieniem.


Tym razem zadanie było proste, ponieważ mimo nadesłanych 93 zgłoszeń, jedna odpowiedź absolutnie powaliła mnie na kolana. Nagroda w postaci dwustronnego pędzla wędruje do delishya za zdanie:
Kochana serdecznie Ci gratuluję, wyślij mi proszę na maila dane do wysyłki.

czwartek, 25 października 2012

BŁYSZCZYKI DO UST NA SPRZEDAŻ

Będąc dzisiaj z mamą na zakupach złapałam się nad tym, że znów chciałam kupić sobie kolejny błyszczyk do ust. Nie wiem co ja mam z tym robieniem błyszczykowych zapasów, zwłaszcza, że na co dzień znacznie częściej sięgam po pomadki i szminki...

Od razu po powrocie do domu zrobiłam przegląd mazideł do ust i z lekką konsternacją stwierdziłam, że mam aż 12 nowych błyszczyków, których moje usta nigdy nosić nie raczyły.
Takie zbieractwo mija się zupełnie z celem, bo błyszczyki mają dość krótką datę przydatności i szybko przestają się do użytku nadawać.

Tym samym postanowiłam sprzedać 9 z 12 moich nowych błyszczyków, może któraś z Was się nimi zainteresuje. Od razu zaznaczam, że żaden z nich nigdy nie był używany bezpośrednio na usta, ale 4 z nich zostały otworzone i wypróbowane na ręce.

1. Manhattan High Shine Lipgloss w odcieniu 463 - nowy, nieotwierany - allegro
2. Essence Stay with Me Longlasting Lipgloss w odcieniu I Like Cotton Candy - otworzony, wypróbowany na dłoni - zostawiam
3. Rimmel Vinyl Stars Mirros Shine Lipgloss w odcieniu 196 Try Me - otworzony, wypróbowany na dłoni - allegro
4. Revlon Brush-on Shine Lip Gloss w odcieniu Punchy Peach - nowy, nieotwierany - rezerwacja Toldinka
5. Revlon Brush-on Shine Lip Gloss w odcieniu Strawberry Electric - nowy, nieotwierany - rezerwacja Toldinka
6. Essence Stay with Me Longlasting Lipgloss w odcieniu Me & My Ice Cream - otworzony, wypróbowany na dłoni - rezerwacja Paulina
7. Essence Stay with Me Longlasting Lipgloss w odcieniu My Favourite Milkshake - otworzony, wypróbowany na dłoni - rezerwacja Paulina
8. Revlon Brush-on Shine Lip Gloss w odcieniu RazzBerry - nowy, nieotwierany - rezerwacja SexiChic
9. Revlon Brush-on Shine Lip Gloss w odcieniu Passion Punch - nowy, nieotwierany - rezerwacja taka jedna madzia

Każda sztuka bez względu na markę kosztuje 7,00 zł. Koszt przesyłki (polecona priorytetowa) niezależnie od ilość to 5,00 zł. W razie zainteresowania zgłaszajcie się proszę w komentarzach. Liczy się oczywiście kolejność zgłoszeń :)

środa, 24 października 2012

GADŻETY UMILAJĄCE CODZIENNOŚĆ

Wielokrotnie już podkreślałam, że jestem niepoprawną gadżeciarą - staram się otaczać przedmiotami, które są ciekawymi rozwiązaniami, ślicznie wyglądają i po prostu mnie cieszą. Dzisiaj chcę Wam pokazać kilka rzeczy, które zawsze mam przy sobie i bez których ciężko było by mi się obejść. Na pierwszy rzut oka notka może Wam przypominać tag "co mam w torebce" (który obiecuję, że niedługo dla Was zrobię), jednak nie to było moim celem. Chcę Wam pokazać, że nawet my, kobiety, możemy otaczać się fajnymi gadżetami w sam raz do torebki.


Jak na prawdziwego kawosza przystało jednym z ważniejszych gadżetów jest dobry kubek termiczny typu "niekapek". Kubek Contigo faktycznie można wsadzić do torebki bez obawy, że przecieknie, czy, nie daj Boże, się wyleje. Posiada mechanizm, który umożliwia picie dopiero po wciśnięciu guzika - nie ma opcji na zalanie sobie lapka w czasie pracy. No i ten zielony kolor...

Kolejnym małym gadżecikiem jest perfumetka, czyli atomizer na odlewki perfum. Spędzam dużo czasu poza domem, więc lubię mieć pod ręką swoje ulubione perfumy. Zapewne same wiecie jak niewygodne jest noszenie całego flakonika (np. szklanego) w torebce i tu doskonałym rozwiązaniem jest właśnie taka maleńka buteleczka z atomizerem. Ja posiadam perfumetkę marki Flo i jestem z niej bardzo zadowolona.

Nigdy nie noszę ze sobą w torebce kosmetyków, ponieważ uważam, że to absolutnie zbędne kilogramy. Za to koniecznie muszę mieć przy sobie lusterko, ulubioną szminkę i wyżej wspomnianą perfumetkę. To wszystko mieści się mojej ślicznej mikro kosmetyczce marki Fossil, która ma wymiary 10 cm x 6 cm x 3 cm. Koniec z bałaganem :)

Noszenie kluczy luzem w torebce nigdy nie jest dobrym pomysłem, ponieważ mogą porysować lub nawet zniszczyć nam sporo rzeczy (m.in. telefon). Rozwiązaniem na to jest zakup mięciutkiego etui na kluczy. Ja zdecydowałam się na puchate etui Nici z pingwinkiem. Dzięki dodatkowej komorze na zameczek można schować do niego karty kredytowe czy wizytówki.

Mam zasadę, że nigdy nie ruszam się z domu bez muzyki, czyli bez mojego kochanego iPoda nano III generacji. W moim odczuciu jest to najładniejszy z wszystkich iPodów serii nano jakie kiedykolwiek wypuszczono na rynek (około 5 lat temu). Aktualne modele zupełnie mi się nie podobają, a ten nadal chodzi bez zarzutu.

Skoro jesteśmy przy muzyce warto wspomnieć o maleńkim gadżeciku bardzo umilającym egzystencję, jakim jest zwijacz do kabli. Dzięki niemu nigdy nie mam splątanych słuchawek, za długich słuchawek, czy odstających kabli. Rozwiązał też problem bałaganu w torebce. Możecie kupić go w kilku wariantach, ja zdecydowałam się na model Jack (koszt około 6 zł).

Nosicie ze sobą jakieś gadżety? Uważacie, że są niezbędne? A może myślicie, że to czysta fanaberia? :)

poniedziałek, 22 października 2012

PROSTOWNICA PHILIPS HP 8309

W zeszłym tygodniu wzięłam udział w konkursie Philips na poradę dotyczącą włosów i... wygrałam!  Właśnie przed chwilką kurier zapukał do moich drzwi wręczają mi paczuszkę. Nagrodą okazała się prostownica do włosów Salon Straight Essential HP 8309.


Prostownica Philips HP 8309 to niezastąpione urządzenie do stylizacji włosów. Za pomocą urządzenia Salon Straight Essential HP 8309 ułożysz idealną fryzurę. Ceramiczne płytki suną z łatwością po włosach, zapewniając efekt idealnie lśniących i gładkich włosów. Przełącznik ustawienia temperatury do 210 stopni ułatwia szybki wybór odpowiedniej temperatury dla danego typu i potrzeb włosów. Dzięki temu możesz cieszyć się idealną fryzurą za dotknięciem jednego przycisku. Prostownica wyposażona została w  funcję błyskawicznego nagrzewania w 30 sekund. Dzięki temu ułożenie idealnej fryzury staje się mniej czasochłonne. Przydatna technologia obrotowego połączenia przewodu sieciowego zapewnia wygodę i zapobiega plątaniu się kabla. Funkcjonalność modelu podnosi również długi 1,8-metrowy przewód oraz wygodny zaczep do zawieszania pozwalający na wygodne przechowywanie.

Wygrana bardzo mnie ucieszyła, ale sama nagroda jest mi zupełnie zbędna (mam już jedną prostownicę, do której jestem bardzo przywiązana). Jeśli więc któraś z Was jest właśnie na kupnie prostownicy do włosów to chętnie ją odsprzedam. Cena poniżej sklepowej, czyli 80,00 zł plus koszty przesyłki (oczywiście możliwy jest odbiór osobisty w Krakowie). Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy vexgirl@gmail.com. Myślę, że niejednej z Was przyda się bardziej niż mnie :)

Edit: prostownica znalazła już nowy domek. Dziękuję wszystkim za rady i zainteresowanie :)

niedziela, 21 października 2012

UZALEŻNIENIE LEVEL TYSIĄCPIŃSCET

W zeszłą sobotę pokazywałam Wam zegarek marki Fossil, który zakupiłam na maksymalnym spontanie - klik. Niestety z czasem okazało się, że zegarek jest na mnie trochę za duży i koronka wbija mi się w rękę, przez co noszenie go okazało się być mało komfortowe. Konieczna była więc wymiana na inny model.

Poszukiwania nie trwały długo, praktycznie od razu wpadł mi w oko Fossil model CH2794 z kolekcji Flight, a po przymierzeniu wiedziałam już na 100%, że nie chcę nic innego.


Zegarek Damski Fossil Flight CH2794 to sportowy zegarek z chronografem w stylu vintage. Koperta wykonana jest w najwyższej jakości stali szlachetnej. Piaskowy, skórzany pasek posiada łatwo zdejmowalną podkładkę pod kopertę oraz idealnie komponuje się z tarczą. Trzy małe tarcze chronografu są pokryte masą perłową, która dodaje blasku temu niezwykłemu czasomierzowi. Codzienne użytkowanie ułatwi datownik z dniem miesiąca oraz klasa wodoszczelności 100 m.





Jak się Wam podoba CH2794? Dobrze wybrałam? ;)

czwartek, 18 października 2012

TAG: ILE WARTA JEST TWOJA TWARZ?

Jak zapewne większość z Was, ja również nie zastanawiałam się nigdy nad tym za jaką kwotę kosmetyki nakładam codziennie rano na twarz. I w zasadzie do dziś bym o tym nie myślała, gdyby nie Wasza prośba, żebym odpowiedziała na tag "Ile warta jest twoja twarz".

To co zaprezentuję to kosmetyki, których używam ostatnio najczęściej do wykonania makijażu dziennego. Makijaż wieczorowy wykonuję zupełnie innym zestawem (jeśli chcecie tag z kosmetyków wieczorowych - dajcie znać w komentarzach).

Dla ułatwienia sobie zadania i Wam przyswojenia informacji, wzięłam pod uwagę ceny detaliczne kosmetyków, a nie ich faktyczną wartość, uwzględniającą na przykład zużycie, czy fakt, że zostały zakupione na promocji. 


KOSMETYKI:
1. Ziemia Egipska marki Bikor - 140,00 zł
2. puder sypki Joko Cosmetics (odcień J21) - 27,00 zł
3. balsam do ust EOS - 15,00 zł
4. tusz do rzęs Givenchy Noir Couture - 140,00 zł <-- niedługo pojawi się recenzja!
5. paletka do brwi The Body Shop (odcień 03) - 39,00 zł
6. podkład rozświetlający Yves Rocher Pure Light (odcień beige 200) - 56,00 zł <-- koniecznie muszę Wam o nim napisać, bo jest świetny!
7. korektor Liquid Time Balm (odcień fair) - 51,00 zł
8. kredka do oczu Blue Lagoon marki Oriflame (odcień brązowy) - 23,00 zł
9. paletka cieni L'Oreal Color Appeal Trio Pro (odcień 317) - 40,00 zł <-- stare, ale jare!
10. szminka L'Oreal Glam Shine (odcień 100) - 30,00 zł
11. rozświetlacz Essence Moonlight Collection - 10,00 zł
__________________
RAZEM: 571,00 zł


Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że nie wszystkie kosmetyki kupiłam, niektóre zostały mi sprezentowane, inne otrzymałam do przetestowania.

Jeżeli robiłyście taki tag koniecznie wklejcie w komentarzu linka, ponieważ jestem bardzo ciekawa Waszych zestawów i ich wartości ;)

wtorek, 16 października 2012

W TEMACIE BLOGOWANIA...

Drogie czytelniczki bloga,

chwilę temu przeczytałam komentarz, który skłonił mnie do refleksji i w końcu do napisania notki, którą właśnie czytacie. Na wstępie chcę zaznaczyć, że nie chodzi mi o jakieś wylewanie żali, czy biadolenie, a o prawdziwe i szczere spojrzenie na temat i, jak sytuacja pozwoli, przedyskutowanie go.

Mam nadzieję, że kochana diggerowa nie obrazi się za to, że owy komentarz tu przytoczę, bo głęboko wierzę w jej dobre intencje i jednocześnie myślę, że ten komentarz w ogólnym rozrachunku może zdziałać wiele dobrego.
kurczę, szkoda, vex, że z jednego z najlepszych swego czasu blogów kosmetycznych w sieci zrobiła się taka trochę tablica ogłoszeń z małymi przerywnikami w postaci aferek grubszych/mniejszych & gościnnymi recenzjami. no ale nie marudzę, wszak to Twoja przestrzeń, może jeszcze kiedyś
To jak aktualnie wygląda mój blog to wynik wielu działań, przemyśleń, rad przyjaciół oraz, co najważniejsze, Waszych opinii. Staram się każdy komentarz brać poważnie do siebie, każdą krytykę przemyśleć i wyciągnąć z niej wnioski.

Mniej więcej rok temu pojawiła się pod którąś z notek dość rozwinięta dyskusja o tym, że zamieszczam zdecydowanie za dużo "suchych recenzji" i powinnam więcej pisać o sobie, o swoich odczuciach, czy przemyśleniach. Starałam się dostosować do Waszych oczekiwań i zaczęłam więcej pisać o sobie i o tym co na przykład mnie denerwuje. Automatycznie otrzymałam etykietę "blogerki, która robi afery" i tak już zostało bez względu na to czy faktycznie je robię czy nie ;)

Starałam się również bloga nieco urozmaicić i wprowadziłam cykl "recenzji gościnnych". Początkowo pomysł spotkał się z dość entuzjastycznym przyjęciem, ale wraz z pojawieniem się mojej osobistej grupy hejterek otrzymałam kilka komunikatów, że absolutnie się Wam taka polityka nie podoba. Dla mnie jest to o tyle wygodne, że nie mając czasu na napisanie konkretnych recenzji nie tracę kontaktu z moimi czytelniczkami.

Dość kontrowersyjnym tematem jest również sprawa sponsorowanych konkursów. Mam wrażenie, że bardzo chętnie bierzecie w nich udział bez względu na to czy są sponsorowane czy nie, jednak czasem otrzymuję komunikaty, że "sponsorowane konkursy to sprzedawanie siebie i swojego bloga". No i teraz nie wiem czy w końcu to dla Was ok, czy też nie. Od razu zaznaczam, że nie stać mnie na to, żeby z własnej kieszeni opłacać nagrody tak często jak dzieje się to do tej pory.

I tu mam do Was prośbę - napiszcie mi czego Wam w moim blogu brakuje, czego jest zbyt dużo, co Wam przeszkadza, co chciałybyście zmienić i ogólnie co myślicie w temacie. Przecież w końcu  ten blog istnieje wyłączenie dzięki Wam i dla Was :)

poniedziałek, 15 października 2012

KONKURS! WYGRAJ DUO BRUSH ESSENCE WILD CRAFT LE!

Zgodnie z obietnicą mam dzisiaj dla Was konkurs, w którym możecie zgarnąć dwustronny pędzel z edycji limitowanej Wild Craft marki Essence.

Zadanie jest banalnie proste - trzeba dokończyć zdanie "Najlepszy pędzel to taki, który...", a swoją odpowiedź zamieścić w komentarzu pod tą notką. Macie na to czas do 21 października 2012 r.

Konkurs adresowany jest absolutnie do wszystkich, nie musicie spełniać żadnych innych warunków/wymogów. Zapraszam wszystkich do zabawy (koniecznie zapoznajcie się wcześniej z regulaminem)!


REGULAMIN KONKURSU
1. Rozdanie jest organizowane przez serwis vexgirl.blogspot.com. Realizowane jest na zasadach określonych niniejszym regulaminem i zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa.
2. Sponsorem nagród jest serwis vexgirl.blogspot.com.
3. Niniejszy konkurs adresowany jest do wszystkich zainteresowanych.
4. Uczestnicy mają za zadanie dokończyć zdanie "Najlepszy pędzel to taki, który...", a swoją odpowiedź zapisać w komentarzu pod niniejszą notką.
5. Zamieszczając komentarz, autor tym samym przyjmuje warunki Regulaminu i wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych ( Dz.U.Nr.133 pozycja 883).
6. Ostateczny termin zamieszczania komentarzy upływa z dniem 21 października 2012 r. Komentarze pozostawione po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
7. Nagrodą w konkursie jest  pędzel duo brush marki Essence pochodzący z edycji limitowanej Wild Craft. Nagroda nie podlega zamianie na inną, ani zamianie na ekwiwalent pieniężny.
8. Spośród wszystkich poprawnych odpowiedzi serwis vexgirl.blogspot.com wybierze zwycięzcę. Wyniki zostaną ogłoszone 24 października 2012 r. za pośrednictwem serwisu vexgirl.blogspot.com, a nagroda zostanie wysłana pocztą w ciągu 7 dni kalendarzowych od otrzymania danych adresowych.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
10. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem rozpoczęcia konkursu i obowiązuje do czasu jego zakończenia. W sprawach nie określonych w niniejszym regulaminie zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego oraz innych przepisów powszechnie obowiązujących.

WYNIKI ANKIETY KONKURSOWEJ

Zaraz wychodzę z pracy, więc wrzucam Wam na szybko info dotyczące ankiety konkursowej, którą ogłosiłam wczoraj.

WYNIKI ANKIETY:
Essence Wild Craft duo brush - 32% (45 osób)
Essence Wild Craft eyebrow set - 14% (20 osób)
Essence Wild Craft highlighter - 28% (39 osób)
Catrice Hollywood's Fabulous multicolor blush - 24% (33 osoby)

W ankiecie wzięło udział aż 137 osób, co w tak krótkim czasie jest co najmniej szokującym odzewem :) Bardzo Wam za to dziękuję. Jednocześnie cieszę się, że z takim entuzjazmem bierzecie udział w zabawach tego typu.

Jak widać na pierwszy rzut oka największym zainteresowaniem cieszył się dwustronny pędzel!
Konkurs pojawi się więc na blogu jeszcze dzisiaj wieczorem!

niedziela, 14 października 2012

ESSENCE WILD CRAFT & CATRICE HOLLYWOOD'S FABULOUS 40TIES

W drodze z uczelni do domu napadłam dzisiaj Drogerię Natura. I dobrze zrobiłam, bo akurat dziewczyny wystawiły obie limitki - zarówno Essence, jak i Catrice. Najlepsze z tego jest to, że wcale nie miałam dzisiaj w planach zakupów! Od razu porwałam wszystko co mnie interesowało i pobiegłam do kasy. Za to wszystko co widzicie na poniższych zdjęciach zapłaciłam niecałe 65 zł.


W najbliższym czasie ogłoszę na blogu jakiś mały konkursik, ale najpierw musicie zadecydować co ma być w nim nagrodą. Na pasku bocznym po prawej stronie zamieściłam ankietę. Oddawajcie głosy i decydujcie co będzie można wygrać :) Macie czas do jutra do godziny 15:00 :)


Edit - na Waszą prośbę dopisuję ceny:
- Essence Wild Craft highlighter powder 12,99 zł
- Essence Wild Craft duo brush 13,99 zł
- Essence Wild Craft eyebrow set 8,00 zł
- Catrice Hollywood's Fabulous 40ties multicolour blush 16,99 zł

piątek, 12 października 2012

DOPEŁNIENIE FOSSIL WEEKENDER BROWN

Mniej więcej miesiąc temu chwaliłam się Wam moją nową torebką Fossil, którą udało mi się upolować w TkMaxx na całkiem miłej promocji. Od tego czasu TkMaxx unikałam jak ognia, żeby nic nie zachwiało mojego postanowienia ograniczenia zbędnych wydatków (czy Wy wiecie jakie studia są drogie?!). I wszystko przebiegało by zgodnie z planem, gdybym nie zaglądnęła tam w poniedziałek...

Natknęłam się na... portfel idealnie pasujący do mojej torebki. Matko Boska Częstochowska dobrze, że przynajmniej był na przecenie...



czwartek, 11 października 2012

WYNIKI KONKURSU CUPONATION

Na wstępie zarówno w swoim imieniu, jak i imieniu ekipy CupoNation, bardzo wszystkim dziękuję za wypełnienie ankiety na temat zwyczajów zakupowych i „smart shoppingu” Polek.

Właśnie otrzymałam od organizatorów maila z informacją komu udało się wygrać bon na zakupy w serwisie CupoNation o wartości 100 zł.

Nagrodę otrzymuje Adriana W[...]ł! Serdecznie gratuluję, spodziewaj się w najbliższym czasie kontaktu ze strony ekipy Cuponation ws. sposobu otrzymania nagrody.

YVES ROCHER - BŁYSZCZYK SEXI PULP W ODCIENIU R206 (RECENZJA GOŚCINNA)

Zwróć uwagę, że niniejsza recenzja opatrzona jest etykietą recenzja gościnna, co oznacza, że nie ja jestem jej autorem. Weź proszę pod uwagę fakt, że typ skóry i upodobania autorki mogą różnić się od moich. Podpis autora recenzji i zdjęć znajdziesz na końcu notki.

Błyszczyk powiększający usta zawierający wyciąg z rokitnika.
Odcień SEXY PULP R206 - indyjski róż.

Kolor błyszczyka jest bardzo delikatny, ładnie podkreśla usta nadając im bardzo lekki odcień różu. W opakowaniu wydaje się, że ma drobinki, ale po nałożeniu na usta zupełnie tego nie widać. Kolor jest niemal niewidoczny, ale błyszczyk nadaje niesamowicie mocny połysk.


Opakowanie jest poręczne, a podłużny aplikator sprawia, że używanie tego błyszczyku jest wygodne. Konsystencja jest gęsta i łatwo się rozprowadza na ustach. Ma bardzo przyjemny cukierkowo-owocowy zapach, który dość mocno czuć po nałożeniu. Usta się nie kleją, nie podkreśla suchych skórek; usta ładnie błyszczą i są nawilżone.
Trwałość szczególnie nie zachwyca, ale to podobnie jak przy wielu innych błyszczykach.

Gocha

wtorek, 9 października 2012

URODZINOWY PREZENT I PROMOCJA NA LAKIERY ESSIE

Dzisiaj w domu czekała na mnie niesamowita niespodzianka - prezent urodzinowy od mamy. I to jeszcze własnoręcznie wykonany! Kochana matula uszyła mi etui na pędzle, które dodatkowo dzięki materiałowi z jakiego jest wykonane będzie służyć również do ich suszenia.
Etui ozdobione jest haftami oraz piękną wstążką z napisem "vexgirl". Napis wykonany jest z czarno-czerwonych koralików. Etui pokochałam od pierwszego spojrzenia i chyba będę z nim spać :]


Korzystając z okazji chciałam Wam przedstawić nowego bloga mojej mamy. Blog nosi nazwę Sielska Dolina i traktuje o wszystkich robótkach, które wychodzą spod paluszków mojej matuli - zarówno tych przeznaczonych dla znajomych, jak i tych na sprzedaż. Zachęcam Was do odwiedzania.


Na koniec chciałam Wam napisać, że aktualnie w Douglasie jest ciekawa promocja (pisała o niej ostatnio Dominika), a mianowicie drugi lakier Essie za 50% ceny. Tym samym stałam się posiadaczką dwóch nowych lakierów, płacąc za oba jedynie 37 zł. Warto się skusić.

TECHNICZNIE CZ.VII, CZYLI GADŻET LINKWITHIN

Myślę, że dzisiejsza notka przyda się przede wszystkim osobom zaczynającym przygodę z blogiem, ponieważ stare wyjadaczki raczej z tym gadżetem są już za pan brat. Mowa o LinkWithin, czyli gadżecie wyświetlającym podobne notki pod naszymi postami.
Sama instalacja gadżetu jest banalnie prosta, za to więcej trudności sprawie spolszczenie go. Zatem do dzieła.

Wchodzimy na stronę linkwithin.com. Po prawej stronie pokazuje się nam takie okno:

Kolejno wpisujemy w pola: nasz adres mailowy (1) i link do naszego bloga (2). Następnie z listy wybieramy platformę na jakiej stoi nasz blog (3) - zapewne będzie to blogger - oraz szerokość naszego gadżetu (4) - 3, 4 lub 5 postów. Jeżeli nasz blog ma jasną czcionkę na ciemnym tle zaznaczamy to sobie w opcji (5). Na koniec klikamy Get Widget!

Zostajemy przeniesieni na stronę z instrukcją instalacji gadżetu. Klikamy Install Widget i zostajemy przekierowani na naszą platformę, a konkretnie na opcję Dodaj element strony. Nie ma potrzeby wprowadzania tu jakichkolwiek zmian, więc klikamy od razu Dodaj widżet. Po automatycznym przeniesieniu się w zakładkę Układ na naszym blogerze, musimy jeszcze tylko przeciągnąć gadżet na swoje miejsce ( pod Posty w blogu). Klikamy Zapisz rozmieszczenie i gotowe.

Gadżet z założenia jest w języku angielskim, więc tak też się będzie wyświetlać. Jeśli chcecie zamienić wyrażenie "You might also like" na "Zobacz także" wystarczy dołożyć jedną linijkę kodu.
W tym celu wchodzimy w Układ i klikamy Edytuj przy zainstalowanym gadżecie. Następnie na końcu kodu dopisujemy jedną linijkę:

<script>linkwithin_text='Zobacz także:'</script>

Klikamy Zapisz -> Zapisz rozmieszczenie i gadżet w języku polskim zainstalowany. Prawda, że łatwe? Oczywiście gdybyście miały jakieś problemy - piszcie śmiało!

poniedziałek, 8 października 2012

WEEKENDOWE ZAKUPY

Po tygodniach wspólnego umawiania się, telefonów i rozmów przy kawie udało mi się z moją przyjaciółką wreszcie wybrać na długo wyczekiwany wspólny shopping. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale od jakiegoś czasu wiecznie brakuje mi doby na zrobienie tego co sobie zaplanowałam, nie mówiąc już o rzeczach jakie chciałabym zrobić. I coraz rzadziej mam siłę wyskoczyć w weekend na jakąś imprezę... Zdecydowanie wolę wolne weekendy spędzać w domu pod kocem przy dobrym serialu. Czy ja się starzeję? Czy to po prostu zwykłe zmęczenie?

Na zakupy chodzę rzadko, ale jeśli już uda mi się na nie wybrać to schodzi mi praktycznie cały dzień. Nie inaczej było tym razem - start o 12:30, a w domu byłam koło 21:00. Ale najpiękniejsze było to jak niewiele wydałam...

W pierwszej kolejności udałam się do outletowego sklepu Tchibo, gdzie udało mi się dorwać masażer do twarzy ze zmiennymi nakładkami za oszałamiającą kwotę 17,00 zł! Za taki sam produkt sygnowany marką Cleanic trzeba zapłacić blisko 100 zł. Przyznam bez bicia, że jeszcze go nie wypróbowałam, ale obiecuję Wam za jakiś czas dać znać jak się sprawuje.


Kolejną zdobyczą są dwie torebki, kupione absolutnie spontanicznie w Greenpoint, ponieważ nie miałam w planach zakupu kolejnej torebki, a co dopiero torebek. No ale w końcu okazja czyni zakupoholika... Przy kasie okazało się, że nie dość, że torebka przeceniona była z 49,99 zł na 24,99 zł, to jeszcze druga była za połowę tej ceny. Poza tym na swoje usprawiedliwienie mam to, że nie mam ani jednej torebki mniejszej niż A4.


Obie torebki kosztowały mnie więc jedynie 37,49 zł. Żal było nie kupić. Niestety praktycznie od razu beżową spotkała tragedia w domu, bo Ivuś postanowił sobie na niej zaostrzyć pazurki i zanim zdążyłam go zgonić, torebka dorobiła się 3 pięknych dziurek... Fioletowa na szczęście wyszła bez szwanku.


Kolejnym sklepem, z którego wyniosłam kilka zakupów był outlet Reserved/House/Cropp. Przy zakupie jakiejkolwiek rzeczy (w moim przypadku były to jeansy) można było dobrać akcesorium za 1 zł. Wzięłam więc śliczny różowy pierścionek, ale spodobał mi się na tyle, że od razu capnęłam też czarny już w regularnej cenie outletowej, czyli 3,90 zł (normalna cena pierścionków to 9,90 zł/sztuka).


Przy okazji jeansów i pierścionków kupiłam również dwa szerokie gumowe paski w ślicznych żywych kolorach. Koszt jednego 6,90 zł. Koszt dwóch 10,00 zł :)


Prawdziwe szaleństwo zaczęło się w Super-Pharm... Kupiłam aż trzy wody toaletowe, ale za zabójcze wręcz kwoty...

United Colors of Benetton B-United Jeans Woman 49,99 zł 22,99 zł
nuta głowy: winna brzoskwinia, nuty aldehydowe, mandarynka
nuta serca: jaśmin, fiołek, hiacynt
nuta bazy: piżmo, drzewo sandałowe, szara ambra

Morgan de Toi Light My Heart EDT 69,99 zł 29,99 zł
nuta głowy: marakuja, różowy grejpfrut
nuta serca: lilia wodna, biała ambra
nuta bazy: paczula, drzewo sandałowe, piżmo, miód

Police Dark 289,99 zł 64,99 zł
nuta głowy: bergamotka, mandarynka, fiołek, czarna porzeczka
nuta serca: gardenia, irys, jaśmin, róża
nuta podstawy: żywica, drzewo sandałowe, cedr, wanilia


Na koniec przestroga - nie próbujcie nowej kawy Chai Panda z Coffee Heaven! Może i ładnie wygląda, ale smakuje okropnie!

czwartek, 4 października 2012

MARY KAY - LAKIER PLUSH PLUM ORAZ TOP COAT (RECENZJA GOŚCINNA)

Zwróć uwagę, że niniejsza recenzja opatrzona jest etykietą recenzja gościnna, co oznacza, że nie ja jestem jej autorem. Weź proszę pod uwagę fakt, że typ skóry i upodobania autorki mogą różnić się od moich. Podpis autora recenzji i zdjęć znajdziesz na końcu notki.


Dostałam ten lakier do przetestowania kilka długich miesięcy temu. Jest to kolor Plush Plum, czyli w wolnym tłumaczeniu: włochata śliwka. 
Opakowanie jest okrągłe, duże, bardzo ładne w swojej prostocie. Łatwo trzyma się je w palcach. Konsystencje ma dość gęstą, ale może tez skapnąć, gdy nabierze się go za dużo. Zapach jest normalny – taki jak maja wszystkie lakiery. Nie przyprawia o ból głowy ale lekko drażni.


Ma na tyle szeroki pędzelek ze jeden paznokieć pomalujemy w trzech ruchach. Maluje się nim wygodnie i dość przyjemnie. Schnie ok. 5 minut. Utrzymuje się max. kilka godzin, potem widać starte końcówki i odpryski. Przy dwóch warstwach (tyle mam na zdjęciu) widać prześwity. Aż sama się sobie dziwie, że dałam mu druga szanse. Za pierwszym razem pomalowałam nim paznokcie i od razu zmyłam. Nie mogłam wyjść z podziwu jak bardzo nie przypadł mi on do gustu. To chyba pierwszy lakier, którego tak nienawidzę.


W zestawie był także top coat z tej firmy. Jest umieszczony w takiej samej butelce co lakier. Maja identyczne pędzelki, identyczny zapach i są identycznymi bublami. Top coat tylko ładnie nabłyszcza (ale który bezbarwny lakier tego nie robi?). Nie przedłuża trwałości lakieru, nie zabezpiecza go. NIC. Kompletna klapa. Cena nieadekwatna do jakości produktów, bo znam lakiery które kosztują 1/10 ceny tego, a są o niebo lepsze. 
Dodatkowo po 2 odkręceniu odpadła nakrętka, co widać na zdjęciach.
BUBEL wszechczasów. Nie polecam - 2/10.
Verr

środa, 3 października 2012

LAKIERY DO PAZNOKCI CELIA (RECENZJA GOŚCINNA)

Zwróć uwagę, że niniejsza recenzja opatrzona jest etykietą recenzja gościnna, co oznacza, że nie ja jestem jej autorem. Weź proszę pod uwagę fakt, że typ skóry i upodobania autorki mogą różnić się od moich. Podpis autora recenzji i zdjęć znajdziesz na końcu notki.

CELIA TROPIC
Celia Tropic to seria 15 kremowych lakierów do paznokci o wakacyjnych odcieniach i małych buteleczkach o pojemności 5 ml, które zmieszczą się w każdej damskiej kosmetyczce. Niska cena i gabaryty powodują, że chce się przygarnąć wszystkie. Szkoda jednak, że ich jakość jest nierówna.


Lakier numer 4 posiada ciepły, pomidorowy kolor i mimo niedoskonałego krycia mogę go szczerze polecić na poprawę humoru w pochmurny dzień. Odcień numer 14 jest bladoniebieski z odrobiną fioletu, zbyt siny i blady, by kojarzył się z latem, kompletnie nie przypadł mi do gustu.


Konsystencja emalii jest bardzo wodnista i zalewająca skórki. Aplikację utrudnia wąski i miękki pędzelek, nakładający zbyt cienkie warstwy w stosunku do nasycenia koloru. Błyskawicznie schnie, do zdjęć nałożyłam po 2 grube warstwy, ale większa ilość również wysycha szybko.


Pigmentacja jest niestety słaba. Pojedynczej warstwy niebieskiego praktycznie nie widać, pomarańczowy jest zdecydowanie lepszy pod tym względem. Pierwsza warstwa bardzo smuży i prześwituje, na szczęście już kolejna wyrównuje powierzchnię, choć podkreślam, że nakładałam grube warstwy. Dwie warstwy nie wystarczą do pełnego krycia, prześwitują końcówki paznokci. Oba odcienie bąbelkowały, niebieski intensywniej. 


Zaskoczyła mnie pozytywnie trwałość lakierów, końcówki zaczęły się ścierać dopiero po 3 dniach i nie odnotowałam żadnego odprysku. Niepokojące jest, że zawsze po użyciu niebieskiego masowo łamią mi się paznokcie - zdecydowanie nie polubiłam się z tym egzemplarzem.

Podsumowując, odcień numer 4 oceniam na 7/10, a numer 14 na 3/10.


CELIA WOMAN
Seria Celia Woman składa się z 23 lakierów z utwardzaczem o pojemności 8 ml. Niska cena i szeroki wachlarz odcieni zachęcają do zakupu.


Do odcienia nr 21 podeszłam z lekkimi wątpliwościami, bo nie przepadam za mdłymi brązami, postarzają moje dłonie. Kolor na paznokciach jest jednak jaśniejszy i żywszy niż w buteleczce.

Pędzelek w serii Woman jest gęstszy, dłuższy i wygodniejszy niż w serii Tropic. Konsystencja jest znacznie gęstsza, stąd lepsze krycie oraz dłuższe wysychanie. 


Posiadany odcień jest ciężki do uchwycenia na zdjęciu, przy lampie błyskowej wydaje się bardzo transparentny i żółtawy, a w rzeczywistości dobrze kryje i stapia się z kolorem skóry. Błyszczące jak tafla wody wykończenie nadaje dłoniom elegancki i czysty wygląd, co czyni lakier idealnym do pracy. Dzięki nieobecności brokatowych drobinek jest świetnym podłożem do wzorków, załączam zdjęcie z holograficznym brokatem oraz matowym topem.

Nie mam zarzutów wobec trwałości, nie odpryskuje ani nie wyciera się prędzej niż produkty droższych marek.

Lakier zrobił na mnie dobre wrażenie, zachęcając do wypróbowania innych z tej serii. Oceniam go na 7/10.

Malla

wtorek, 2 października 2012

CARMEX - STRAWBERRY LIP BALM (RECENZJA GOŚCINNA)

Zwróć uwagę, że niniejsza recenzja opatrzona jest etykietą recenzja gościnna, co oznacza, że nie ja jestem jej autorem. Weź proszę pod uwagę fakt, że typ skóry i upodobania autorki mogą różnić się od moich. Podpis autora recenzji i zdjęć znajdziesz na końcu notki.

Wstęp (gdzie produkt został kupiony, w jakich okolicznościach, co pchnęło do zakupu)
CARMEX był prezentem od koleżanki z pracy.

Wygląd (wygląd opakowania, praktyczność, estetyka)
Opakowanie kosmetyku to mała żółta tubka z czerwona zakrętką.

Zakupiony/wybrany rodzaj 
Carmex dostałam w prezencie, więc nie wybierałam samodzielnie przeznaczenia i rodzaju produktu.

Konsystencja produktu (+ np. lepkość, pierwsze wrażenia)
Konsystencja maści/pasty.  Specyficzny zapach.

Zapach
Zapach bardzo specyficzny z lekką nutą truskawkową.

Aplikacja (czy wygodna, czy łatwa, czy przyjemna - sposób aplikacji)
Wygodna aplikacja. Dzięki dozownikowi, podczas stosowania nie wycikamy zbyt dużej ilości balsamu.

Wrażenia zaraz po aplikacji
Uczucie „chłodzenia” ust.  Daje połysk ustom. Ma lekki pomak truskawki.

Wrażenia po jakimś czasie
Usta są nawilżona, balsam likwiduje efekt spierzchniętych ust.

Trwałość (wraz z opisem jak produkt zachowuje się w ciągu dnia)
Dobrze chroni i pozostawia usta nawilżone.

Podsumowanie (dobry/zły, w jakich sytuacjach stosować, dla kogo polecany)
Polecam. Można go stosować codziennie. Balsam jest wydajny a aplikacja przyjemna i wygodna. Balsam ma specyficzny zapach, ale po kilku aplikacjach można się przyzwyczaić i nie „przeszkadza”.
Polecam wszystkim, którzy mają problem z przesuszającymi się ustami.

Ocena 9/10
Paulina

OPALANIE Z LIRENE (RECENZJA GOŚCINNA)

Zwróć uwagę, że niniejsza recenzja opatrzona jest etykietą recenzja gościnna, co oznacza, że nie ja jestem jej autorem. Weź proszę pod uwagę fakt, że typ skóry i upodobania autorki mogą różnić się od moich. Podpis autora recenzji znajdziesz na końcu notki.


Lirene Family - Nawilżająco-odżywczy balsam do opalania 30 SPF
Balsam ma konsystencję średnio gęstego mleczka i delikatny, przyjemny zapach. Rozprowadza się i wchłania bardzo dobrze i szybko. Koniecznie jednak trzeba go rozprowadzać na całkowicie suchej skórze, bo nawet z najmniejszą wilgocią nie emulguje się i zaczyna ślizgać po skórze pozostawiając widoczną warstewkę. Jeśli jednak skóra jest sucha wchłania się całkowicie – nie zostawia tłustego filmu, i nie bieli. Skóra jest dobrze nawilżona i czuć obiecane odżywienie. Mimo częstych kontaktów z wodą morską i chlorowaną nie zauważyłam ani ściągnięcia, ani wysuszenia skóry. Dużym plusem jest brak alkoholu w składzie, oraz dodatek alantoiny i masła shea, które gwarantują łagodność balsamu.
Jeżeli chodzi o ochronę przeciwsłoneczną, to jest ona oparta na kilku fitrach chemicznych oraz jednym fizycznym (dwutlenek tytanu trochę dalej w składzie, co ogranicza bielenia skóry) które gwarantują ochronę przed UVB oraz UVA krótkofalowymi. Do ideału brakuje mi w składzie chociaż jednego stabilnego filtra o pełnym spektrum ochrony UVB/UVA, ale i tak jest to dość dobra ochrona.
Ocena 8/10


Lirene Dermoprogram - Ratunek po przedawkowaniu słońca
Ponieważ nie dopuszczam nigdy do poparzenia skóry, brakowało mi okazji, aby przetestować balsam w warunkach, do których jest przeznaczony. Jednak uważam, że nawet jeśli wizualnie nasza skóra nie wygląda jak po ,,przedawkowaniu” słońca, i tak potrzebna jest jej szczególna pielęgnacja oraz odbudowa zniszczeń. Dlatego chętnie sięgałam po ten balsam przed położeniem się spać, po dniu spędzonym w słońcu.
Balsam ma kremową, lekko tłustą konsystencję. Pachnie dość subtelnie, ale można wyczuć sepcyficzny aromat masła shea. W rozsmarowywaniu również przypomina masło, ale o dość lekkiej konsystencji. Mimo obietnicy z opakowania nie wchłania się całkowicie, tylko zostawia lekki tłusty film na skórze (chociaż być może w przypadku mocnego poparzenia i ściągnięcia skóry i ta tłusta warstwa się wchłania). Skóra jest ukojona, wyraźnie nawilżona i lekko natłuszczona. 
Skład produktu bardzo przyjazny: na początek woda, gliceryna i pantenol, potem olej z pestek winogron, a trochę dalej alantoina i masło shea. Dlatego oprócz stosowania zgodnego z przeznaczeniem produktu pokusiłam się o eksperymenty. Odrobinę balsamu wcierałam w końcówki włosów jako zabezpieczenie przed słońcem/ wiatrem/ morską wodą. Rewelacyjnie odżywia też przesuszoną skórę stóp oraz dłoni. Ale najbardziej odpowiada mi jego działanie po depilacji. Świetnie łagodzi podrażnienia. 
Ocena 9/10

Ines

poniedziałek, 1 października 2012

DŁUGO WYCZEKIWANE WYNIKI KONKURSU NA JESIENNY MAKIJAŻ

Na wstępie chcę wszystkich przeprosić za to, że tak długo musieliście czekać na wyniki tego konkursu. Zdaję sobie sprawę z tego, że mam blisko dwutygodniowy poślizg, ale na swoje usprawiedliwienie mam paskudną grypę, która mnie ostatnio dopadła. Bity tydzień przeleżałam w łóżku na silnym antybiotyku ledwo mogąc się ruszać, a co dopiero myśleć o blogu. Stąd też taka posucha jeśli chodzi o notki... Ale choróbsko ustąpiło, czuję się już dobrze i dlatego też od razu pędzę do Was z wynikami konkursu na jesienny makijaż.

Nadesłałyście do mnie aż 16 prac konkursowych. Postanowiłam je wszystkie opublikować, mimo, że niestety nie wszystkie spełniały podstawowe założenia (na przyszłość - proszę czytajcie uważniej regulamin). Jestem pod ogromnym wrażeniem Waszego talentu! Prace są naprawdę dobre! Zresztą zobaczcie sami.