poniedziałek, 9 maja 2011

Joanna - color Naturia - farba do włosów

Przyznaję się bez bicia, że ostatnio nie mam jakoś weny do pisania. Mam w planach co najmniej 3 nowe wpisy, parę nowych recenzji pielęgnacji, ale jak siadam do tego, żeby coś naskrobać to nie mam pojęcia co pisać. Powiem szczerze, że nie zdarza mi się to często, ale tym razem trzyma mnie od piątku i nie chce puścić.
Dzisiaj więc będzie kilka słów o farbowaniu włosów. Notka powstała całkowicie spontanicznie, nie była absolutnie planowana. Wiec po co? dlaczego? Bo zszokowała mnie farba marki Joanna. Niepozorna farba z 5 zł w odcieniu 213 srebrny pył autentycznie ścięła mnie z nóg.


Na farbach do włosów nie oszczędzam, nie żal mi na nie pieniędzy i nie kupuję ani farb drogeryjnych, ani farb poniżej 30 zł. Ta jest zaprzeczeniem wszystkich moich zasad. I wszystko przez moją fryzjerkę Dorotę, która powiedziała żebym kupiła dokładnie tę farbę i żadną inna. Szukałam jej dość długo, nigdzie nie mogłam znaleźć i w końcu udało mi się ją wyczaić w Tesco za 5,49 zł. Drżącą ręką płaciłam Pani w kasie za nią, ponieważ obawy co do niej miałam straszne. 


W pudełku znajdują się rękawiczki ochronne, farba, utleniacz 9% i instrukcja. Nie ma żadnej odżywki,olejku, nic. No ale za 5 zł cudów się nie spodziewałam. Przystąpiłam więc do farbowania moich koszmarnie wielkich już odrostów. Pamiętajcie, że włosy przed farbowaniem należy porządnie wyczesać ze wszystkich środków stylizujących i delikatnie zwilżyć wodą.


Nałożyłam najpierw farbę na odrosty i trzymałam 20 minut, po czym nałożyłam na całe włosy i kolejne 10 minut (cały czas kontrolując proces farbowania). Efekty są świetne. Farba poradziła sobie z moimi włosami lepiej niż poprzednia Voila. Odrosty chwyciły mi całkiem dobrze, kolor ładnie przechodzi w popielaty blond. Efekt bardzo mi się podoba.


I teraz co najważniejsze - farba prawie nie zniszczyła mi włosów. Odrobinkę przesuszyła, nie ukrywajmy, ale stopień przesuszenia jest znacznie mniejszy niż się spodziewałam. Jestem bardzo zadowolona z efektów. Zresztą zobaczcie same:

19 komentarzy :

  1. Hm... nie zniszczyła Ci włosów, a jak reagowałaś na inne farby?
    Pytam bo sama chciałbym przyciemnić swoje na lato, ale nie chce ich sobie zniszczyć, bo i tak mam średnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje włosy są cienkie i słabe, więc wszystkie drogeryjne farby są dla moich włosów destruktywne. Przez lata używałam Garnierów, L'Orealów i Schwarzkopfów i te bardzo mi włosy zniszczyły. Później przerzuciłam się na bardziej profesjonalne farby typy Matrix i L'Oreal Proffessionel, i co prawda poprawa była, ale nie spektakularna. I dopiero później odkryłam farby Voila, które dla moich włosów są zbawienne. Myślę, że ta Joanna jest niezła konkurencją dla farb profesjonalnych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za tak wyczerpującą odpowiedź, już wiem czym będę koloryzować włosy. ;)
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzebaby spróbować tej Joanny:) mój odrost tez już straszy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym na swoje włosy nie położyła farby z 9% utleniaczem. Ja rozumiem,że rozjaśnienie... Ale jeśli i tak resztę włosów masz jasną, to ja bym sobie położyła na odrost mieszankę farby z utleniaczem 6% (wydaje mi się, że Twój naturalny odrost dobrze by chwycił, bo nie jest mega ciemny), no ewentualnie tym 9% ale na długość mieszankę farby z utleniaczem 3%. Utleniacze możesz sobie sama zmniejszyć mieszając utleniacz dodany do farby z wodą destylowaną (woda destylowana to ok.2 zł za litr) w odpowiednich proporcjach a później przeliczając ile trzeba dodać do której mieszanki.

    Bez względu na to, jakie masz wrażenia po farbie to jednak im wyższe stężenie wody utlenionej tym bardziej niszczy włosy i tym ciężej domykają się łuski (więc i kolor szybciej się wypłucze). Oczywiście za zniszczenie włosów odpowiadają też inne składniki, ale w mniejszym stopniu.

    Ja też bardzo lubię farby Joanny, ale zawsze zmniejszam sobie utleniacz do najmniejszego możliwego.

    Moja fryzjerka właśnie bardzo uważa na utleniacze i nauczyła mnie paru rzeczy, bo jednak na farbowanie do salonu wybieram się dość rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  6. jak robisz odrosty to najpierw te z góry włoski bierzesz czy te z dołu ??? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. kmb1 pięknie dziękuję za tę cenną lekcję. Niestety woda 6% na odrostach mi nie złapie wystarczająco, próbowałam ostatnio. Natomiast następnym razem na pewno skorzystam z Twojej rady, żeby na resztę włosów nałozyć wodę 3% :)

    Kasiek dzielę włosy poziomo na 3 rzędy i zaczynam od góry w dół i tak każdy rząd

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta farba jest genialna :) Bardzo ją lubie, używam słodkie Cappuccino i efekt jest niesamowity, wygląda jakby to był naturalny kolor moich włosów, jestem bardzo zadowolona :)
    Cena jest niska, a farba świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. farbowałam tą farbą i dokładnie odcieniem Srebrny pył przez kilka lat i miałam śliczne, nie zniszczone włosy. A potem zaczęłam czytać wizaz i próbowałam coraz to różnych zachwalanych tam farb (m.in profesjonalnych) - efekty tragiczne i włosy musiałam ściąć. Przedwczoraj kupiłam znów Srebrny pył i nie zamierzam już go zmieniać. Naprawdę świetna farba! nie wiedziałam, że od razu trafiłam na taką perełkę.. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. jaka świetna recenzja, super !

    OdpowiedzUsuń
  11. czy ktoś wie jak słodkie cappucino wyjdzie na ciemnych włosach?

    OdpowiedzUsuń
  12. sliczy blond, tez kiedys sie farbowałam joanna, a wsród moich kolezanek hitem był kolor palona kawa ;) ladny ciemny brąz

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja obecnie mam szlachetną perłę na włosach. Świetny jest ten kolorek. A farba rzeczywiście nie niszczy włosów i nie kosztuje zbyt wiele. A więc dobra jakość za przystępną cenę :)

    kosmetykoholizm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. jedna z moich najulubieńszych farb :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Dlaczego mi farba słodkie cappucino nie pomalowała włosów.
    Wspomnę że mam brazowe włosy.

    OdpowiedzUsuń

Your comments feed my blog! Jednocześnie pamiętaj, że obowiązuje tu kultura, a mój blog to nie miejsce na darmową reklamę i promocję swoich serwisów.